fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Pod pełnymi żaglami

Sail Training International/UM Gdyni
Rzeczpospolita
Przez cztery dni Gdynia była centrum żeglarskiego świata - gościła bowiem The Tall Ships Races 2009. Jest to doroczny zlot najpiękniejszych i największych żaglowców, jakie wciąż pływają po morzach.
[link=http://www.rp.pl/galeria/276815,1,328827.html" "target=_blank]Zobacz galerię fotografii[/link]
Piękna flotylla ponad stu jednostek pojawiła się pod pełnymi żaglami w Zatoce Gdańskiej już po raz czwarty. Pierwszy był w 1974 roku, kiedy zorganizowano tzw. Operację Żagiel, następne w 1992 i 2003. Każdy, kto widział, przyzna, że to wspaniały widok.
[b]Punktem kulminacyjnym imprezy była niedzielna parada wszystkich jednostek, które zasłoniły horyzont. Żaglowce przepłynęły w swej całej okazałości z Gdyni do Gdańska. Tam zawróciły i wyruszyły w rejs do Sankt Petersburga.[/b]
Te największe statki, z klasy „A”, naprawdę są wysokie, budzą podziw dla wyobraźni konstruktorów i sprawności załóg. Niektóre bardzo łatwo rozpoznać – wyróżnia się zwłaszcza ogromny czteromasztowy „Siedow” z Rosji czy niemiecki trójmasztowiec „Alexander von Humboldt” z zielonymi żaglami.
Zgodnie z nazwą zlot to także sportowa rywalizacja, regaty pomiędzy czterema portami-gospodarzami. Wszystko zaczęło się w Gdyni - z niej żaglowce popłynęły wyścigowym tempem do St. Petersburga. Stamtąd popłyną do dawnej stolicy Finlandii – Turku. W tej części rejsu nie ma wielkiego ścigania, jest poznawanie się i wymiana załóg. Ostatni etap to znów prawdziwe regaty z metą i wielkim finałem w litewskiej Kłajpedzie.
Trochę w tym zabawy, ale także sporo ambicji, by wykazać, że wiekowe jednostki nadal są sprawne i szybkie, a ludzie nimi kierujący potrafią ujarzmić żywioły. Pomysł, by nie dać światu zapomnieć o tradycji prawdziwego żeglowania, ma korzenie jeszcze sprzed wojny. Pierwszy podobny zlot odbył się w 1938 roku w Sztokholmie. W 1956 roku udało się wznowić wyścigi wielkich żaglowców na trasie z Torbay do Lizbony. Idea chwyciła i wkrótce potem piękne flotylle zaczęły znów pływać, nawet na trasach atlantyckich.
Od 1972 roku impreza nazywała się The Cutty Sark Tall Ships Races („Cutty Sark” był najszybszym kliprem herbacianym w XIX wieku) i pod nią zdobywała miliony widzów. Stała się świętem młodych żeglarzy, bo większość załóg stanowili i do dziś stanowią młodzi ludzie, uczący się morskiego zawodu. Wygrywał ją m. in. [b]„Dar Pomorza”, który w tym roku obchodzi stulecie wodowania i jest gościem honorowym zlotu[/b]. Gościły ją także inne polskie miasta – Gdańsk i Szczecin.
The Tall Ships Races to znakomita okazja, by przyciągnąć ludzi do żeglarstwa, pokazać gościom statki, zapewnić powrót do tradycji, klimatu dawnej pracy na morzu, choć wiele z jednostek to współczesne kopie starych żaglowców.
Na spotkaniu z klasyką żeglarstwa zyskuje także miasto-gospodarz. Gdynia dobrze przygotowała się do tej roli. Zmodernizowała marinę, przedłużyła o 73 metry wschodni falochron. Przede wszystkim jednak zapewniła tysiącom gości zabawę od rana do późnej nocy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA