fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Artyści najinteligentniejszej armii

Jacek Malczewski „Portret brygadiera Józefa Piłsudskiego”, 1916 r.
Muzeum Narodowe w Warszawie
Legendę Józefa Piłsudskiego i Legionów tworzyli artyści, malarze, graficy i rzeźbiarze, szczególne ci, którzy służąc w Legionach, tworzyli ją na gorąco. Byli wśród nich zarówno tacy, którzy po 1918 roku pozostali wierni swemu powołaniu, jak i ci, którzy, jak Edward Rydz-Śmigły, nie zdjęli już munduru.
W tej najinteligentniejszej armii świata, jaką były Legiony Józefa Piłsudskiego – ze szczególnym uwzględnieniem Pierwszej Brygady – w których nie brakowało profesorów i doktorów, adwokatów i inżynierów, nauczycieli i literatów, roiło się od artystów. Z dzisiejszego punktu widzenia zdumienie budzi istny wysyp artystów plastyków, samych malarzy i rzeźbiarzy było w Legionach ponad 70.
Ilość nie kłóciła się bynajmniej z jakością. Co więcej, wielu malarzy – być może, nieoczekiwanie dla siebie samych – zrobiło karierę wojskową. Koronnym na to dowodem są losy Edwarda Śmigłego-Rydza, późniejszego marszałka, a przecież wziętego malarza, twórcy nie tylko najbardziej chyba sławnego „Poległego legionisty” (1916), ale też wielu innych płócien z powodzeniem wystawianych w kraju i za granicą. Śmigły był uczniem Leona Wyczółkowskiego, też legionisty, który jednak w rzemiośle wojennym się nie doskonalił, a przydzielony do Komendy Głównej Legionów odpowiadał za propagandę, organizował wystawy i, oczywiście, malował (powstała wtedy m.in. teka „Legionowo”). Podobne funkcje pełnili rysownicy i sprawozdawcy wojenni w jednej osobie – Wojciech Kossak i Julian Fałat, korespondent wojenny w kampanii wołyńskiej. W Komendzie Legionów był jeszcze jeden malarz o nazwisku Zygmunt Tarło. Tak nazwała się nosząca żołnierski mundur Zofia Trzcińska-Kamińska, a wiadomo też, że na Wołyniu przebywała z Legionami jeszcze sławniejsza malarka – Zofia Stryjeńska. Przypomnieć też należy Tadeusza Ajdukiewicza, który do Legionów zaciągnął się w 1915 r. w wieku 63 lat. Dla tego świetnego portrecisty ten żołnierski rozdział życia zakończył się zbyt szybko. Nabawił się zapalenia płuc, w wyniku którego zmarł w 1916 r. w Krakowie.
W tym samym miejscu i czasie otwarta została wystawa „Legiony Polskie”, na której pokazano 500 obrazów i kilkadziesiąt rzeźb. Zorganizowali ją m.in. rektor krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych Jacek Malczewski i profesorowie tej uczelni – Konstanty Laszczka i Teodor Axentowicz. To nie przypadek, że malarze legioniści – ciekawe, że służący zazwyczaj w kawalerii – byli absolwentami bądź studentami właśnie ASP w Krakowie. Sam rektor nie walczył, za to spod jego pędzla wyszły najbardziej znane symboliczne portrety Józefa Piłsudskiego. Legionistów portretował również inny sławny malarz, który na froncie się nie znalazł, ale duszą i ciałem czuł się piłsudczykiem – Józef Mehoffer.
Znakomitym jego uczniem był Mikołaj Szyszkowski „Sarmat”, porucznik, dowódca kompanii w I Brygadzie, który poległ w maju 1915 r. pod Konarami. Dowódcą czwartego batalionu w I Brygadzie był podporucznik Czesław Jarnuszkiewicz (twórca orła dla Związku Strzeleckiego), który później awansował aż do stopnia generała, w 1939 r. dostał się do niewoli sowieckiej, uniknął jednak najgorszego i opuścił ZSRS wraz z armią generała Andersa. Dożył sędziwego życia, umierając w 1988 r. w Londynie w wieku 100 lat.
Tragicznie – w Katyniu – zakończyło się natomiast życie innego generała, malarza i grafika, Henryka Minkiewicza. W Legionach był dowódcą pułku, a w maju 1918 r. został nawet dowódcą I Brygady. W II Rzeczypospolitej zorganizował Korpus Ochrony Państwa, którym dowodził.
Do znaczących stanowisk w Policji Państwowej II RP doszli inni malarze legionowi: Kazimierz Dąbrowa-Młodzianowski, który został ministrem spraw wewnętrznych, i Józef Kordian-Zamorski, szef krakowskiego okręgu Polskiej Organizacji Wojskowej, po wojnie komendant policji.
Ułanami Pierwszej Brygady byli m. in.: Zygmunt Rozwadowski – współ-twórca, obok Styki i Kossaka, „Panoramy Racławickiej”, Mariusz Zaruski – nie tylko malarz, ale i słynny taternik oraz żeglarz, w 1940 r. aresztowany we Lwowie przez NKWD, wywieziony w głąb ZSRS, gdzie zmarł w więzieniu śledczym, a także Kajetan Soplica, Władysław Dunin-Borkowski, Stefan Felsztyński, Kazimierz Mleczko-Korczak i Bohdan Pniewski.
W II Brygadzie walczyli m.in. tacy artyści, jak Stanisław Janowski, twórca popularnych patriotycznych pocztówek, Kasper Żelechowski, Stanisław Kochanowski i Karol Zyndram Maszkowski.
Podoficerem sztabowym był współtwórca polskiej szkoły plakatu Wojciech Jastrzębowski. W pułku Czwartaków dali się poznać rozmiłowany w huculszczyźnie Kazimierz Sichulski i Wincenty Wodzinowski. Na ochotnika do I Brygady wstąpił Leopold Gottlieb, autor litografii i akwarel legionowych. W Legionach służył też pod nazwiskiem Stefana Kozłowskiego profesor krakowskiej ASP, Stanisław Kamocki. Pancernym pociągiem „Piłsudski”, w którego załodze był Jan Gumowski, twórca jednego z najpopularniejszych portretów Komendanta, dowodził Wilhelm „Wilk” Wyrwiński, też malarz. Stopnia kapitana dosłużył się znany działacz Polskiej Organizacji Wojskowej i równie znany rysownik – Zdzisław Czermański.
Podobnie znaczącą, silną grupę artystyczną w Legionach stanowili rzeźbiarze. Zacząć należy od wspomnianego już Konstantego Laszczki, profesora ASP w Krakowie, który na potrzeby Legionów przekazał cały swój majątek. To on był twórcą sławnego pomnika Naczelnika w płaszczu narzuconym na mundur, z ręką wspartą na mieczu, a drugą na księdze praw. Popiersie Piłsudskiego rzeźbił już na Wołyniu, a dziesięć lat po wojnie, w 1928 roku wystawił pomnik na polu bitwy pod Nowym Korczynem – zburzony przez komunistów w 1945 roku. Konstanty Laszczka był nauczycielem dwóch innych znanych rzeźbiarzy legionistów. Pierwszym z nich był lekarz I Brygady Henryk Kunzek, drugim Włodzimierz Konieczny, twórca posążka „Legionisty” (stał się on modelem dla rzeźby na pomniku Czynu Legionów w Radomiu), specjalizujący się w tematyce religijnej. Konieczny zginął w walce o Polską Górę pod Kościuchnówką. Rzeźbiarz Jan Raszka, przydzielony do Komendy Legionów, był autorem Pomnika Czynu Legionowego (tzw. Czwórka legionowa) w Kielcach, odsłoniętego w 1938 roku.
Pod Nidą raniony został późniejszy dyrektor Instytutu Sztuki Plastycznej, rzeźbiarz Stanisław Rzecki-Szreniawa, a w kampanii wołyńskiej odniósł rany Franciszek Skiba-Strynkiewicz, po wojnie przez pewien czas rektor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
Wszyscy oni – i inni jeszcze, niewymienieni tutaj – wspólnie tworzyli jedyną w swoim rodzaju legendę Legionów i ich Komendanta.
[i]—k.m.[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA