fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

Raport MAK: Rosyjska prawda o katastrofie. MAK: Winni polacy

Obecność w kabinie pilotów wysoko postawionych osób postronnych i oczekiwana przez kapitana negatywna reakcja głównego pasażera wpłynęły na podjęcie decyzji o kontynuowaniu lądowania – mówiła szefowa MAK gen. Tatiana Anodina
AFP
Raport MAK mówi tylko o błędach załogi, na którą wywierano presję. O roli kontrolerów milczy
Raport MAK - wersja w języku rosyjskim (pdf)
Załoga lądowała mimo złych warunków i zignorowała ostrzeżenia o zbliżającej się ziemi. Na pilotów wywierano też presję, by lądowali – to według Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) bezpośrednie przyczyny katastrofy Tu-154 10 kwietnia pod Smoleńskiem.
 
 
Rekonstrukcja MAK - ostatnie sekundy lotu Tu-154. Ostatnia część nagrania może być uznana za drastyczną
MAK przedstawił wczoraj swój raport. – Zginął polski prezydent, jego małżonka, ważni działacze państwowi, religijni i polityczni. Musimy opublikować prawdę, nawet jeśli jest gorzka – mówiła szefowa komitetu Tatiana Anodina.
A jaka jest prawda według strony rosyjskiej? Całą odpowiedzialnością za tragedię MAK obarcza Polaków.
– Osoby obecne w kokpicie wywierały presję, aby lądować – mówiła Anodina, choć przyznała, że nie ma dowodu, by prezydent Lech Kaczyński polecił lądować w Smoleńsku.
Presję miał wywierać dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik. Sensację wzbudziła informacja MAK, że miał we krwi 0,6 promila alkoholu. Ale polscy eksperci twierdzą, że wynik badania krwi wykonanego po śmierci może być niemiarodajny.
W kokpicie był też szef protokołu dyplomatycznego MSZ Mariusz Kazana.
Samolot był sprawny, nie było awarii ani wybuchu. Także stan lotniska nie przyczynił się do katastrofy. Za to załoga była źle wyszkolona – wynika z rosyjskiego raportu.
MAK nie wymienia żadnych zaniedbań kontrolerów z wieży lotniska w Smoleńsku. Według raportu Tu-154 był wprawdzie wojskowy, ale lot miał charakter cywilny, więc decyzja o lądowaniu zależała tylko od załogi.
Szef MSWiA Jerzy Miller stwierdził wczoraj, że „nie polemizujemy z zarzutami stawianymi stronie polskiej", lecz uznał, że w raporcie są braki. Mówią o nich ujawnione wczoraj polskie uwagi do raportu. Czytamy w nich, że „stan i przygotowanie lotniska w Smoleńsku były na tyle niezadowalające, że Rosjanie nie powinni wyrazić zgody na lądowanie polskiego Tu-154". Rosjanie uwzględnili tylko część uwag. – Czujemy niedosyt – skomentował to Miller.
– MAK obwinia polskich pilotów i Polskę całkowicie jednostronnie i w gruncie rzeczy bez żadnych dowodów, mamy do czynienia z zespołem spekulacji – oświadczył prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Zaproponował, by Sejm podjął uchwałę o odrzuceniu raportu MAK. A marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna (PO) nie wykluczył rozmów o utworzeniu komisji nadzwyczajnej wyjaśniającej przyczyny katastrofy, której powołania domagał się Klub Polska Jest Najważniejsza.
 
 
 
 
Załoga miała informacje o złej pogodzie od służb białoruskich, kontrolerów z wieży i od pilotów jaka-40, który wylądował wcześniej. Nie przerwała lądowania mimo ostrzeżeń systemu TAWS. Schodziła za szybko: 8,5 m/s. z prędkością dwa razy większą od dopuszczalnej. Błędnie oceniła także wysokość.
 
 
Piloci Tu-154 byli pod psychologiczną presją ważnych pasażerów, w tym dowódcy Sił Powietrznych gen. Błasika. Taki wniosek wysnuła grupa polsko-rosyjskich ekspertów psychologów na podstawie nagrań rozmów załogi. Jeśli tu nie wylądujemy, on będzie się mnie czepiać" – miał powiedzieć dowódca Sił Powietrznych gen. Błasik.
 
 
Lot był źle przygotowany: jako lotnisko zapasowe wskazano m.in. Witebsk, który w czasie weekendów nie pracuje. Wyboru lotnisk zapasowych nie uzgodniono z organizatorami wizyty – Kancelarią Prezydenta RP oraz Biurem Ochrony Rządu.
 
 
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA