Społeczeństwo

Solidaryca w służbie narkopolaków

Plakat promujący kandydatów „Solidarności” w kampanii przed wyborami 4 czerwca 1989 r.
FUNDACJA OŚRODKA KARTA/REPRODUKCJA ADAM JAGIELAK
Słynna czcionka, dawny symbol "Solidarności", promuje kontrowersyjne akcje. Zdaniem autora – bezprawnie
Legendarna pochyła czcionka, którą zapisano słynne logo "Solidarności", wciąż jest chętnie wykorzystywana, ale zazwyczaj w innym kontekście, niż chce jej twórca Jerzy Janiszewski.
Charakterystyczne liternictwo wykorzystano m.in. w nowej akcji "Gazety Wyborczej" zatytułowanej "My, narkopolacy". Z kolei słowo "równość", ale z tęczową flagą zamiast biało-czerwonej, wypisało znanym krojem na okładce ostatniego numeru pismo środowisk homoseksualnych "Replika". Solidaryca pojawia się w reklamach, na pudełkach papierosów czy butelkach wódki. – To przypadki nadużycia i żerowania na wartościach, które upamiętnia. Prowadzi to do dewaluacji tego symbolu – mówi "Rz" zdenerwowany Janiszewski mieszkający na stałe w Hiszpanii. – Nie przekazałem nikomu majątkowych praw autorskich. W przypadkach nieuzgodnionego ze mną użycia czcionki interweniuje mój prawnik.
Bartłomiej Witucki, pełnomocnik Janiszewskiego mówi, że ci, którzy wykorzystują solidarycę, rzadko pytają o zgodę. – Było kilka próśb, ale zwykle używana jest bezprawnie – opowiada "Rz". – Ani ze strony "Wyborczej", ani pisma "Replika" nie było prośby o zgodę. Nie dostał jeszcze w tych sprawach dyspozycji artysty, ale jest gotów w każdej chwili do podjęcia kroków prawnych. Mariusz Kuc, redaktor naczelny pisma "Replika", przyznaje, że nikt z jego redakcji z Janiszewskim ani jego prawnikiem się nie kontaktował. – Uznaliśmy, że naszą czcionką tylko nawiązujemy do idei związanej z "Solidarnością" – wyjaśnia. – Nie jest to użycie znaku "Solidarności", bo chociażby zamiast biało -czerwonej flagi umieściliśmy tęczową. Kuc przyznaje że wywołanie skojarzenia było celowe. Tymczasem "Gazeta Wyborcza" wypiera się podobieństwa. "Żaden znak wykorzystany w logotypie akcji "My, narkopolacy" nie jest znakiem z logo "Solidarności". Oba logotypy mają też inny kolor" napisała do "Rz" rzecznik prasowa Agory Urszula Szwed-Strych. Ale na stronie internetowej akcji czytamy: "Dlaczego "Narkopolacy" i to "solidarycą"? Żeby 20 lat po odzyskaniu wolności dostrzec, że różne są formy zniewolenia". – Akcji związanej z narkomanią nie trzeba promować poprzez napis wykonany tą czcionką – oburza się Janiszewski. – Tak samo słowo "równość", gdy jest używane przez środowiska homoseksualne, wcale nie musi się kojarzyć ze słynną czcionką. I moim zdaniem nic wspólnego z nią nie ma. Janiszewski zgadza się natomiast chętnie na użycie solidarycy, gdy idzie o akcje propagujące dziedzictwo i idee "Solidarności". Zrobił tak, gdy 4 czerwca tego roku w 20. rocznicę wyborów z 1989 r. polskie gazety użyły słynnej czcionki w swoich winietach. – Autorom brakuje inwencji, więc sięgają do symbol, by wykorzystać pozytywne skojarzenia, jakie niesie za sobą – mówi "Rz" Krzysztof Tyczkowski, grafik i wykładowca Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania w Łodzi. – Jeśli chce się użyć pisma ręcznego, trzeba zaprosić do współpracy dobrego grafika, a nie beznamiętnie kopiować czyjeś pomysły. [ramka][b]Litery jak ludzie[/b] W 1980 roku solidarycę zaprojektował Jerzy Janiszewski – wówczas młody absolwent gdańskiej ASP. Wchodził na teren stoczni w czasie strajku i szukał sposobu na oddanie panującej tam atmosfery. Myślał o plakacie. Ostatecznie stworzył napis "solidarność", bo to słowo najczęściej padało z ust strajkujących. Ściśnięte literki miały przypominać trzymających się pod ręce ludzi. Dziś autor przyznaje, że nie spodziewał się, iż logo "S" i czcionka wyjdą poza mury stoczni. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL