fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Przybywa chętnych na działki inwestycyjne

Mazury
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Deweloperzy znów chętnie dokonują transakcji zakupu ziemi pod inwestycje
 
Ponad 170 mln zł za 8 hektarów gruntów na stołecznej Woli zapłacić może kontrolowany przez Józefa Wojciechowskiego J.W. Construction. Z naszych informacji wynika, że  deweloper od kilku miesięcy negocjuje zakup gruntu z funduszem Black Lion, i wiele wskazuje na to, że jeszcze w pierwszej połowie 2011 r. transakcja zostanie dopięta. Jeżeli strony się porozumieją, będzie to największa transakcja na rynku gruntów w ostatnich kilkunastu miesiącach. Analitycy przekonują, że w 2011 r. na rynku nie zabraknie też innych.
– Już końcówka 2010 r. pokazała, że chętnych na rynku przybywa, a z drugiej strony coraz więcej gruntów trafia pod młotek – ocenia Daniel Puchalski, szef działu gruntów inwestycyjnych firmy doradczej Colliers International. Skąd ten rosnący popyt? – Zapotrzebowanie na mieszkania i powierzchnie biurowe czy handlowe rośnie, co zachęca firmy z branży do odważniejszej penetracji rynku – mówi Puchalski. Na zakupy wybiera się m.in. Echo Investment, które w 2010 r. dopięło zakup gruntów wartych blisko 280 mln zł. W 2011 r. spółka może wydać kolejne 100 mln zł. – Szukamy działek zarówno pod inwestycje mieszkaniowe, jak i komercyjne – mówi nam Piotr Gromniak, prezes Echa.
Na rynku przybywa nie tylko kupujących, ale i sprzedających. Analitycy zwracają uwagę, że kryzys zamroził rynek gruntów nad Wisłą. Wbrew oczekiwaniom w latach 2009 i 2010 r. na rynek nie trafiło zbyt wiele tzw. trudnych aktywów, gruntów i inwestycji kupionych po zawyżonych cenach, a sprzedawanych   za ułamek wartości przez borykających się z problemami  deweloperów czy banki, które zajęły ziemię na poczet niespłaconych kredytów. Inni właściciele gruntów wstrzymali się ze sprzedażą, licząc na powrót stawek sprzed kryzysu. Dziś sytuacja się zmienia. Z jednej strony część właścicieli pogodziła się z tym, że o powrocie cen sprzed kryzysu można dziś jedynie pomarzyć, z drugiej strony banki kredytujące właścicieli gruntów powoli tracą cierpliwość.
– Nie ma tygodnia, bym nie spotykał się z przedstawicielami banków lub syndyków hiszpańskich albo irlandzkich firm deweloperskich. To właściwy czas na okazyjne zakupy – mówi prezes jednej z giełdowych spółek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA