fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Czy Obama ma dość Europy

W kwietniu ubiegłego roku, podczas ostatniego szczytu USA-UE Barack Obama i jego żona byli entuzjastycznie witani w Pradze
AP
Amerykański prezydent nie przyjedzie do Madrytu na szczyt UE – USA. Nie pomoże modlitwa Zapatero
Oficjalnie Hiszpanie przekonują, że wszystko jest jeszcze możliwe. – Trwają przygotowania, decyzje w sprawie nazwisk mogą jeszcze zapaść w ostatnich dniach – stwierdza rzeczniczka hiszpańskiego przedstawicielstwa przy UE. Ale nieoficjalnie mówi się, że majowy szczyt Unia – USA w ogóle się nie odbędzie z powodu nieobecności prezydenta Baracka Obamy. Amerykanie już potwierdzili, że nie ma on w planie wizyty w Madrycie.
Hiszpański premier będzie jutro w Waszyngtonie z okazji Narodowego Śniadania Modlitewnego. Jeszcze tam, zdaniem hiszpańskich mediów, Jose Luis Zapatero będzie namawiał Obamę do przyjazdu. Tyle że w ogóle nie wiadomo, czy będzie miał szansę na dłuższą rozmowę z gospodarzem Białego Domu. Bo oficjalnej rozmowy nie przewidziano, jest więc tylko nadzieja na pogawędkę w kuluarach.
Zapatero jest tak zafascynowany Obamą, że zdecydował się na wyjazd do Waszyngtonu na imprezę organizowaną przez konserwatywnych chrześcijan, co budzi zdziwienie lewicowych mediów w Hiszpanii. „El Pais” uznał jego udział w Śniadaniu Modlitewnym za wydarzenie „szokujące”, biorąc pod uwagę poglądy czołowego hiszpańskiego socjalisty i jego trwającą już kilka lat walkę z Kościołem. Zapatero zdecydował się też na ofensywę dyplomatyczną w samej Unii, żeby planowany szczyt UE – USA odbył się właśnie w Hiszpanii, która sprawuje teraz półroczne przewodnictwo w UE, a nie w Brukseli, jak przewiduje obowiązujący od 1 grudnia 2009 roku traktat lizboński. Na mocy traktatu powstało stanowisko stałego przewodniczącego Rady Europejskiej. I to on, a nie premier kraju sprawującego rotacyjne przewodnictwo ma od teraz reprezentować Unię na zewnątrz. Herman Van Rompuy zaciera więc zapewne ręce. Bo to na Zapatero, a nie na Belga spada odium odrzuconego przez Obamę zaproszenia. – Nie mamy z tym nic wspólnego. To Hiszpania przygotowuje szczyt – powiedział rzecznik Van Rompuya.
Amerykanie przekonują, że stosunki UE – USA mają się dobrze. – Prezydent w pierwszym roku urzędowania podróżował do Europy prawdopodobnie częściej niż jakikolwiek inny przywódca USA w przeszłości. I ma nadzieję na dalszą dwustronną współpracę z europejskimi sojusznikami oraz bezpośrednio z Unią Europejską – mówił na spotkaniu z zagranicznymi dziennikarzami w Waszyngtonie Philip Gordon, zastępca sekretarza stanu ds. Europy. Przekonywał także, iż prezydent w ogóle nie miał w planie udziału w wiosennym szczycie USA – UE.
Takie tłumaczenie przyjmuje przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso. – Rozumiem, że po tak aktywnym europejsko roku prezydent musi ograniczyć podróże – powiedział na spotkaniu z grupą korespondentów europejskich mediów.
Jak jednak zauważa „New York Times”, Gordon – wraz z podsekretarzem stanu Williamem Burnsem – jeszcze dwa tygodnie temu uczestniczył w spotkaniu przygotowującym do szczytu i wówczas nic nie wskazywało na to, że prezydent Stanów Zjednoczonych nie zdecyduje się przylecieć do Madrytu.
– O tym, że Barack Obama w tym roku znacznie zmniejszy liczbę wizyt w Europie, mówiło się już od dawna. Ponoć jednak na rok 2011. Biały Dom znów planuje dyplomatyczną ofensywę na Stary Kontynent – mówi nam nieoficjalnie jeden z dyplomatów.
Obama może być zmęczony podróżami do Europy. Na pewno Unii nie pomaga też zamieszanie wokół nowych stanowisk. Nowy przewodniczący Rady UE musi konkurować z premierem Hiszpanii, nowa szefowa unijnej dyplomacji ściąga na siebie grad krytyki, a przewodniczący Komisji Europejskiej nie zamierza się usuwać w cień. Obama w Madrycie byłby witany przez czterech polityków, z których każdy reprezentuje całą Unię Europejską.
[ramka][srodtytul]Opinia: Heather Conley, ekspert Ośrodka Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS)[/srodtytul]
Nie sądzę, by decyzja Baracka Obamy miała być dowodem na to, że USA odwracają się od Europy. Jego zaangażowanie w stosunki transatlantyckie w zeszłym roku było przecież bardzo znaczące. W tym roku musi się zaś skupić na sprawach wewnętrznych, zwłaszcza na gospodarce. Zaskakujący był jednak moment i sposób ogłoszenia tej decyzji. Tego typu informacji nie przekazuje się za pośrednictwem mediów, lecz kanałami rządowymi. Sprowokowało to więc wszystkich, którzy zajmują się stosunkami USA – UE, do zastanowienia się nad ich poziomem. Decyzja prezydenta jest niefortunna choćby dlatego, że Ameryka potrzebuje teraz Europy bardziej niż kiedykolwiek. Tymczasem informacja w sprawie szczytu w Madrycie została ogłoszona zaledwie tydzień po tym, jak kraje UE zadeklarowały większe zaangażowanie w afgańską misję. I w czasie, gdy USA będą chciały bliżej współpracować z Europą w sprawie sankcji wobec Iranu. Prezydent stracił okazję do rozmowy z sojusznikami.
—jap [/ramka]
[i]Strona poświęcona szczytowi w Madrycie: [link=http://wec.europa.eu/external_relations/lac]wec.europa.eu/external_relations/lac[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA