Kraj

UJ ma wino, koneserzy chrapkę

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Uniwersytet Jagielloński produkuje trunek od 2005 r. Zdobywa już trofea na zagranicznych konkursach
W sylwestrową noc wybrani mogą już wznosić toast, na przykład za pomyślność Uniwersytetu Jagiellońskiego w roku 2010, winem produkowanym przez krakowską Alma Mater. Wybrani, bo butelek uczelnianego Novum na sklepowych półkach jeszcze nie ma. – By koneserzy mogli po nie sięgnąć, muszą one pokonać biurokratyczne bariery – uprzedza rektor UJ prof. Karol Musioł, pomysłodawca produkcji pierwszego w kraju uniwersyteckiego wina. – Chcemy też zaoferować Małopolsce m.in. laboratoria uniwersyteckie do kontroli jakości wina.
   
Karol Musioł winnym zapałem zaraził się podczas kilkuletniego pobytu we Francji. To tam upewnił się, jak mocno winiarskie tradycje wpisane są w historię europejskich uniwersytetów. Uczelnie w wielu krajach mają swoje winnice, nawet szwedzki uniwersytet w Uppsali, tyle że… we Francji. W Polsce, zdaniem specjalistów, mimo srogich zim, słońca jest wystarczająco dużo. I nie musimy winnic zakładać za granicą, a pijących rodzime wino uważać za męczenników. Uczelnia postanowiła więc odrodzić swe winne tradycje sięgające średniowiecza. – W XVI w. Uniwersytet miał 400 hektarów winnic – przypomina dr Tadeusz Skarbek, kanclerz UJ. Winoroślą obsadzone było niegdyś nawet Wzgórze Wawelskie. I choć kultura picia i walory zdrowotne wina są warte promowania, mali producenci tego szlachetnego trunku jeszcze do niedawna byli traktowani niemal tak samo jak firmy wytwarzające tysiące litrów wódki. Na szczęście przepisy winiarskie zmieniły się w 2009 r. na korzyść niewielkich producentów. Wytwórca wina nie musi już prowadzić składu podatkowego (miejsce, gdzie wino jest produkowane i magazynowane), by legalnie utoczyć choćby kieliszek napoju, jeśli nie produkuje więcej niż 1000 hektolitrów trunku rocznie. Nadal musi jednak pamiętać np. o akcyzie. Wino Rondo z UJ zdobyło brązowy medal na konkursie Vinoforum Trenčín 2009 Tadeusz Skarbek nie wyklucza, że Novum trafi do sklepów w 2010 r. Do tego czasu uczelnia musi dostać m.in. koncesję z Urzędu Marszałkowskiego. – Przygotowanie do produkcji wina wymaga pokonania tylu formalności, że wielu chętnych poddaje się na starcie. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że to lobby wielkich producentów alkoholu blokuje małych wytwórców – twierdzi kanclerz UJ. – W dodatku w naszej winnicy mamy ciągłe kontrole.     Adam Kiszka, inżynier rolnik, który z żoną opiekuje się winnicą w Rolniczym Zakładzie Doświadczalnym UJ w Łazach koło Bochni, nie boi się mrozów, jakie były w grudniu. Pierwsze krzewy posadzono tu w 2005 r. i od tej pory radzą sobie całkiem nieźle w naszym klimacie. Dominują winogrona białe – bianca, hibernal czy seyval blanc. Szczepy czerwone to m.in. odporne na niskie temperatury rondo czy marechal foch i regent. I chociaż – ze względu na klimat – UJ zamierza się specjalizować w winach białych, na razie najbardziej udało się czerwone. Tak przynajmniej ocenili w lipcu znawcy na międzynarodowym konkursie Vinoforum Trenčín 2009 (Słowacja). Uniwersyteckie rondo zdobyło brązowy medal spośród zgłoszonych 450 win z 18 krajów. Wino z UJ zostało także zaprezentowane na Międzynarodowym Konkursie w Mariborze na Słowenii i otrzymało w rankingu 16,85 punktów na 20 możliwych do zdobycia. Zwycięzca uzyskał 18,25. Do tego można jeszcze dorzucić trzy brązowe medale na konkursie Enoexpo 2009 za wina: Hibernal, Muscat i Rondo. Te wyróżnienia dodają opiekunom plantacji skrzydeł. Nic dziwnego, że rektor marzy, by jego następcy powiększyli kiedyś uprawy do 16 hektarów. Dziś obsadzono winoroślą 3,3 hektara. Lokalizacja winnicy nie jest przypadkowa. Historia majątku w Łazach sięga XIII w. Był kiedyś własnością sióstr benedyktynek ze Staniątek. Teraz winnica też jest prowadzona ekologicznie, wykonuje się tu tylko niezbędne zabiegi pielęgnacyjne. Ma wszystko, czego trzeba – nasłoneczniony stok, a nawet kilka stawów, które dodatkowo łagodzą wpływ zimnego powietrza. Zainteresowanie winnicą jest bardzo duże. – Ciągle ktoś dzwoni. Chętnie przyjeżdżałyby tu całe wycieczki, ale na razie nie mamy warunków, by je tu przyjąć – mówi Adam Kiszka.     Choć o butelce uczelnianego wina w wolnej sprzedaży można na razie tylko pomarzyć, już w październiku 2008 r. rektor Musioł ogłosił konkurs na jego nazwę. Wygrała propozycja Maius, pokonując dziesiątki mniej dostojnych, jak Nektar Żaka, Pierwsze Grono Naukowe czy Uniwersytecka Własność Intelektualna. Później okazało się, że marka Maius już istnieje i wino trzeba nazwać kolejnym z finałowych imion – Novum. To jednak także nazwa związana z historią uniwersytetu – sądzą władze uczelni. W Collegium Novum w Krakowie mieści się zresztą ich siedziba. Zanim ta nazwa stanie się renomowana marką, tego, jak produkować trunek, przedstawiciele UJ uczą się od najlepszych. Stąd kontakty m.in. z francuskim Montpellier, gdzie krakowska delegacja gościła w maju 2008 r. Nawiązano je też ze specjalistami z Niemiec i Austrii. – Dla szpitala uniwersyteckiego w Wuerzburgu w Niemczech winnice są nawet istotnym źródłem dochodu – mówi Tadeusz Skarbek. Być może Novum też będzie kiedyś przynosić zyski. Zwłaszcza że nad uniwersyteckim trunkiem czuwać ma 19-osobowa Kapituła Wina UJ z udziałem profesorów i koneserów. W gronie tym znaleźli się aktor Marek Kondrat, kardynał Franciszek Macharski i guru polskich winiarzy Roman Myśliwiec. Uniwersytet Jagielloński chciałby na początek produkować 18 – 20 tysięcy butelek wina. – W roku 2008 było ok. 6 tysięcy butelek i to właściwie za mało na własne potrzeby – mówi kanclerz. – Na samej inauguracji roku akademickiego gościmy ok. tysiąca osób. A są jeszcze inni goście, ważne konferencje i obchody.     O produkcji wina na własne potrzeby myśli też Uniwersytet Rolniczy w Krakowie. I on wiąże spore nadzieje ze swą niewielką uczelnianą winnicą w Garlicy Murowanej usytuowanej 10 km od Krakowa. Pierwszym winem z hektarowej plantacji uniwersytet powinien poczęstować gości już w 2010 r. Jednak winem młodzi ludzie chcieliby się nie tylko raczyć, ale też, jak we Francji, zajmować naukowo. – Zainteresowanie możliwością studiowania enologii jest coraz większe. Studiów magisterskich nie ma, ale wkrótce otworzymy taką specjalizację na Wydziale Technologii Żywienia. Istnieją też tego rodzaju zajęcia fakultatywne na Wydziale Farmacji UJ – opowiada prof. Marek Grabowski, dziekan Wydziału Ogrodnictwa UR w Krakowie, kierownik Katedry Sadownictwa i podlegającej jej stacji w Garlicy Murowanej. – Naszym winem będziemy się dopiero chwalić. Na razie mieliśmy kilkaset litrów soku – zapewnia. I on potwierdza, że założenie ekologicznej winnicy na własne potrzeby sporo kosztuje, a pokonanie urzędowych barier, by stać się legalnym producentem trunku, nie jest łatwe. – UJ przeciera szlaki – cieszy się. I rektor Karol Musioł, i dziekan Marek Grabowski mają nadzieję, że kiedyś trunki z krakowskich uczelni dorównają ich ulubionym i że moda na polskie wino z niewielkich winnic przetrwa. Wierzą też, że kosztowne dziś hobby doda polskim uczelniom prestiżu, a pewnego dnia na winnej produkcji da się też zarobić. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki e.losinska@rp.pl    
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL