fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

W irlandzkim podręczniku Polska graniczy z Rumunią

W irlandzkim podręczniku informacje o demonstracji „Solidarności” zilustrowano zdjęciem z komunistycz-nego pochodu / fot: Marian Zacharczuk, „Gazeta miasta"
Rzeczpospolita
Według autorów książki mamy też granicę z Węgrami, a hasło „Solidarności” to „Niech żyje socjalizm”
„Focus on the Past” to irlandzki podręcznik do historii dla szkoły odpowiadającej polskiemu gimnazjum, wydawany od 1997 r.
Jego zawartość wstrząsnęła Marianem Zacharczukiem, dziennikarzem regionalnego dwutygodnika „Gazeta Miasta”. – Byłem w Irlandii. Chciałem przy okazji zobaczyć, czego uczą o Polsce w irlandzkich szkołach, do których chodzą też dzieci naszych rodaków – opowiada Zacharczuk. – W podręczniku do historii wypaczają fakty.
Jak? W rozdziale „Upadek komunizmu we wschodniej Europie” zamieszczone jest zdjęcie maszerującego tłumu z transparentem „Niech żyje socjalizm”. Anglojęzyczny podpis pod fotografią mówi, że to: „Marsz Solidarności w Polsce. Lider ruchu Lech Wałęsa został wybrany na prezydenta Polski w 1990 r.”.
W tym samym rozdziale jest mapa z zaznaczonymi krajami, które w powojennej Europie walczyły z komunizmem. Na tej mapie Polska graniczy z Węgrami i Rumunią.
– „Solidarność” pod takimi hasłami na pewno nie maszerowała. Logo „S” jest bardzo charakterystyczne i trudno je pomylić z hasłem „socjalizm” – mówi Piotr Gulczyński, prezes zarządu Fundacji Instytutu Lecha Wałęsy. Błędu jednak nie wyolbrzymia: – Ktoś pewnie szukał zdjęcia zgromadzenia ludzi w Polsce i zamieścił pierwsze, jakie znalazł. Kiedyś fotografię Aleksandra Kwaśniewskiego podpisano Lech Wałęsa. Takich lapsusów statystycznie, na liczbę publikacji o „Solidarności”, jest niewiele.
Prof. Antoni Dudek, historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zgadza się, że źle dobrane zdjęcia się zdarzają. Ale dodaje: – Skandalem jest mapa, bo mapa współczesnej Europy to elementarz. Jeśli ktoś sądzi, że po wojnie Polska graniczyła z Węgrami i Rumunią, to to już nie jest ignorancja dotycząca tylko naszego kraju, ale też państw Unii Europejskiej.
Zacharczuk opisał podręcznik z błędami w „Gazecie Miasta”. Po publikacji nikt sprawą się nie zajął, więc poprosił o interwencję europosłankę PO prof. Lenę Kolarską-Bobińską. Profesor zawiadomiła ambasadę w Dublinie.
– Przygotowujemy pismo do wydawnictwa z prośbą o wyjaśnienie źródła zdjęcia i skorygowania mapy – mówi „Rz” Nikola Sękowska z placówki w Dublinie. – Zamierzamy też rozmawiać z irlandzkim Ministerstwem Edukacji.
– Pytanie, co zrobiła ambasada wcześniej, bo ten podręcznik funkcjonuje od 13 lat? – komentuje historyk prof. Wojciech Roszkowski. – Mam wrażenie, że MSZ i MEN powinny mieć system monitorowania takich publikacji, bo przez podręczniki kształtuje się opinię. Reakcja po 13 latach to przykład zaniedbań.
Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski tłumaczy, że placówki zagraniczne monitorują publikacje, ale „zakres takiej kwerendy musi się ograniczać do naczelnych tytułów prasy codziennej, doniesień najważniejszych mediów, znaczących pozycji rynku wydawniczego”, bo objęcie wszystkich publikacji, włącznie z ukazującymi się na „miliardach witryn internetowych”, jest niemożliwe.
Z kolei wiceminister edukacji Mirosław Sielatycki zapowiada, że sprawą zajmie się nowo powołana przy MEN Rada Oświaty Polonijnej. – Zastanowimy się, czy nie powinno się znaleźć systemowego sposobu na śledzenie informacji podawanych o Polsce w zagranicznych podręcznikach do historii.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA