fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Rosjanie i Ukraińcy – dwa społeczeństwa, jeden naród?

Piotr Kościński
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Prawie 20 lat istnienia niepodległej Ukrainy nie wystarcza, by Rosja uznała ukraińską państwowość i traktowała Ukraińców jako odrębny naród
Niedawno w Kijowie wybuchł skandal. Rosyjski ambasador Michaił Zurabow oświadczył, że "Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród". Lapsus? Chyba jednak nie.
To, że w Rosji są kręgi nacjonalistyczne, które kwestionują istnienie Ukraińców jako odrębnego narodu, było od dawna wiadomo. W ich rozumieniu Ukraina to "Małorosja", a Ukraińcy – "Małorosjanie", z których część posługuje się dialektem języka rosyjskiego, niesłusznie określanym jako odrębny język ukraiński. Powszechnie jednak sądzono, że tak myślą jedynie nieliczne, skrajne grupy.
Zmiana ukraińskiego kierownictwa przez bardzo wielu rosyjskich polityków została uznana za powrót do normalności. "Okres państwowej rusofobii odszedł do przeszłości razem z Wiktorem Juszczenką i jego ekipą (mamy nadzieję, że na zawsze)" – pisała "Rossijskaja Gazieta". Dziennik ten, wydawany przez rząd Federacji Rosyjskiej, w artykule "Dwa społeczeństwa – jeden naród" – a więc brzmiącym niemal identycznie jak niedawna wypowiedź ambasadora Zurabowa – dowodził, że "Rosjanie nie są na Ukrainie cudzoziemcami, a Ukraińcy – cudzoziemcami w Rosji". "Nasze narody nie były zwykłymi sąsiadami, mają wspólne, historyczne korzenie – Ruś Kijowską, przez stulecia wzajemne przenikanie się języków i kultur miało miejsce nie na poziomie "etnosu", a na poziomie rodzin" – czytamy w artykule.
Ukraińskie media – te niechętne Rosji – piszą o koncepcji "jednolitej przestrzeni rosyjskiej", opracowanej podobno w otoczeniu rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa i realizowanej między innymi przez Rosyjski Kościół Prawosławny. Rola Cerkwi jest tu szczególna, bo spośród trzech odłamów prawosławia na Ukrainie najsilniejszy – i co ważniejsze, kanoniczny – jest ten podporządkowany właśnie patriarchatowi moskiewskiemu.
Pytanie – co na to Ukraińcy. Opozycyjne media i politycy są oburzeni. Ale nowe władze najwyraźniej nie, mimo oficjalnego protestu wystosowanego przez MSZ w Kijowie po wypowiedzi rosyjskiego ambasadora. Minister edukacji, kontrowersyjny Dmytro Tabacznyk, wspiera ofensywę języka rosyjskiego. Rosyjski wraca do ukraińskich szkół, do sądów i do urzędów, a także do kin (w postaci dubbingu). Niezależnie od tego Ukrainę zalewają rosyjskojęzyczne gazety i książki. Zaś nowy prezydent Wiktor Janukowycz, prawosławny, określany jako głęboko wierzący, zdecydowanie popiera Ukraiński Kościół Prawosławny patriarchatu moskiewskiego.
Trudno się więc dziwić, że przed wizytą moskiewskiego patriarchy Cyryla w Kijowie na jego żądanie zniknie z miasta ulica Mazepy, hetman Mazepa bowiem był w XVII wieku przez Cerkiew wyklęty.
Koncepcja "dwóch społeczeństw – jednego narodu" może się więc na dobre zadomowić na Ukrainie. Oznaczałoby to zbliżenie obydwu krajów nie z przyczyn pragmatycznych, ale ideowych – i prowadziłoby Kijów prostą drogą do jakiejś nowej koncepcji typu Związku Białorusi i Rosji. Z polskiego punktu widzenia byłoby to fatalne rozwiązanie. Paradoksalnie przeciwnikiem tego rodzaju pomysłów są głównie ukraińscy nacjonaliści, chętnie odwołujący się do antypolskiej tradycji Stepana Bandery. Lecz może o dawnych walkach i ranach lepiej nie pamiętać?
[ramka][link=http://blog.rp.pl/koscinski/2010/06/18/rosjanie-i-ukraincy-%E2%80%93-dwa-spoleczenstwa-jeden-narod/]Skomentuj[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA