fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wspomnienia

Wulkan energii, mistrz organizacji

Fotorzepa
Krystyna Bochenek. Wicemarszałek Senatu nie była politykiem, ale pełną pasji działaczką społeczną
Kończyła polonistykę na Uniwersytecie Śląskim. – Tam prof. Ireneusz Opacki zaszczepił nam miłość do języka i polskiej literatury. Aż cztery osoby spośród jego studentów pracowały potem w radiu – mówi Jacek Filus, dziś w zarządzie Radia Katowice.
W radiu Krystyna Bochenek prowadziła audycje społeczne i magazyn medyczny. – Wypełniała lukę edukacyjną. Promowała zdrowy tryb życia. Była wielką przeciwniczką palenia – mówi Krystyna Klaczkowska, lekarka i koleżanka Krystyny Bochenek. – Gdy jej materiały zaczął drukować „Dziennik Zachodni”, czytelnicy zbierali te artykuły. Na spotkanie, które jej poświęciliśmy już po katastrofie, przynieśli całe segregatory wycinków – dodaje.
Była katowiczanką. – Najlepszym ambasadorem nasze- go regionu. Wielokrotnie i jej, i mężowi proponowano, by się gdzieś przenieśli. Nie chcieli – opowiada Krystyna Szaraniec, dyrektor Teatru Śląskiego.
Niezwykle ważne było dla niej budowanie obrazu Śląska jako regionu o wysokiej kulturze. Marzyła, by Katowice stały się językową stolicą Polski. Tam organizowała kongresy językowe i swój najbardziej znany projekt: ogólnopolskie dyktando. Wśród niezrealizowanych planów pozostał międzynarodowy kongres języków narodowych. – Bardzo zwracała uwagę na język parlamentarny, ale także ten używany w sytuacjach codziennych – opowiada senator Edmund Wittbrodt.
[wyimek]Niezwykle ważne było dla niej budowanie obrazu Śląska jako regionu o wysokiej kulturze [/wyimek]
– Mówiła ładną, żywą polszczyzną. Bez maniery, bez pretensjonalności – dodaje prof. Jerzy Bralczyk, językoznawca.
Udało się za to doprowadzić do tego, że rok 2006 Senat ogłosił Rokiem Języka Polskiego. Należała do Rady Języka Polskiego, gdzie przewodniczyła Komisji Języka w mediach. Dyktando przekroczyło granice Polski: organizowano je na Litwie, Ukrainie, Białorusi...
– Na Białorusi tuż przed imprezą wyłączono światło. Impreza językowa była nośnikiem polskiej kultury – opowiada senator Andrzej Person.
Oprócz tego organizowała tysiące innych przedsięwzięć: charytatywny mecz parlamentarzystów z rektorami. Charytatywne przedstawienie „Królewny Śnieżki” (Jerzy Buzek grał w nim krasnala, Kazimierz Kutz króla, ona sama Królewnę). Były aukcje, marsze promujące profilaktykę raka piersi, „Imieniny Krystyny”. Z równą energią organizowała uroczystości rodzinne: koncert na urodziny matki czy własną rocznicę ślubu.
Jej koledzy z parlamentu zgodnie twierdzą, że nigdy nie stała się politykiem. – Była raczej działaczką społeczną – mówi Kazimierz Kutz, poseł PO, wcześniej wicemarszałek Senatu. – Dużo pewniej czuła się, mówiąc o kulturze niż o polityce. Miała umiarkowany, pełen kultury styl. Co nie znaczy, że bała się wyrażać swoje poglądy – twierdzi Stefan Niesiołowski, poseł PO.
Senator Andrzej Person dodaje: – Koleżanki mówią, że obcasy, na których biegała, miały 12 centymetrów! Ja widziałem ją jako kobietę elegancką, ładną i bardzo miłą. A także świetnie zorganizowaną i zawsze uśmiechniętą – wymienia Person.
Była perfekcjonistką. Nie zdarzało jej się spóźniać czy nie dotrzymać słowa. Nie akceptowała słowa „niemożliwe”. – Nigdy się nie skarżyła, że ma mało czasu – mówi Krystyna Szaraniec.
Jacek Filus opowiada, jak wspólnie przygotowywali dwugodzinną audycję na żywo, gdy papież z powodu choroby niespodziewanie odwołał wizytę w Gliwicach. – Udało się tylko dlatego, że była wysokiej klasy profesjonalistką. Do radia przychodziła świetnie przygotowana – wspomina.
Jej asystentka Katarzyna Malcharek dodaje: – Była zmęczona. W kwietniu miała lecieć do Los Angeles na festiwal polskiej kultury. Zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach.
Swoich współpracowników traktowała bez dystansu.
– Była moją pierwszą szefową. Wszystkiego się od niej nauczyłam – mówi Katarzyna Malcharek. – Traktowała mnie jak członka rodziny. Zostawiała po sobie różne rzeczy „na pamiątkę”, dawała prezenty. W piątek, gdy rozmawiałem z nią ostatni raz, żegnała się ze mną trzykrotnie – wspomina Jacek Filus.
Bardzo ważna była dla niej rodzina. – Rozmawiałem z nią w piątek. Mówiła, że jedzie do Katynia, a potem chce spędzić trochę czasu z dziećmi – dodaje Edmund Wittbrodt. Za kilka tygodni Krystyna Bochenek po raz pierwszy miała zostać babcią. Bardzo się na to cieszyła. Wszyscy znajomi opowiadają, że ładowała akumulatory w domu.
– Bez rodziny nie funkcjonowała. Była bardzo dumna z męża i dzieci – mówi Jacek Filus.
Mąż jest znanym kardiochirurgiem. Córka poszła w ślady matki i jest dziennikarką. Syn skończył medycynę.
Dużo podróżowała. Katarzyna Malcharek opowiada: – Zabrała mnie na otwarcie szkoły polskiej w Poiana Mikuli w Rumunii małym jakiem, a to była moja pierwsza podróż samolotem. Strasznie się bałam. A ona uspokajała i śmiała się, że jak spadniemy, to i tak nikt nic nie poczuje. W ogóle nie bała się latać!
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA