Edukacja

Koniec bezpłatnych studiów?

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Rektorzy uczelni zaproponują rządowi wprowadzenie powszechnego czesnego od 2015 r.
Zbyt słaba kadra naukowa na uczelniach, niska pozycja uniwersytetów w międzynarodowych rankingach i niedopasowanie programów studiów do potrzeb rynku pracy – to główne wady, które wytykają uczelniom sami ich rektorzy. W środę na Uniwersytecie Warszawskim Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP), Konferencja Rektorów Zawodowych Szkół Polskich i Fundacja Rektorów Polskich (FRP) powiedzą, jak się zmierzyć z tymi słabościami, i przedstawią strategię rozwoju uczelni do 2020 r.
[wyimek][b][link=http://blog.rp.pl/szuldrzynski/2009/12/01/dac-rowne-szanse-wszystkim-uczelniom/]przeczytaj komentarz Michała Szułdrzyńskiego[/link][/b][/wyimek] W badaniu zrobionym na potrzeby strategii osoby związane z uczelniami oceniły je na trzy plus. – Uznajemy stan szkolnictwa wyższego za niesatysfakcjonujący. Głównym powodem tych słabości jest niedofinansowanie szkolnictwa wyższego, a zwłaszcza nauki – mówi prof. Jerzy Woźnicki, prezes FRP.
Jaka jest na to recepta? Jak dowiedziała się "Rz", rektorzy chcą wprowadzenia powszechnego czesnego od 2015 r. – Proponujemy czesne na poziomie około jednej czwartej średnich kosztów kształcenia w uczelniach publicznych – mówi prof. Woźnicki. Wyjaśnia, że odległy termin jest nieprzypadkowy, bo taki krok wymaga debaty i zmian w konstytucji. Czesne miałoby być takiej samej wysokości na każdym kierunku. Trzy czwarte kosztów studiów nadal finansowałoby państwo. Prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow, przewodnicząca KRASP, rektor UW, tłumaczy powody pobierania opłat od studentów: – Szkolnictwo wyższe wymaga coraz większych nakładów. Nie wystarczą kreda i tablica. Potrzebne są dobrze wyposażone laboratoria i pracownie. Tymczasem władze państwowe nie zwiększają znacząco budżetu na naukę i szkolnictwo wyższe. Dlatego powszechna współodpłatność za studia staje się nieunikniona. Prof. Chałasińska-Macukow zaznacza, że wraz z jej wprowadzeniem trzeba rozwinąć system stypendiów (np. przez wprowadzenie nieopodatkowanych stypendiów od przedsiębiorców) oraz kredytów. Rektorzy proponują, by każdy student mógł zaciągnąć kredyt w banku na naukę. Pożyczkę miałoby poręczyć państwo. Teraz o kredyty studenckie mogą się ubiegać jedynie osoby z niezamożnych rodzin. – Każdy student, który nie chciałby płacić w czasie studiów, mógłby się od tej opłaty uwolnić. Kredyt spłacałby już jako pracujący absolwent. W rozpoczęciu spłat uwzględniony byłby okres potrzebny na poszukiwanie pracy – wyjaśnia prof. Woźnicki. Postulat rektorów idzie jeszcze dalej niż propozycja minister nauki. Prof. Barbara Kudrycka w projekcie nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym zaproponowała wprowadzenie opłat za drugi kierunek studiów. Już to wzbudziło protesty studentów. Co sądzą o powszechnej odpłatności? – Studia to inwestycja, ale jeśli trzeba będzie mieć portfel pełen pieniędzy, by studiować, to osobom z małych miejscowości będzie trudno utrzymać się w miastach. Musiałby być wprowadzony dobry system stypendiów socjalnych – uważa Przemysław Rzodkiewicz, student farmacji z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Radosław Franczak, student politologii z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, twierdzi, że wprowadzenie opłat uniemożliwiłoby mu naukę: – Już teraz utrzymanie kosztuje mnie miesięcznie ok. 1 tys. zł. Kredyt bałbym się wziąć, bo nie ma gwarancji, jaką pracę i kiedy znajdę. Rektorzy przekażą strategię premierowi. Oprócz wprowadzenia współodpłatności znajdzie się w niej m.in. propozycja wprowadzenia stanu spoczynku dla profesorów oraz to, by zamiast – jak chce minister – wyłaniać najlepsze wydziały, tzw. krajowe naukowe ośrodki wiodące, które dostaną dodatkowe dofinansowanie na pięć lat, rozpisywać konkursy dla uczelni publicznych i niepublicznych na konkretne zadania. - Wyłanianie KNOW to utwierdzanie obecnego stanu. Zostawałyby nimi najlepsze wydziały, które okopywałyby się w swych archaicznych strukturach. Trzeba przełamywać bariery wydziałów i tworzyć zupełnie nowe interdyscyplinarne jednostki – uważa szefowa KRASP. [ramka] [b]Resort szykuje strategię za 1,7 mln [/b] Na początku 2010 r. ogłoszona zostanie strategia szkolnictwa wyższego zamówiona w przetargu przez Ministerstwo Nauki. Przygotowują ją firma Ernst & Young i Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Resort zapłaci za nią 1,7 mln zł. Strategia rektorów kosztowała ok. 400 tys. zł. Rektorzy nie wystartowali w przetargu, twierdząc, że uniemożliwiały to jego warunki, m.in. ten, by dana instytucja w ciągu ostatnich trzech lat wykonała usługi badawcze za 600 tys. zł. Co znajdzie się w strategii zamówionej przez resort? – Prace trwają. Wkrótce przedstawimy diagnozę szkolnictwa wyższego – mówi prof. Krzysztof Rybiński z Ernst & Young. – Nie odpowiada ono wyzwaniom gospodarki. Bez zmian w szkolnictwie wyższym jej konkurencyjność staje pod znakiem zapytania. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL