fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polskie gry podbijają zachodnie rynki

Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Gry komputerowe mają szansę stać się polskim hitem eksportowym. Po sukcesie „Painkillera”, „Wiedźmina” i „Call of Juarez” krajowi producenci szykują kolejne wysokobudżetowe tytuły
Sukcesy „Wiedźmina” czy „Call of Juarez”, które do tej pory kupiło ponad 3 mln klientów, skłoniły kolejne polskie spółki do pójścia w ślady ich producentów. Inwestują grube miliony złotych w przygotowanie gier komputerowych, które mają podbić światowe rynki.
I to mimo że kryzys gospodarczy sprawił, że wartość polskiego rynku gier skurczyła się w 2009 r. o 20 – 40 proc., do 600 – 700 mln zł. To i tak więcej niż 680 mln zł, które Polacy wydali na bilety do kina (wg Boxoffice.pl).
– Rynek gier komputerowych, z powodu kryzysu, mocno się zmienił. Wydawcy szukają produktów z najwyższej półki, które mogą stać się hitami. Średnia półka, na której działała część polskich firm, znikła – uważa Adrian Chmielarz kierujący People Can Fly. Podobną opinię ma Michał Kiciński, współzałożyciel CD Projektu. – Rodzime firmy albo postawią na duże, drogie produkcje, albo będą tworzyły proste gierki – mówi.
Firma Chmielarza, która w 2007 r. została wykupiona przez Epic Games, jest autorem pierwszego polskiego sukcesu na światowych rynkach. „Painkillera”, który zadebiutował jesienią 2004 r., kupiło 300 tys. użytkowników. Dużo większym sukcesem (ponad 1,5 mln licencji) okazał się „Wiedźmin” stworzony przez CD Projekt na bazie prozy Andrzeja Sapkowskiego. Grubo ponad 1 mln egzemplarzy nabyli klienci z Europy Zachodniej i USA. Wyłożone na grę prawie 27 mln zł już dawno się zwróciły.
Produktem, który może przebić sukces „Wiedźmina”, jest „Call of Juarez” (firmy Techland), który trafił na rynek we wrześniu 2006 r. Do tej pory wszystkie odsłony gry kupiło 1,5 mln fanów. Jej wyprodukowanie kosztowało również 27 mln złotych.
Powodzenie polskich gier zachęciło kolejne spółki do tworzenia własnych tytułów z górnej półki. Nad tego typu produktem – „Afterfall: Insanity” – pracuje Nicolas Games. – To dla nas duże wyzwanie, ale bez tego typu gry w ofercie nie uda nam się odnieść sukcesu – mówi Tomasz Majka, prezes spółki, która do tej pory kojarzona była głównie z grami z serii „Włatcy Móch”. „Afterfall: Insanity”, której budżet może przekroczyć 10 mln zł, trafi na półki w I kwartale 2011 r. Śląska spółka, która jest notowana na NewConnect, już podpisała umowę z niemieckim TGC dotyczącą warunków jej dystrybucji na terenie Europy. Firmie marzy się sprzedanie w ciągu dwóch lat miliona kopii.
„Sniper”, opracowany przez City Interactive (premiera jest zapowiadana jeszcze przed wakacjami), ma nieco mniej ambitny cel – 500 tys. licencji. – Spodziewamy się, że 90 proc. egzemplarzy trafi do Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej – mówi Marek Tymiński, prezes firmy. Do tej pory kierowana przez niego firma kojarzona była z produktami ze średniej i dolnej półki. Produkcja „Snipera” według Tymińskiego pochłonęła kilka milionów złotych. Rocznie City Interactive wydaje na tworzenie własnych gier do 10 mln zł.
Sukces „Wiedźmina” skłonił CD Projekt do prac nad jego kontynuacją. „Wiedźmin 2” (planowany debiut w I kw. 2011 r.) będzie najdroższą polską grą w historii. Ma kosztować dużo więcej niż jego poprzednik. Mimo to nawet nie zbliży się budżetem do najdroższych światowych produkcji. „Grand Theft Auto 4” kosztował Rockstar Games aż 100 mln dol.
– Liczymy na co najmniej 2 mln klientów, choć nie ukrywamy, że nasze apetyty sięgają 3 mln egzemplarzy – twierdzi Marcin Iwiński, drugi z założycieli CD Projektu. Najpopularniejsza gra zeszłego roku – „Call of Duty: Modern Warfare 2” – sprzedała się na całym świecie w prawie 12 mln egzemplarzy.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=d.wolak@rp.pl]d.wolak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA