fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Katyń wraca do sądu. Przełom czy formalność?

Niemieccy wojskowi i dziennikarze po odkryciu masowych grobów w Katyniu wiosną 1943 r.
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Piotr Kościński
Sąd Najwyższy nakazał ponowne rozpatrzenie wniosku Memoriału w sprawie zbrodni katyńskiej
To pierwszy od dawna pozytywny sygnał w sprawie Katynia od rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości. Czy rzeczywiście oznacza zmianę i czy można go wiązać z ogłoszonym w ostatnich tygodniach polsko-rosyjskim ociepleniem? Zdania są podzielone.
Przede wszystkim dlatego, że sama decyzja Sądu Najwyższego dotyczy wyłącznie kwestii proceduralnych, a mianowicie kieruje wniosek Memoriału – na temat m.in. odtajnienia postanowienia Głównej Prokuratury Wojskowej o umorzeniu śledztwa – do merytorycznego rozpatrzenia przez Moskiewski Sąd Miejski. Dopiero podczas tego procesu będzie można ocenić, czy doszło do rzeczywistej zmiany rosyjskiego stanowiska.
Optymizmem napawają ostatnie wydarzenia. M.in. wizyta Władimira Putina w Katyniu 7 kwietnia, pokazanie „Katynia” Andrzeja Wajdy w rosyjskiej telewizji czy słowa prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, który powiedział, że za zbrodnię odpowiada Stalin. – Katastrofa pod Smoleńskiem spowodowała, że zaczyna się dziać coś pozytywnego. Mam nadzieję, że sprawa katyńska wreszcie w Rosji ruszy – powiedziała „Rz” Bogna Szklarczyk z Rodzin Katyńskich.
– O zamknięciu sprawy katyńskiej będzie można mówić, dopiero gdy materiały śledztwa zostaną odtajnione, a ofiary zrehabilitowane – mówi „Rz” rosyjski publicysta Leonid Mleczin. – Sam zadaję sobie pytanie, czy władze są na to gotowe. Z jednej strony mamy bardzo godne zachowanie dwóch liderów. Z drugiej – oczywisty opór sporej części naszych elit – dodaje. – Dopiero werdykt sądu miejskiego pokaże, czy to realna zmiana czy tylko chwilowa poprawa atmosfery – ocenia.
Część komentatorów ostrzega przed nadmiernym optymizmem. – Już i tak dużo zrobiliśmy, zbrodnia została potępiona. Moskwie zależy na poprawie relacji z Polską, ale rehabilitacja prawna byłaby zbyt brzemienna w skutki. Za nią poszłyby następne żądania, z Ukrainy, państw bałtyckich – tłumaczył jeden z rosyjskich dziennikarzy.
Również przedstawiciele rosyjskich władz rozwiewają nadzieje. – Utrzymując klauzulę tajności, chronimy także potomków osób odpowiedzialnych za tę zbrodnię – mówił „Rz” szef Komisji Spraw Zagranicznych w Dumie Konstantin Kosaczow.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA