fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Klęski żywiołowe

Pracownicy browaru Warka pomagają powodzianom

23 pracowników browaru w Warce w ciągu jednego dnia dokończyło remont zniszczonego przez powódź domu rodziny Całków z Zastowa Polanowskiego
Fotorzepa, Wojtek Jargiło w.j. Wojtek Jargiło
Rodzina Całków nie wierzyła, że Boże Narodzenie spędzi u siebie
– Takiej ekipy to ja jeszcze nie widziałem – z niedowierzaniem kręci głową Paweł Całka z Zastowa Polanowskiego na Lubelszczyźnie.
To tam w maju wały przeciwpowodziowe nie wytrzymały fali na Wiśle i zalały niemal całą gminę Wilków. Pod wodą znalazł się leżący 300 metrów od wałów dom Całków i dziesięciohektarowe gospodarstwo, z którego utrzymywała się rodzina.
Od lipca, kiedy woda opadła, pan Paweł odbudowuje dom. – Trochę się zawiodłem na firmie budowlanej, po której trzeba było poprawiać. Po nocach pracowałem, ale nie wierzyłem, że święta Bożego Narodzenia spędzimy z żoną i dziećmi w domu rodzinnym – mówi.
Zwrot nastąpił w sobotę, kiedy rano pod jego dom podjechały ciężarówka z materiałami budowlanymi i meblami oraz autobus z 23-osobową ekipą pracowników browaru w Warce.
– Zorganizowaliśmy zbiórkę w firmie, ale przede wszystkim chcieliśmy ofiarować swój czas i ręce do pracy. Zależało nam, by powodzianie zdążyli z remontem do świąt – mówi Matylda Regulska, koordynatorka akcji browarników.
Do Całków wolontariusze z Warki trafili dzięki wskazówkom samorządowców z gminy Wilków. Jak się okazało, rodzina nie pierwszy raz zmaga się z trudnościami. Osiem lat temu spłonęło im gospodarstwo.
W zorganizowaniu akcji pomógł właściciel wareckiego browaru Grupa Żywiec. – Władze firmy doceniły starania pracowników i wsparły ich szlachetną inicjatywę – mówi Joanna Węgrzynowska, specjalista PR z Grupy Żywiec. Spółka sfinansowała zakup części materiałów budowlanych i mebli dla powodzian z Zastowa Polanowskiego.
Mimo mrozu ekipa browarników pracowała przez cały dzień. Zaczęli od malowania. Dzięki specjalnej maszynie do osuszania ścian już po kilku godzinach można było układać podłogę i wstawiać szafki.
– Zapowiadali, że pomogą przy remoncie, ale cudów się nie spodziewałem – mówi Paweł Całka, którego goście z Warki poprosili o opuszczenie domu na kilka godzin. Kiedy wieczorem został zaproszony na ocenę efektów ich pracy – oniemiał.
Pomieszczenia na parterze były nie tylko pomalowane, ale urządzone i gotowe do zamieszkania. W pokoju stała świątecznie przystrojona choinka, pod którą leżały prezenty dla rodziny. – Pomyśleli naprawdę o wszystkim. Nawet firanki w oknach powiesili – cieszy się pan Paweł, który po wejściu do domu uklęknął i się przeżegnał.
W niedzielę, po raz pierwszy od powodzi, rodzina Całków mogła znowu mieszkać u siebie. Regulska: – Świadomość, że pomogliśmy tym ludziom, i widok ich autentycznej radości zrekompensowały nam wysiłek.
Z pomocy browarników cieszy się też Stanisław Kozak, sołtys Zastowa Polanowskiego. Ale podkreśla, że nie wszyscy mieszkańcy wsi będą mogli świętować u siebie. – 20 domów zostało przeznaczonych do rozbiórki, ludzie mieszkają na stancjach. Część nawet nie ma decyzji inspektora nadzoru budowlanego, więc wciąż czeka na pieniądze. A przecież nikt wygód nie szuka, byle jakiś własny ciepły kąt mieć – mówi sołtys.
To nie pierwsza akcja pomocy pracowników z browaru w Warce dla powodzian z gminy Wilków. Kilka tygodni temu w 30-osobowym gronie pomagali w remoncie domu Jana Kijaka z pobliskich Zarudek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA