fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Zurad zwiększa sprzedaż fotoradarów

Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak
Fabryka fotoradarów i wideorejstratorów Zurad z Ostrowi Mazowieckiej szykuje się do żniw. Kupcy z samorządów już pytają o sprzęt który ma poskromić piratów
— Po dwóch latach posuchy, spowodowanej brakiem legislacyjnych rozstrzygnięć, mamy wreszcie ustawę, która odblokowuje rynek fotoradarów — cieszy się Jerzy Zakrzewski, prezes Zuradu, spółki zależnej warszawskiego Radwaru. Niepewność, jak ma wyglądać elektroniczny nadzór na drogach doprowadziła do tego, że w zeszłym roku fima z Ostrowi Mazowieckiej, jedyny krajowy producent fotoradarów sprzedała samorządowych władzom jedynie kilkanaście mierników. W Zuradzie, który obecnie zatrudnia 90 pracowników i miał w 2010 r ok 9 mln zł przychodów, trzeba było zwolnić 30 ludzi. Ale to już przeszłość.
[srodtytul]Kamera w każdym gołębniku[/srodtytul]
Prezes Zakrzewski liczy, że scentralizowany, krajowy system monitoringu spowoduje zapotrzebowania na co najmniej 200 — 300 fotoradarów tylko w pierwszym rzucie. Potem powinny być kolejne zamówienia.
Zurad do tej pory sprzedał policji i samorządom 150 fotoradarów różnych typów. Cena najnowocześniejszych urządzeń sięga 100 — 150 tys. zł za sztukę. Jednocześnie lokalne władze zainstalowały przy szosach prawie 1300 wyprodukowanych w Ostrowi masztów, zwanych przez kierowców pieszczotliwie gołębnikami — gotowych do przyjęcia elektronicznego systemu. — W każdy maszt już zainwestowano 18 — 20 tys zł. Racjonalne więc wydaje się oczekiwanie iż właściciele dokupią aparaturę Zuradu, aby skompletować system — planuje Zakrzewski. Prezes ostrowskiej firmy już myśli o konieczności wzmocnienia usługowej części zakładu i rozbudowie serwisu. Cześć najstarszych fotoradarów a także masztów będzie wymagała modernizacji, czy choćby przemalowania „gołębnika” na jaskrawy kolor, jak sugeruje ustawodawca.
Każdy aparat, jako przyrząd mierniczy, musi przejść skomplikowany proces legalizacji i certyfikacji pod nadzorem Głównego Urzędu Miar —opowiada Andrzej Konarzewski z szef rozwoju i marketingu Zuradu.
[srodtytul]Portret z komputera[/srodtytul]
Sercem najnowszego miernika Fotorapid CM jest system optyczny (doskonały aparat Nikona) połączony z komputerem o pojemności 80 GB, który może zarejestrować ok. 80 tys kolorowych zdjęć o dobrej rozdzielczości umożliwiającej identyfikację twarzy kierowcy i tablicy rejestracyjnej pojazdu. Informacje zawarte na twardym dysku można przegrywać wykorzystując port USB a fotografie da się też transmitować do terminala w zaparkowanym nieopodal radiowozie czy przesłać do policyjnej bazy danych. Fotorapid CM oferowany jest z aparaturą do obróbki zdjęć i urządzeniami do drukowania gotowych mandatów.
Charakterystyczne „gołębniki” umożliwiające instalowanie fotoradarów tylko na pierwszy rzut oka wyglądają topornie. Przepisy wymagają, by były klimatyzowane, a policja oczekuje też by były odporne na przestrzelenie z broni krótkiej. Stąd ściany masztów są dwuwarstwowe, a osłona obiektywu chroniona szkłem pancernym. W przetargach policyjnych i organizowanych przez samorządy z Zuradem konkurują śląski Lifor sprzedający urządzenia niemiecko- szwajcarskiej Multanovy (dziś Jenoptik). Polskim rynkiem interesują się też francuski Sagem, holenderskie Gatso, oferowane są również produkty rosyjskie.
[srodtytul]Ustrzeleni promieniem lasera[/srodtytul]
Ostrowski Zurad robi też wideorejestratory instalowane zwykle w nieoznakowanych radiowozach, a także na policyjnych motocyklach. Do tej pory firma sprzedała ok. 200 urządzeń. Nowy Videorapid 2 może filmować drogowego pirata jadącego przed autem patrolowym a także za nim i to z rozdzielczością gwarantującą doskonałą jakość obrazu. Materiał filmowy z całego policyjnego dyżuru można już przetwarzać w technologii MPG 4. Każde urządzenie kosztuje z profesjonalnym montażem i oprzyrządowaniem 25 — 30 tys. zł za sztukę.
Postrachem piratów będzie już wkrótce najnowszy produkt Zuradu Rapid L, który w styczniu otrzymał urzędowe zatwierdzenia typu i certyfikaty GUM. To lidar — laserowy następca radarowej „suszarki”, który nie daje piratom żadnych szans. Promień lasera bezbłędnie wyłowi szarżujący pojazd spośród wielu innych i to z odległości kilkuset metrów.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA