fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

PiS szykuje białą księgę

Jarosław Kaczyński zapowiedział, że PiS będzie się zajmować sprawą katastrofy przez długi czas i na różne sposoby. Na zdjęciu z rzecznikiem klubu tej partii Mariuszem Błaszczakiem
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Materiały mające obciążać rząd za katastrofę smoleńską Prawo i Sprawiedliwość opublikuje tuż przed wyborami samorządowymi
Przygotowanie białej księgi dotyczącej kulis katastrofy pod Smoleńskiem zapowiedział w piątek na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej prezes PiS Jarosław Kaczyński.
– Chcemy przedstawić opinii publicznej rzeczy udokumentowane, pokazujące, jak to było, jakie są wyraźne związki przyczynowe między różnymi decyzjami, różnymi grami, gierkami a tym, w jakich warunkach odbywał się ten lot – mówił. I zapowiedział, że stanie się to w „nowym sezonie politycznym”.
Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, pod tym hasłem kryje się start samorządowej kampanii wyborczej. Biała księga zostanie więc zaprezentowana w październiku.
– To bardzo dobry moment, by wykazać zaniedbania rządu – mówi członek Komitetu Politycznego PiS.
– Przygotowanie tej księgi może potrwać dwa – trzy miesiące – przyznaje poseł Adam Lipiński, wiceprezes partii.
Opracować ją ma – jak ustaliliśmy – specjalnie powołany przez PiS parlamentarny zespół ds. zbadania katastrofy smoleńskiej. Na jego czele stoi poseł Jarosław Zieliński (on też najprawdopodobniej będzie odpowiadał za kształt białej księgi). Pierwsze spotkanie zespołu już we wtorek.
– Minęły trzy miesiące od katastrofy i nadal nie wiemy nic. Rozumiem, że będzie się nam próbowało zamykać usta, mówiąc, że są a to wybory prezydenckie, a to samorządowe. To nie ma nic wspólnego z wyborami. W tej sprawie muszą paść twarde pytania – przekonuje eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki.
A Jarosław Kaczyński milczeć nie zamierza. W piątek zapowiedział, że PiS będzie się zajmować tą sprawą długi czas i na różne sposoby. Dodał, że w zachodnich demokracjach osoby współodpowiedzialne za doprowadzenie do katastrofy musiałyby zrezygnować z życia publicznego.
– Na pewno obok osobistych emocji prezesa i dążenia do dojścia do prawdy – bo widać, że w tej sprawie po polskiej stronie są pewne zaniechania – w grę wchodzi też chęć zwarcia szeregów przed wyborami samorządowymi – komentuje politolog dr Maciej Drzonek. Jednak jego zdaniem, jeśli PiS przesadzi z agresją w walce o „prawdę smoleńską”, będzie punktowany przez przeciwników.
[srodtytul]Rywale odpowiadają[/srodtytul]
Już w piątek wypowiedzi Kaczyńskiego wywołały reakcję jego politycznych rywali: PO i SLD. – Erupcja niebywałej zupełnie frustracji i nienawiści polityka, który przegrał wybory – ocenił w TVN 24 wicemarszałek Stefan Niesiołowski z Platformy.
A Katarzyna Piekarska z Sojuszu stwierdziła, że prezes PiS przekroczył „cienką czerwoną linię”. – Wciąga w tę swoją tragedię osobistą połowę narodu. Myślę, że pora powiedzieć, iż pan Kaczyński powinien przestać epatować swoimi emocjami. Myślę, że na jakiś czas powinien być może wycofać się z polityki – mówiła.
Zdaniem politologa dr. Wojciecha Jabłońskiego wystąpienie lidera PiS spowoduje powrót do politycznej wojny totalnej, na której straci jego ugrupowanie. – Przedzierzgnięcie się Kaczyńskiego z politycznego zabijaki w nowego świętego Franciszka rozkochanego w świecie odpłaciło się wynikiem wyborczym i niezłymi sondażami PiS. A teraz Kaczyński w dobrym starym stylu to wszystko zaprzepaszcza – uważa Jabłoński.
[srodtytul]Błąd Komorowskiego?[/srodtytul]
Ale politycy PiS w nieoficjalnych rozmowach twierdzą, że przy okazji „wojny o Smoleńsk” uda im się pozbawić PO części zwolenników. Jak? Chodzi o krzyż stojący przed Pałacem Prezydenckim. Prezydent elekt Bronisław Komorowski zapowiedział, że zostanie on stamtąd usunięty. To wywołało protesty. Prezes PiS wezwał w piątek Komorowskiego, by zadeklarował, po której stronie w tej sprawie stoi.
– Rozpętanie tej burzy to poważny błąd Komorowskiego – uważa Jolanta Szczypińska, wiceszefowa Klubu PiS. – Teraz próbuje usunąć krzyż rękami kurii. Ale jeśli doprowadzi do tego, co będzie sygnałem, po której stronie stoi, PO straci część konserwatywnych zwolenników. Jeśli krzyż zostanie, Platformę porzucą lewicowcy.
Harcerze, którzy go postawili po katastrofie, w wydanym w piątek oświadczeniu zaapelowali o niewłączanie krzyża do bieżących sporów politycznych. Wyrazili też nadzieję, że zostanie on przed Pałacem Prezydenckim do czasu postawienia tam pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy.
[ramka]
[b]FRAGMENTY WYSTĄPIENIA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO[/b]
[srodtytul]To nie jest żadna nowa strategia, to jest imperatyw moralny[/srodtytul]
- Mam moralny obowiązek zajmować się tą sprawą (katastrofą smoleńską– red.), dlatego że dotyczy ona mojego brata, mojej bratowej, moich przyjaciół, a także dziesiątek innych ludzi, których znałem, nie znałem, ale którzy byli moimi rodakami, obywatelami polskimi, którzy zginęli w tej, trzeba to tak powiedzieć, dziwnej katastrofie.
- To nie jest żadna nowa strategia, to jest imperatyw moralny.
- Żaden uczciwy człowiek na moim miejscu nie mógłby tej sprawy zostawić, bo to byłoby zostawienie sprawy najbliższych, naprawdę najbliższych mi ludzi w tym wymiarze rodzinnym, ale także w tym wymiarze przyjacielskim. Byłoby to pozostawienie sprawy Polski, bo zachowanie polskiego rządu w tej sprawie jest w najwyższym stopniu dziwne.
- Nie może być tak, że w Polsce demokracja jest po prostu cieniutką, przezroczystą fasadą, za którą kryją się zupełnie inne mechanizmy. W każdym demokratycznym kraju ludzie, którzy choćby po części, w niewielkim stopniu, odpowiadali za największą tragedię po 1945 r., a PO sama to uchwalała, musieliby zejść ze sceny politycznej.
- Na pewno będziemy się tą sprawą zajmować, i to być może przez bardzo długi czas i na różne sposoby.
- Jeżeli prezydent Komorowski usunie krzyż, który stoi przed pałacem, to można powiedzieć, że będzie zupełnie jasne, kim jest i po której jest stronie w różnego rodzaju sporach dotyczących polskiej historii i polskich powiązań.
- Krzyż stojący przed Pałacem Prezydenckim jest symbolem, który odnosi się przede wszystkim do poległego prezydenta i jego żony, ale także do wszystkich ofiar katastrofy.
- Jeżeli główne siły polityczne nie mają mniej więcej równych szans w mediach, to nie ma demokracji. [/ramka]
[ramka][srodtytul]Opinie dla „Rz”[/srodtytul]
[b]dr Rafał Chwedoruk, politolog, Uniwersytet Warszawski[/b]
Ostatnie wybory pokazały, że PiS jest w stanie wyjść poza swój żelazny elektorat. Natura wyborów prezydenckich jest taka, że Jarosław Kaczyński podczas kampanii musiał się odwoływać do tych, którzy niekoniecznie na co dzień deklarują sympatię dla PiS. W takiej sytuacji potrzebna była pewna zmiana języka.
Natomiast nadchodzą wybory samorządowe, w których frekwencja jest zazwyczaj dość niska, a o wyniku decyduje stały elektorat. Najwierniejsi sympatycy Kaczyńskiego lubią patos, jednoznaczność, wyrazistą postawę. By poszli głosować, Kaczyński musi co jakiś czas im pokazywać, że jest jednym z nich, że się nie zmienił.
[b]prof. Kazimierz Kik, politolog, Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy w Kielcach[/b]
Wybory się skończyły i Jarosław Kaczyński odrzucił jedną z masek. Skończył się spektakl pod tytułem „wybory prezydenckie”, a zaczyna się show „kampania samorządowa”.
Tym razem PiS musi zmienić taktykę, bo do walki przystępuje cała partia. A PiS skuteczny jest tylko wtedy, gdy jest partią walczącą, w warunkach zamieszania na scenie politycznej. Poza tym wystąpienie Kaczyńskiego to pierwszy akt frustracji klęską w wyborach prezydenckich. Prezes PiS teraz, gdy opadły emocje, gdy ludzie z jego partii wylatują z instytucji państwowych, zaczął sobie uświadamiać, że to była klęska, że stał się bezsilny. A to spowodowało rosnący radykalizm PiS.
[b]dr Jacek Kloczkowski, politolog, Ośrodek Myśli Politycznej[/b]
Kwestie, o których mówił w piątek Jarosław Kaczyński, będą jednymi z kluczowych w działaniach PiS przez najbliższe kilka miesięcy. W mniejszym stopniu kwestia krzyża, w większym katastrofa smoleńska. Jest to zrozumiałe, nie tylko z powodów osobistych prezesa Kaczyńskiego. W każdym demokratycznym kraju sprawa podobnej katastrofy byłaby przez długi czas dyskutowana, stawiana bardzo wyraziście i ostro przez opozycję oraz wykorzystywana do celów politycznych. Natomiast jeśli PiS nie chce stracić poparcia, nie powinien się skupiać tylko na tym temacie, powinien żywo i na bieżąco reagować na problemy, które zakreślają m.in. media. [i]—not. ww[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA