fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

W poszukiwaniu ukrytych talentów

Minister edukacji Katarzyna Hall (na zdjęciu z premierem Donaldem Tuskiem podczas inauguracji roku szkolnego 2008/2009 w Przodkowie koło Gdańska) pracuje nad rozwiązaniami, które poprawią pracę szkół ze zdolnymi uczniami
Fotorzepa, Piotr Wittman Piotr Wittman
Resort chce stworzyć listę miejsc, w których zdolni mogą się rozwijać
– Chcemy skupiać się nie tylko na przygotowywaniu do konkursów i olimpiad przedmiotowych. Zdolne dziecko może się rozwijać, uczestnicząc np. w badaniach naukowych na uczelni – mówi Aleksandra Kowalik, dyrektor departamentu kształcenia ogólnego i wychowania MEN. Dodaje, że resort chce, by każdy nauczyciel wiedział, gdzie może skierować dziecko, by rozwijało swoje zainteresowania.
[wyimek][srodtytul]22 mln zł[/srodtytul] przeznaczy MEN z pieniędzy UE na poszukiwanie rozwiązań, jak pracować z uczniami zdolnymi[/wyimek]
Stworzenie takiej bazy adresów, w której np. można znaleźć najbliższą uczelnię udostępniającą licealistom laboratorium chemiczne, to jeden z pomysłów MEN na poprawienie pracy szkół ze zdolnymi uczniami.
– Niewielu nauczycieli matematyki potrafi rozwiązywać olimpijskie zadania, ale ważne, by każdy potrafił powiedzieć uczniowi, po jakie książki sięgnąć, gdzie się zwrócić, by móc się rozwijać – mówi Włodzimierz Zielicz, fizyk z LO im. Kopernika w Warszawie, który przygotowuje uczniów do olimpiad.
Poza bazą przydatnych adresów MEN chce zebrać ze szkół sprawdzone sposoby pracy ze zdolnymi. Na ich podstawie zaproponuje ogólnopolski system wspierania wybitnych uczniów.
Co radzą dyrektorzy szkół? – Wszystko zaczyna się od świetnie prowadzonych lekcji – uważa Wiesław Kosakowski, dyrektor III LO w Gdyni. – Dziecko, które przychodzi do szkoły, często nie wie, czy interesuje go matematyka czy geografia.
Dyrektorzy liceów, których uczniowie odnoszą sukcesy w olimpiadach przedmiotowych, podkreślają, że ważne jest też jak najwcześniejsze rozbudzenie zainteresowań.
– Prowadzimy matematyczne kółka zainteresowań już dla podstawówek – opowiada Cezary Urban, dyrektor XIII LO w Szczecinie, poseł PO.
Wielu dyrektorów podkreśla, że sprawdza się połączenie w jednym zespole szkół gimnazjum i liceum. Wtedy nauczyciele mają szanse na lepsze poznanie uczniów. Dyrektorzy podpowiadają też, że w rozwijaniu zainteresowań matematycznych sprawdzają się brydż i szachy.
– Warto też czasami zaproponować uczniowi rolę asystenta nauczyciela. Może wtedy poprowadzić koło zainteresowań albo wykonać doświadczenie chemiczne w klasie. To rozbudza chęć do działania – radzi Romuald Lis, dyrektor VI LO Kochanowskiego w Radomiu.
Ale najważniejsza jest więź między uczniem a nauczycielem. – Powinien mieć charyzmę. Bo czasami o zainteresowaniu ucznia zdecyduje jakiś gest ze strony nauczyciela. W mojej szkole kiedyś nauczyciel podarował uczniowi książki historyczne. Gdy ten je przeczytał, usłyszał propozycję, że skoro już tyle wie, to może weźmie udział w konkursie. Zgodził się – opowiada dyrektor Lis.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=r.czeladko@rp.pl]r.czeladko@rp.pl[/mail][/i]
[ramka][srodtytul]Młodzi zdolni[/srodtytul]
[b]Szymon Kanonowicz[/b] | [i]Liceum Akademickie w Toruniu [/i]
Laureat olimpiady matematycznej. Dwa razy reprezentował Polskę w Zawodach Matematycznych Państw Bałtyckich, stypendysta: ministra edukacji narodowej i prezesa Rady Ministrów. – Klucz do sukcesu to zająć się swoim przedmiotem odpowiednio wcześnie i skupić się na nim, rozwijać. Mam taką możliwość dzięki zajęciom z matematykami uniwersyteckimi. Plany? Kiedyś myślałem o pracy naukowej. Teraz bardziej pociąga mnie praktyczne zastosowanie matematyki.
[i]—p.kob.[/i]
[b]Marta Struzik[/b] | [i]V LO w Krakowie [/i]
Finalistka Olimpiady Literatury i Języka Polskiego. Zamierza studiować komparatystykę na UJ. – Słyszałam, że jest tam wysoki poziom i świetni wykładowcy – mówi. W szkole nie narzeka na nadmiar zajęć czy ogromną rywalizację, a po lekcjach ma czas na spotkania ze znajomymi, kino spacery. – Wszystko jest kwestią odpowiedniego zorganizowania zajęć. Umiejętność łączenia różnych dziedzin świadczy o dojrzałości człowieka – twierdzi. Myśli o pracy naukowej lub karierze pedagogicznej.
[i]—eł[/i]
[b]Artur Stachowiak[/b] | [i]XIV LO we Wrocławiu[/i]
Zajął czwarte miejsce w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Chemicznej, zdobył brązowy medal na Międzynarodowej Olimpiadzie Chemicznej w Cambridge. – Chemia to niesamowita nauka – podkreśla. Ale po liceum wybiera się na Akademię Medyczną. – Będę kardiochirurgiem, to postanowiłem już dawno – mówi „Rz”. Po szkole ma czas na grę w tenisa i pływanie. – Ale bez wielkiej regularności, doba jest za krótka – śmieje się Artur.
[i]—jak[/i]
[b]Bartosz Kosiński[/b] | [i]III LO w Gdyni[/i]
Jest laureatem olimpiad: geograficznej, ekonomicznej, wiedzy o finansach, przedsiębiorczości i prawach człowieka. – Mój start w olimpiadach geograficznych wynikał z zainteresowań. Ale z ekonomią zetknąłem się dopiero po przyjściu do III LO – mówi. W ubiegłym roku był na zorganizowanej przez szkołę wymianie w Seattle w USA. Zamierza studiować w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
[i]—pek[/i]
[b]Franciszek Sobczuk[/b] | [i]I LO im. Kopernika w Łodzi [/i]
Finalista olimpiad: geograficznej i nautologicznej. – Kółka geograficzne mamy nie tylko w trakcie roku szkolnego, ale też w przerwie semestralnej. Przed olimpiadą otrzymujemy dziesięć dni urlopu na przygotowania. Przy-dałoby się wsparcie finansowe dla uczestników olimpiad na organizowanie wycieczek geograficznych. Podróżuję na własną rękę i wiem, że wzmagają ciekawość i przybliżają zjawiska, o których się uczę –mówi.
[i]—ma.go.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA