fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Niemcom grozi chaos transportowy

Bloomberg
Od trzygodzinnego strajku w czasie piątkowego szczytu przewozów zaczęły swoją kolejną akcję protestacyjną niemieckie koleje, Deutsche Bahn
Głosowanie w sprawie przedłużenia protestu zostało zaplanowane na najbliższy poniedziałek.
Dla strajkujących stawką są podwyżki płac dla 34 tys. pracowników Deutsche Bahn. A z tym są problemy w sytuacji, kiedy prywatna konkurencja Deutsche Bahn płaci swoim maszynistom 1/3 mniej, niż państwowy przewoźnik.
W piątek do pracy nie przyszli rano maszyniści pociągów podmiejskich i dalekobieżnych — informował ich związek zawodowy GDL. Po raz trzeci w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Przy tym związkowcy zarzekali się, że robią wszystko, aby nie ucierpieli dojeżdżający do pracy oraz w jak najmniejszym stopniu pasażerowie weekendowi. Rzeczywiście berliński S-Bahn kursował w godzinach ogłoszonego protestu (8.30-11.30) ale jego rozkład był bardzo ograniczony. W ubiegłym tygodniu akcja strajkowa trwała znacznie dłużej i na wszystkich liniach bez wyjątku, co z kolei spowodowało gigantyczne kłopoty w dojazdach do pracy. W tej sytuacji organizator technologicznych targów CeBit w Hannowerze zorganizował przejazdy dla swoich zagranicznych gości z Frankfurtu, Duesseldorfu i Hamburga.
Jak na razie Deutsche Bahn nie jest w stanie przedstawić oferty płacowej, która byłaby do zaakceptowania przez GDL. Negocjacje mają być wznowione również w najbliższy poniedziałek i wiadomo tylko, że nie są planowane jakiekolwiek kolejne protesty w ciągu zbliżających się Ostatków. — Oczekujemy w najbliższy poniedziałek jasnej odpowiedzi — mówił sekretarz generalny GDL, Claus Weselsky. Nie ukrywał, że także w poniedziałek jego związkowcy będą głosować w sprawie podjęcia strajku bezterminowego, gdyby negocjacje z pracodawcą miały się załamać.
Ostatnie rozmowy między GDL a zarządem załamały się w ostatni poniedziałek, kiedy strony nie były w stanie dojść do porozumienia w w sprawie konkretów ugody. Wtedy ustalono jedynie, że od 1 marca maszyniści otrzymają 8 proc podwyżki, a potem jeszcze kolejne 3 proc od 1 września. Nie zdołano jednak ustalić szczegółów dotyczących wynagrodzenia podstawowego, a tu potrzebna była zgoda także innych związków działających w Deutsche Bahn. Związkowcy wtedy postawili warunek: strajku można uniknąć jedynie w wypadku, gdy pracodawca podpisze porozumienie bez stawiania jakichkolwiek warunków.
Zdaniem prezesa Deutsche Bahn, Hartmuta Mehdorna 11-procentowa podwyżka płac w tym roku powoduje, że jakiekolwiek akcje strajkowe są nonsensem. - Naturalnie, jako demonstrację siły przywódcy GDL dążą do spowodowania chaosu transportowego dla pasażerów, oraz i wielomilionowych strat finansowych dla Deutsche Bahn i gospodarki. Z całą mocą apelujemy do przywódców GDL, aby zrezygnowali a konfrontacyjnej polityki  - napisał Mehdorn w oświadczeniu. - Zarząd bez większych problemów podpisał porozumienia z dwoma pozostałymi związkami działającymi w firmie — Transnet i GDBA. Jedynie GDL jest w stałej opozycji, ponieważ maszyniści uważają, że są specjalną grupą pracowników i należą im się inne warunki - pisał prezes.
Według wyliczeń DIW akcje strajkowe Deutsche Bahn mogą kosztować gospodarkę 90 mln euro dziennie, gdyby strajk potrwał tydzień. Jeśli przeciągną się do 2 tygodni — jak teraz grozi Deutsche Bahn, straty wzrastają do 180 mn euro dziennie.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA