fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Bankowcy chcą mieć łatwiej

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Nasilają się naciski szefów europejskich grup, którzy chcą jednego nadzoru finansowego w Europie
Zarządzający instytucjami finansowymi, które zainwestowały w wielu krajach w naszym regionie, narzekają, że po kryzysie lokalni regulatorzy mocno zaostrzyli wymogi dotyczące poziomu kapitału. Ich zdaniem niekorzystne jest to, że w każdym państwie obowiązują inne regulacje. Stoją oni na stanowisku, że powinny być one ujednolicone. Umożliwiłoby to powstanie jednego europejskiego nadzoru.
[wyimek]14,5 proc. wynosi udział „złych kredytów” w łotewskim sektorze bankowym[/wyimek]
– Nadzorcy w każdym kraju chcą mieć banki dokapitalizowane – mówił na dorocznej konferencji „Euromoney” Manfred Wimmer, członek zarządu Erste Banku. – Ale nie współpracują w tym względzie ze sobą. To jest dla nas niekorzystne, że obecnie nadzorcy wzajemnie sobie nie ufają.
Europejskim managerom nie podoba się to, że muszę dokapitalizowywać banki, które nie przyniosą im odpowiedniego wyniku. – Pytanie dla nas istotne: jak wysoki zwrot będzie dawał zainwestowany kapitał – twierdzi Giorgio Pradelli, który w grupie greckiego Eurobanku EFG odpowiada za zagraniczne inwestycje. Dodaje od razu, że jeśli trzeba będzie dostarczyć bankowi kapitału w którymś kraju, to nie będzie z tym kłopotu.
– Musimy myśleć o optymalizacji lokowania kapitału – twierdzi Manfred Wimmer. – Kapitał jest teraz dobrem bardzo poszukiwanym. Część bankowców uważa także, że nadzory powinny wypracować jedną politykę dotyczącą kredytów walutowych.
– Rola regulatora w kwestii finansowania przedsiębiorstw powinna być znacząca – mówi Herbert Stepic, prezes austriackiego Raiffeisen International. Jego zdaniem bardzo istotne są decyzje nadzoru dotyczące udzielania przez banki kredytów walutowych. – Wystarczy, że jakiś mały bank zacznie oferować atrakcyjne kredyty w jenach. Inni będą musieli iść jego śladem, żeby nie stracić udziału w rynku – uważa Herbert Stepic.
Ann-Marie Gulde z Międzynarodowego Funduszu Walutowego dodaje, że rolą nadzorów powinno być zmniejszenie udziału kredytów walutowych.
Polski nadzór wprowadził rekomendację S, która miała obniżyć udział kredytów walutowych w portfelu kredytowym. Wysoki popyt na tego typu produkt sprawił, że bankowcy starali się obchodzić zapisy rekomendacji.
Do ostrożnego podejścia nawołuje także zasiadający w radzie dyrektorów Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju Terence Brown: – Rynek kredytów walutowych jest zróżnicowany, w każdym kraju inny. Trzeba brać pod uwagę popyt na ten produkt, gospodarkę danego państwa – mówi Terence Brown.
Kryzys najbardziej uderzył banki skandynawskie działające w krajach nadbałtyckich, ale także w te instytucje, które zainwestowały na Ukrainie, w Rumunii i na Węgrzech. Grupy finansowe muszą się teraz zmagać z problemem niespłacanych kredytów na tych rynkach. Ich poziom w rumuńskim sektorze bankowym wynosi 11,2 proc., w węgierskim 9,5 proc., na Łotwie 14,5 proc.
Austriackie Raiffeisen, Erste Bank, włoski UniCredit, francuski Societe Generale czy grecki Eurobank EFG muszą wspierać kapitałowo banki, w których poziom zagrożonych kredytów jest wysoki i ma jeszcze rosnąć.
Także regulatorzy w takich państwach jak Polska czy Czechy, których systemów bankowe kryzys tak nie osłabił, żądają od właścicieli banków wyższych kapitałów. Wymagania lokalnych regulatorów dotyczące poziomu kapitałów sprawiają, że grupy finansowe nie będą miały możliwości pochwalić się inwestorom efektywnością nawet w tych państwach, które z pewnością będą miały zyski.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=e.wieclaw@rp.pl]e.wieclaw@rp.pl[/mail]
[ramka][b]Równe dzielenie się ryzykiem [/b]
Stanisław Kluza przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego
Rz: O co chodzi międzynarodowym grupom finansowym?
Stanisław Kluza: Dążą one do obniżenia wysokości kapitałów, które muszą być utrzymywane przez instytucje finansowe w poszczególnych krajach (córki) wchodzące w skład grupy. Kluczowa jest jednak równowaga między rentownością grupy a bezpieczeństwem rynków goszczących, takich jak Polska.
[b]Kto więc powinien decydować o kapitałach banków działających w Polsce?[/b]
Kompetencje do ustalania wysokości kapitałów, jakie mają utrzymywać instytucje finansowe, muszą pozostać na poziomie krajowym. Relacja kapitału córki do skali prowadzonej działalności odzwierciedla poziom ryzyka, jaki wiąże się z prowadzeniem biznesu. Skoro lokalne rynki i podatnicy ponoszą koszty ewentualnego bankructwa córki, to powinny móc podejmować kluczową decyzję, która to ryzyko oddali.
[b]Co pan proponuje?[/b]
Ważne jest też zaangażowanie matki w ponoszenie części kosztów bankructwa córki. Logiczne jest, aby w przypadku bankructwa córki jej macierzysty bank za pośrednictwem swojego systemu gwarancyjnego ponosił odpowiedzialność za wypłatę części depozytów. Analogicznie do banków lokalnych. Byłaby to gwarancja zdrowych relacji w grupie.
[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA