fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Co się zdarzyło w tyskim Fiacie

Franciszek Gierot, szef Sierpnia ’80 w tyskich zakładach Fiata, pokazuje zdjęcie porysowanej karoserii forda ka. Twierdzi, że według nieoficjalnych informacji uszkodzonych zostało od 60 do 200 samochodów
Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski
Czy były masowe uszkodzenia aut w fabryce w ciągu jednej doby? Kto i dlaczego miałby to robić?
– Ludzie mają dość tego poniżania. Liczą się tylko słupki i zadowolenie Turynu – mówi o atmosferze w tyskiej fabryce pracownica z ponad 30-letnim stażem. – Najlepszy zakład Fiata na świecie, a tak naprawdę wyciskanie człowieka. Ja nie wiem, kto to zrobił, ale ludzie po prostu już nie wytrzymują.
Na nocnej zmianie z czwartku na piątek w zakładzie odkryto, że wiele zjeżdżających z produkcji, gotowych do sprzedaży aut ma mocne wgniecenia na dachu i rysy na drzwiach.
– To nie wypadek przy pracy. Dotąd uszkodzenia blacharki mieliśmy tylko okazjonalnie – mówi "Rz" inny pracownik Fiata proszący o anonimowość.
Franciszek Gierot, szef Sierpnia '80 w zakładzie, twierdzi, że według nieoficjalnych informacji z dyrekcji Fiata zniszczono co najmniej 60 aut z jednego tylko dnia produkcji. – Ale według informacji od pracowników i ludzi z nadzoru zostało uszkodzonych nawet 200. Pracuję tu 35 lat, nigdy nie było czegoś takiego. Ludzie są zdesperowani, ale takie działanie to szkodzenie sobie i zakładowi, działanie przeciwko sobie. Są inne drogi dialogu z dyrekcją – dodaje Gierot.
Według niego to może być działanie desperata lub grupy niezadowolonych pracowników. – A są powody – podkreśla. – Pracujemy pod presją redukcji. Co chwilę przełożony mówi do kogoś "zwolnię cię".
– Atmosfera w zakładzie jest rzeczywiście zła – potwierdza Wanda Stróżyk, szefowa "Solidarności" w Fiacie.
Powodem niezadowolenia są też niskie zarobki. Właśnie w czwartek pracownicy dostali pensje za styczeń. O prawie jedną trzecią mniejsze niż zwykle.
– W polskim Fiacie, gdzie pracuje się na trzy zmiany, pracowników wynagradza się za godziny, a nie miesięcznie. A w styczniu zakład, ze względu na dużą liczbę świąt i dni wolnych, przepracował 152 godziny – tłumaczy Stróżyk.
Doświadczony pracownik w Fiacie zarabia ok. 3,5 tys. zł brutto, nowo przyjęty – 2,1 tys. zł brutto. – W grudniu obcięto nam premie – utyskuje Gierot.
Zdzisław Arlet, dyrektor Fiata w Tychach, nie chciał rozmawiać z "Rz". Odesłał nas do rzecznika w Warszawie. Czy w tyskim zakładzie doszło do masowych zniszczeń aut? Bogusław Cieślar odpisał e-mailem: "Nie potwierdzamy tych informacji".
Rz" dotarła jednak do e-maili wysyłanych do kierowników zespołów technologicznych i kierowników zmian w fabryce, świadczących, że jest inaczej. Jeden z nich (oddział karoseria-montaż) o 3.20 nad ranem w piątek napisał do innych szefów: "No to się porobiło, to tylko parę zdjęć, u mnie pilnował KZT (kierownik zakładów technologicznych – nadzór w zakładzie – red.) i lider zjeżdżających samochodów". A o sprawcy zniszczeń: "Ten kretyn przecież dawał w d... swoim kolegom, czyż nie?"
E-mail od innego kierownika z piątku z godz. 6.10 rozesłany do 11 osób zatytułowany "uszkodzenia nadwozi": "Od zaraz KZT i liderzy sprawdzają, pilnują na swoich odcinkach (chodzą po linii) i każdy zwalniający zwraca szczególną uwagę na uszkodzenie nadwozi lub innych części samochodu, tak aby zawęzić miejsce ewentualnych uszkodzeń, bo na II i III zmianie było tego bardzo dużo".
Pierwszy kierownik pytany o masowe uszkodzenia: – Nie chcę na ten temat rozmawiać.
Ale miały miejsce takie przypadki? – A co powiedział rzecznik? Że nie? No to nie – ucina.
Drugi też odsyła do rzecznika. – Nie mogę rozmawiać z dziennikarzami – mówi.
[ramka][srodtytul]2300 samochodów na dobę[/srodtytul]
Tyska fabryka to najlepiej oceniany zakład Fiata na świecie i największa fabryka Fiata w Europie. Produkuje 2300 aut na dobę, m.in. forda ka, fiata 500 (także jego ekskluzywną wersję Abarth za 40 tys. euro). 95 proc. produkcji idzie na eksport. Fabrykę ominął światowy kryzys. Gdy inne zakłady motoryzacyjne padały, tyski Fiat zwiększył produkcję i zatrudnienie. W 2009 r. pobił nawet rekord – wyprodukował ponad 600 tys. aut. Przychody Fiata Auto Poland, do którego należy fabryka w Tychach, wyniosły wtedy prawie 19,5 mld zł.
W 2010 r. tygodnik „Newsweek” uznał Fiata Auto Poland za najcenniejszą firmę wśród przedsiębiorstw przemysłu motoryzacyjnego w Polsce. Tyski zakład Fiata od czterech lat jest w gronie przedsiębiorstw „World Class Manufacturing”, czyli posiadających i stosujących najlepsze i najskuteczniejsze metody zarządzania systemem produkcyjnym w skali światowej.
Wieloletni dyrektor tyskiej fabryki Zdzisław Arlet otrzymał w 2010 r. tytuły Diamentowego Inżyniera oraz Znakomitego Przywódcy.
Fiat Auto Poland SA należy do grupy Fiat Auto. Powstał w 1992 r. na bazie Fabryki Samochodów Małolitrażowych (FSM) w Bielsku-Białej i Tychach. Od 2007 r. tyski zakład produkuje Fiata 500, który zdobył tytuł European Car of The Year 2008.
W polskim Fiacie pracuje w sumie (z centralą w Warszawie) 6,3 tys. osób, z czego 800 osób ma umowy na czas określony. —i.k.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA