fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Komedia Poznasz przystojnego bruneta Woody'ego Allena

"Poznasz przystojnego bruneta"
kino świat
Współczesna komedia "Poznasz przystojnego bruneta" od piątku na ekranach
Helena jest starszą kobietą na skraju załamania nerwowego. Niedawno zostawił ją mąż Alfie, który, przeżywając drugą młodość, wybielił zęby, zatrudnił osobistego trenera i ożenił się z seksowną prostytutką, niedoszłą aktorką. Sally, córka Heleny, pracuje w galerii i też przeżywa małżeński kryzys. Mało utalentowany literat Roy pisze od lat tę samą kiepską książkę i traci głowę dla pięknej sąsiadki, którą podgląda przez okno. Sama Helena nie chce chodzić do psychiatry, bo leki jeszcze pogłębiają jej depresję. Udaje się więc do dobrotliwej wróżki, która zawsze może jej obiecać odmianę losu i wyczytać z kart, że "pozna przystojnego bruneta". Zobacz galerię fotosów z filmu
W nowym filmie Woody Allen opowiada kolejną wariację tej samej co zawsze historii. Jego bohaterowie nie dają sobie rady z życiem, nie potrafią się ze sobą porozumieć i biegną za mrzonkami, rozpaczliwie goniąc szczęście, które stale im gdzieś umyka.
Właściwie Allen jest dla nich bezlitosny. Stary facet, który do rozebranej panienki mówi: "Daj mi jeszcze kilka minut", bo czeka, aż zacznie działać viagra – wydaje się żałosny. Pisarz bez talentu, który kradnie cudzą książkę, jest obrzydliwie amoralny. Młoda kobieta wyznająca uczucie przystojnemu szefowi – głupio naiwna. Porzucona przez męża emerytka marząca o nowej miłości – bezsensownie niepogodzona z wiekiem i przemijaniem. Ale siła Allena polega na tym, że wszystkich tych ludzi na swój sposób lubimy i rozgrzeszamy. Rozumiemy ich słabości i rozedrganie, ich tęsknoty, z których nie potrafią się wyleczyć, niepewność, a nawet fobie.
Woody Allen, który sam boi się raka, owadów, tłumu i stale powtarza, że nie jest wielkim artystą, tylko zwyczajnym "zabawiaczem" publiczności – nigdzie nie może znaleźć arkadii. Kiedyś uchodził za artystę związanego wyłącznie z Nowym Jorkiem. Dziś coraz chętniej zapuszcza się do Europy. "Poznasz przystojnego bruneta" to kolejny jego film nakręcony w Londynie, w nastrojowych zaułkach, starych antykwariatach i apartamentach z widokiem na Tamizę.
Pracował też w Wenecji, Barcelonie, Paryżu, wkrótce ma stanąć za kamerą w Rzymie. Podczas tych artystycznych wojaży okazuje się, że życie inteligenta – niezależnie od tego, czy w tle są wieżowce Manhattanu, Big Ben czy Łuk Triumfalny – jest podobne. Allen tworzy na ekranie zbiorowy portret współczesnych, próbując widzów przekonać, że zachodnia cywilizacja wszędzie produkuje ludzi, którym szczęście nie jest pisane ani w młodości, ani w jesieni życia. Nawet gdy Helena rezygnuje z marzeń o "przystojnym brunecie" i odnajduje spokój u boku krępego, łysawego wdowca, reżyser komentuje: "Oni są szczęśliwi nie dlatego, że są starzy, tylko dlatego, że są naiwni".
W filmie wystąpiła plejada świetnych aktorów. Do Allenowskiej trupy dołączyli: Anthony Hopkins, Naomi Watts, Josh Brolin, Antonio Banderas, Freida Pinto, Gemma Jones. Nawet największe gwiazdy Holly-woodu grają u niego za minimalną stawkę aktorską i jeszcze poczytują to sobie za zaszczyt. Nie dziwię się. Allen słynie z tego, że na planie jest sympatyczny, a aktorom zostawia dużą swobodę. Przede wszystkim jednak pozwala im rozsmakować się w dobrej, inteligentnej i błyskotliwej komedii, pełnej niewymuszonego humoru i dystansu do świata.
Część krytyków narzeka, że filmowi daleko do największych osiągnięć Allena – "Manhattanu", "Annie Hall", "Przejrzeć Harry'ego". Pewnie prawda. Ale ten 78-letni twórca nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu i godziny spędzone z nim w kinie to czysta przyjemność.
 
 
 
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA