fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Mniej krzyży w Niemczech

Sabine Leutheusser-Schnarrenberger (z prawej)
AFP
Z niemieckich sal sądowych i szkół znikają symbole chrześcijańskie. Rola religii słabnie. – To skandal – mówią obrońcy tradycji.
– Krucyfiksy trafią do naszych magazynów – orzekł przewodniczący Sądu Krajowego w Düsseldorfie, wywołując kolejny spór dotyczący symboli religijnych w Niemczech. Sąd w tym mieście przenosi się do nowej siedziby i wykorzystał przeprowadzkę, by pozbyć się wiszących w salach sądowych krzyży.
– To skandal – mówią obrońcy tradycji. – Miejsca publiczne powinny być wolne od symboli religijnych – odpowiadają im zagorzali zwolennicy modelu państwa laickiego.
Krzyże pomału znikają z niemieckich instytucji publicznych. Wiszą wciąż w szkołach Bawarii. Land ten broni się, jak może, przed wprowadzeniem w życie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego sprzed kilku lat, w którym podkreślano niezgodność tej praktyki z konstytucją. Podobnie jest w bawarskich salach sądowych. W innych landach krucyfiksów już praktycznie nie ma. – Krzyże są obecne w kilkudziesięciu salach rozpraw na 1300 w całej Nadrenii Północnej-Westfalii – informuje Ministerstwo Sprawiedliwości tego landu. Niedługo nie będzie ich wcale.
– Powinny pozostać – mówią zgodnie nadreńscy politycy CDU i SPD, ale nie mają najmniejszego wpływu na decyzje władz sądowniczych. Liberalna FDP nie zabiera głosu, wszyscy wiedzą jednak, że nie jest zbyt życzliwa wobec żadnego z dwóch wyznań chrześcijańskich. Federalna minister sprawiedliwości Sabine Leutheusser-Schnarrenberger (FDP) zaatakowała nawet ostro Kościół katolicki za „całkowity brak współdziałania” podczas poszukiwań sprawców molestowania dzieci i młodzieży w szkołach katolickich.
– Takiego ataku nasz Kościół jeszcze nigdy nie doświadczył – ubolewał arcybiskup Robert Zollitsch, przewodniczący niemieckiego episkopatu, udowadniając, że Kościół współpracuje ściśle z prokuraturą. Pani minister wycofała swe słowa, przyznając, że nie była dostatecznie dobrze poinformowana.
Podobnego zdania co ona są jednak dwie trzecie obywateli RFN. Ci sami obywatele uznali jednak ostatnio za wiarygodną przewodniczącą Kościoła ewangelickiego Margot Kässmann, która prowadziła samochód, mając 1,54 promila alkoholu we krwi.
Skąd ta różnica? – Trudno porównywać te przypadki. Biskup Kässmann ustąpiła natychmiast ze wszystkich stanowisk, co zamyka sprawę, podczas gdy Kościół katolicki czekają jeszcze bolesne rozliczenia – twierdzi Reiner Kampling, teolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. O Margot Kässmann zabiega teraz ugrupowanie Zielonych, uważając, że mogłaby się przydać w polityce.
[wyimek]Po zjednoczeniu RFN z ateistyczną NRD nawet tradycjonalistyczni chadecy stali się mniej religijni [/wyimek]
Debata na temat krzyży w sądach jednego z landów nie wywołuje tylu emocji co skandale w Kościołach. Jest jednak znacząca w kraju, w którym obecność religii w życiu społecznym ulega erozji. Widać to najlepiej na przykładzie CDU, czyli Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, partii Angeli Merkel. W połowie lat 80. ubiegłego stulecia prawie trzy czwarte członków CDU określało się mianem religijnych. Obecnie jest ich mniej niż dwie trzecie. – To wynik zjednoczenia Niemiec – twierdzi prof. Renate Köcher, socjolog, wskazując na ateistyczne postawy mieszkańców byłej NRD.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA