fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Z TVP w regionach znikają programy

TVP Kraków wynajmuje studio dla ogólnopolskiego programu „Kabaretowy klub Dwójki”, dzięki czemu ma dodatkowe wpływy
EAST NEWS
Z powodu braku pieniędzy lokalne ośrodki rezygnują z audycji informacyjnych, o kulturze i sporcie
– Wieści są hiobowe, dostaniemy nawet o 40 procent mniej środków z abonamentu niż rok temu – mówią po spotkaniu z zarządem Telewizji Polskiej dyrektorzy jej ośrodków regionalnych.
Jak się dowiedziała „Rz” w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, styczniowa transza przekazywana mediom publicznym (liczona od 10 grudnia do 10 stycznia) wynosi w tym roku 49 mln zł – o ponad 20 mln mniej niż rok wcześniej.
– Będzie gorzej, bo ta transza nie uwzględnia zmiany przepisów, które zwalniają z opłaty abonamentu ok. 900 tysięcy gospodarstw domowych – mówi Piotr Boroń, członek KRRiT.
To efekt przyjętych przez Sejm przepisów pozwalających nie płacić abonamentu kolejnym grupom odbiorców. A wcześniejsze obietnice zupełnego zniesienia tej opłaty, składane przez polityków PO, już i tak dramatycznie odbiły się na wielkości wpływów – w całym ubiegłym roku wpływy z abonamentu wyniosły 623 mln zł, a w tym roku, według Krajowej Rady, może to być tylko ok. 300 mln zł.
Co to oznacza w praktyce? W regionach pod nóż pójdą audycje kulturalne, publicystyka, a nawet sport. Finanse na programy religijne mogą zostać obcięte o 60 procent.
[srodtytul]Pod znakiem powtórek[/srodtytul]
Dyrektor TVP Łódź Małgorzata Potocka poinformowała pracowników o zmniejszeniu budżetu ośrodka o połowę w porównaniu z ubiegłorocznym. – Zdjęto z anteny poranne „Łódzkie wiadomości dnia” i wstawiono powtórkę „Rozmowy dnia” z poprzedniego popołudnia – mówi pracownik telewizji łódzkiej. I dodaje: – Oszczędności należy szukać w Warszawie, a nie w regionach.
[wyimek]W 2009 r. wpływy z abonamentu wyniosły 623 mln zł, w tym może to być ok. 300 mln zł[/wyimek]
Z prognoz wynika, że Kraków dostanie na ten rok o ok. 30 proc. mniej środków z abonamentu niż w 2009 r., czyli ok. 7 mln zł. Dlatego od 1 lutego cięcia dotkną wielu programów. Zawieszony ma zostać na przykład lubiany program o zwierzętach „Kundel bury i kocury” czy studio dokumentu i reportażu „Kontrapunkt”. Kronika sportowa, dotąd emitowana codziennie, ma się pojawiać tylko w niedzielę.
– Mam nadzieję, że w ciągu roku nastąpi korekta budżetu w górę, tak jak w 2009 r., kiedy kilka razy trzeba było z powodu kryzysu korygować go w dół – mówi Bogdan Wasztyl, dyrektor krakowskiego ośrodka TVP. Jeśli uda się znaleźć pieniądze, zawieszone audycje wrócą.
Telewizja Kraków szuka sponsorów programów. Jednak nie mogą oni finansować informacji czy publicystyki, skoro te mają być niezależne. Natomiast dzięki sponsorom od lutego ruszą dwa magazyny: ekonomiczny i ekologiczny.
– W lutym czekają nas powtórki – przyznaje ks. Andrzej Baczyński, redaktor „Wiary i życia”. – Szukam sposobów wyjścia z kryzysu, ale nie będę na siłę zabiegać o sponsorów dla programu katolickiego.
W Olsztynie oszczędności objęły już wynagrodzenia dziennikarzy. – Mamy obniżone pobory o 10 proc. – przyznaje jeden z nich.
Z porannego wydania informacji zniknie przegląd prasy i nie będzie prowadzącego. – Materiał będzie puszczany „z puszki”, czyli zostanie wcześniej nagrany – opowiada nasz rozmówca. Podobnie stanie się z wieczornymi informacjami – też zamiast emisji na żywo będą one odtwarzane.
Wcześniej zniknęły już programy autorskie, m.in. „Raport kryminalny” – magazyn reporterów śledczych.
[srodtytul]Miały być priorytetowe[/srodtytul]
Wpływy z abonamentu TVP Rzeszów spadną w tym roku z 4 do 2,5 mln zł. M.in. z tego powodu budżet stacji zmniejszy się o 40 proc. Pełniący obowiązki dyrektora rzeszowskiego ośrodka Jerzy Oleszkowicz nie zdecydował jeszcze, z których programów zrezygnuje.
Pracownicy spodziewają się zwolnień i redukcji wynagrodzeń. Są rozgoryczeni, bo poprzedni prezesi TVP: Piotr Farfał, Bogusław Szwedo i Tomasz Szatkowski, zapewniali o priorytetowej roli regionalnych ośrodków. – Radykalne cięcia oznaczają zredukowanie ośrodka do roli studia z kilkoma dziennikarzami, którzy będą robić tylko programy informacyjne – twierdzi rzeszowski dziennikarz TVP.
– Znów większe miasta się obronią, a Rzeszów, Białystok czy Kielce zostaną zepchnięte do roli telewizyjnej Polski B – dodaje inny.
Tegoroczny budżet lubelskiego oddziału TVP to ok. 10 mln zł – o połowę mniej niż w 2009 r. Z informacji „Rz” wynika, że kierownictwo stacji już podjęło decyzję o 30-procentowej obniżce honorariów i pensji. O jedną trzecią obniżone muszą też zostać wszystkie koszty stałe.
To i tak za mało – twierdzi nasz informator. Dlatego pod znakiem zapytania stoi przyszłość programów kulturalnych, historycznych i poradnikowych. Niezagrożona jest jedynie informacyjna „Panorama lubelska”.
[srodtytul]Osłabianie konkurencji?[/srodtytul]
– Telewizja publiczna nie zamilknie, ale upadek postępuje, bo przy takich finansach problemem staje się jej komercjalizacja i jakość tego, co zobaczymy na antenie – twierdzi Piotr Boroń z Krajowej Rady. – Najmniej kosztują powtórki i gadające głowy, ale nie na tym polega rola publicznych mediów.
Jego zdaniem groźba takiej programowej oferty to wina tych polityków, którym zależy na osłabieniu publicznych stacji na rzecz prywatnej konkurencji.
Media próbują więcej zarabiać, ale – jak opowiada Piotr Boroń – serce się kraje, gdy do KRRiT wpływają pytania, czy na przykład rozgłośnia radiowa może zmienić swój statut tak, by móc prowadzić sklepik.
– W Warszawie trwają prace nad strategią dla ośrodków regionalnych. W ciągu miesiąca powinny zapaść decyzje, jak sobie radzić w tych warunkach – mówi Bogdan Wasztyl. Jednak na strumień dodatkowych pieniędzy regiony nie mogą liczyć.
– Ja bym się podał w proteście do dymisji i zadbał o nagłośnienie sprawy finansowania regionów – mówi Witold Gadowski, były dyrektor krakowskiego ośrodka TVP, który bierze udział w pracach nad projektem nowej ustawy medialnej przygotowywanym przez SDP. – Tym powinni zagrozić wszyscy dyrektorzy. Dodaje jednak, że zwłaszcza w czasie kryzysu widać, iż 16 ośrodków regionalnych to za dużo.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=e.losinska@rp.pl]e.losinska@rp.pl[/mail][/i]
[ramka][srodtytul]Za abonament pieniądze z PIT[/srodtytul]
900 mln zł mogłoby w przyszłym roku trafić do mediów publicznych w miejsce zlikwidowanych opłat abonamentowych. To pomysł Klubu Lewicy, który chce, by TVP i Polskie Radio były finansowane z określonego procentu podatku dochodowego. Przygotowano już nawet projekt nowelizacji ustawy medialnej, która zapewniłaby mediom publicznym konkretne środki z podatku CIT i PIT. Wczoraj nad szczegółami tego projektu rozmawiali w Sejmie politycy Lewicy.
– Spotkanie odbyło się pod przewodnictwem szefa SLD Grzegorza Napieralskiego. Jutro zapadnie decyzja, kiedy oficjalnie zaprezentujemy projekt – mówi „Rz” Jerzy Wenderlich, poseł SLD.
Ma to nastąpić pod koniec tego tygodnia lub w przyszłą środę. Jednym z ekspertów, który pracował nad nim, jest Witold Graboś, były członek KRRiT. – Ta nowela nie dotyka spraw politycznych, czyli np. wyboru władz mediów publicznych. To projekt, który ma przywrócić ich stabilne finansowanie – zaznacza Graboś. – Pozytywnie oceniam każdy pomysł na zwiększenie finansowania mediów publicznych, bo inaczej będą musiały się skomercjalizować – mówi Jarosław Hasiński, szef Polskiego Radia.
[i]—sku[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA