Sądownictwo

Pyjas ofiarą wypadku?

Grób Stanisława Pyjasa
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
To mógł być nieszczęśliwy wypadek – tak o śmierci Stanisława Pyjasa w opinii dla Instytutu Pamięci Narodowej napisali biegli, którzy badali ekshumowane w kwietniu ubiegłego roku szczątki studenta polonistykiUniwersytetu Jagiellońskiego.
Jego ciało znaleziono w 1977 roku w kamienicy przy ul. Szewskiej w Krakowie. Jeśli te nieoficjalne informacje na temat rezultatów badań się potwierdzą, może to oznaczać konieczność umorzenia piątego już śledztwa w sprawie śmierci Pyjasa.
Opinia dotarła do krakowskiego IPN pod koniec stycznia. Prowadzący sprawę prokuratorzy nie ujawniają żadnych jej szczegółów, potwierdzają jedynie, że właśnie wysłali do autorów ekspertyzy 23 dodatkowe pytania, które uściślą ich wnioski. A biegli mieli uznać, że przyczyną śmierci Stanisława Pyjasa mógł był upadek z wysokości, a nie pobicie – dowiedziała się „Rz” nieoficjalnie. To oznacza, że najnowsza opinia jest podobna do tej z 1977 roku, sporządzonej w Krakowie. Nie zawarto w niej tylko informacji o złamaniu nogi studenta, co wynika z obecnych badań.
Biegli potwierdzili również, że Stanisław Pyjas w momencie śmierci był pod wpływem alkoholu. Jednak, jak podejrzewają od lat jego przyjaciele, mógł zostać upojony, pobity i zamordowany na zlecenie SB. Opinię sporządzali biegli z Zakładów Medycyny Sądowej we Wrocławiu, Bydgoszczy i Gdańsku. - Ten zespół biegłych stracił wiarygodność już w maju ubiegłego roku gdy pominięto w opisie do protokołu urazy wewnątrz czaszki. Niestety prokuratorzy IPN zbagatelizowali sygnały, dlatego ujawniłam tę sprawę w mediach - mówi Miriam Agnieszka Przybysz, siostrzenica Stanisława Pyjasa. W ekspertyzie nie wyjaśniono m. in. przyczyny zaczernienia czterech paznokci. Okazuje się, że oprócz złamań kości twarzy było wiele innych złamań. Czujemy się jak w PRL - twierdzi. Według niej, w ekspertyzie "m.in. pominięto trzy metalicznie zabarwione wgłębienia wewnątrz czaszki", wątpliwości budzą też niektóre wnioski końcowe. W związku z tym jej matka - siostra Pyjasa Alicja Przybysz, która ma status pokrzywdzonej, zdecydowała o przekazaniu opinii biegłych do Prokuratury Okręgowej w Krakowie. To dowód w śledztwie dotyczącym zacierania śladów przestępstwa i utrudniania postępowania IPN. Toczy się ono od lipca 2010 roku w krakowskiej prokuraturze. Zostało wszczęte po zawiadomieniu złożonym właśnie przez siostrzenicę Stanisława Pyjasa. Napisano w nim m.in., iż "zaginęły dwa kuliste przedmioty, znalezione podczas ekshumacji w miejscu, gdzie był mózg". Śmierć młodego opozycjonisty – Stanisława Pyjasa doprowadziła w 1977 roku do powstania Studenckiego Komitetu Solidarności. Przyjaciele zmarłego – m.in. Bronisław Wildstein i Bogusław Sonik – od lat starają się wyjaśnić przyczyny tej tragedii. W sierpniu 1990 roku dziennikarka Elżbieta Borek z „Dziennika Polskiego” rozmawiała o niej m.in. z prof. Zdzisławem Markiem, kierownikiem Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Krakowie, w której odbyła się sekcja zwłok Pyjasa. „Ja nie wiem, kto Pyjasowi dał w mordę. Ktoś mu dał!" – powiedział jej wtedy profesor, który pod opinią z 1977 roku się podpisał. "Prof. Marek zabronił mi ujawniać treści rozmowy, mówiąc: Gdybym ja wiedział, że pani to nagrywa, to bym pani tego nie powiedział" – napisała dziennikarka. Rezultaty obecnych badań są zaskakujące, bo w opinii biegłych z 1977 roku wykluczono upadek Stanisława Pyjasa z wysokości – przypominają jego przyjaciele. W śledztwach prowadzonych w latach 90. prokuratura ustaliła natomiast, że krakowski student został pobity, a jego ciało podrzucone na klatkę schodową kamienicy przy ul. Szewskiej w Krakowie. - Biegli nie mieli wątpliwości, że Pyjas zmarł w wyniku pobicia – mówił prowadzący wówczas tę sprawę prokurator Krzysztof Urbaniak.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL