Społeczeństwo

O wyższości ogórka nad jabłkiem

Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Z kłopotami ruszył program „Owoce w szkole”. Wiele szkół nie ma jeszcze podpisanej umowy z dostawcami. Ile? Tego dokładnie nie wiadomo.
Firmy podpisują umowy ze szkołami, a rachunek za dostarczone owoce i warzywa przedstawiają Agencji Rynku Rolnego, która jest płatnikiem. – Nie zgodziliśmy się na podpisanie umów, które obarczałyby nas wszelką odpowiedzialnością i kosztami za zerwanie przez szkoły umów na dostawy – mówi Zbigniew Grześkowiak, współwłaściciel rodzinnej firmy z Kórnika. – Oczekujemy na zmiany w rozporządzeniu ministerialnym, aby móc bez ryzyka dostarczać towar. Przekazaliśmy wiele szczegółowych pytań, ale nie dostaliśmy jeszcze na nie odpowiedzi.
[srodtytul]Problem jest czy go nie ma?[/srodtytul] Problemem jest brak w wielu szkołach pomieszczeń na przechowywanie produktów, a dostawcy nie chcą przyjeżdżać codziennie z dostawą, bo w wielu przypadkach jest to dla nich nieopłacalne.
– Czekamy na uelastycznienie rozporządzenia w sprawie dostaw warzyw i owoców, by rozwiązać wszelkie wątpliwości. Choćby - co zrobić w sytuacji, gdy uczniowie nie będą chcieli jeść na przykład papryki – odpowiada Iwona Ciechan, rzecznik Agencji Rynku Rolnego. – Początki są zawsze trudne. Gdy rozpoczynaliśmy program „szklanka mleka” uczestniczyło w nim 7 procent uczniów, a teraz jest ich 80 procent. Według zawiadującej programem agencji „Owoce w szkole” problemu nie ma, bo dostawcy mają dostarczać towar przez 10 tygodni w zależności od liczby uczniów: dwa, trzy lub cztery razy w tygodniu. – Oczekujemy na dostawę we wtorek – poinformowała „Rz” Iwona Pabich, dyrektor SP nr 42 w Łodzi. W podobnej sytuacji są inni szefowie łódzkich placówek. [srodtytul]Jabłka, gruszki i miks warzywny[/srodtytul] Wprawdzie w innych województwach pierwsze dostawy warzyw i owoców dotarły dziś rano, ale zwykle do kilkunastu, a najwyżej kilkudziesięciu szkół. Na Śląsku są to jabłka i marchewki, a na Podkarpaciu gruszki i miks warzywny składający się z marchewki, papryki i ogórka. Firma Freshspring dostarczyła żywność do 16 szkół województwie lubuskim. – Dzieci najpierw sięgnęły po ogórki, zostawiając jabłka na kolejną przerwę – opowiada Ewa Sikorska, dyrektor SP 12 w Gorzowie Wielkopolskim. We wtorek 64 dzieci z „Dwunastki” otrzymają jabłka i pociętą w słupki marchew, które przyjechały z dzisiejszą dostawą. – Nie mamy problemów z przechowywaniem owoców i warzyw, bo szkoła posiada lodówkę i magazyn żywnościowy – dodaje dyrektor Sikorska. Do szkoły w Witnicy (koło Gorzowa) dotarło 250 paczek. – Uczniowie byli wyraźnie zaciekawieni kolorowymi paczkami – mówi dyrektor Artur Maśnik. – Sprawdziłem potem czy może ktoś nie zjadł i porozrzucał owoce lub warzywa, ale niczego podobnego nie dostrzegłem. [ramka]Na program „Owoce w szkole” przeznaczono 12,5 mln euro, z których 75 procent pochodzi z kasy Unii Europejskiej. Urzędnicy w Brukseli uznali, że należy promować zdrowe nawyki żywieniowe, dlatego produkty pochodzące z lokalnych upraw nie mogą być przetworzone. Do programu można było zgłosić uczniów z klas I-III. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL