fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Łotewskie szczęście w nieszczęściu

- Bałtycki tygrys jest bankrutem. Papiery, które kiedyś emitował ten kraj, są dziś określane jako śmiecie. Nowych nie chce kupić nikt. Jego gospodarka skurczy się w tym roku o 20 proc. - pisze Danuta Walewska
Tyle, ile wynosi udział łotewskich kredytów w portfelach dwóch największych szwedzkich banków. To dlatego właśnie sprawa łotewska stała się sprawą europejską.
A przy tym Łotwa ma szczęście w nieszczęściu. Po pierwsze – jej kłopoty rozumie doskonale Międzynarodowy Fundusz Walutowy, a zwłaszcza szef Departamentu Europejskiego Marek Belka, który nasz region naprawdę zna. Po drugie – Łotysze mądrze wybrali kredytodawców, którzy w ten kraj pompowali miliardy. Gdyby zadłużyli się w kilkunastu krajach, ich rządy byłyby zatroskane, lecz nie zdecydowałyby się na drastyczne posunięcia. Ale Łotwa rozwijała się na koszt banków szwedzkich, którym rząd w Sztokholmie nie pozwoli upaść, bo to kosztowałoby Szwecję aż 5 proc. PKB.
Niezależnie od tego, jak i kiedy Łotwa ostatecznie wyjdzie z zapaści, jej przypadek zostanie z pewnością przeniesiony do podręczników ekonomii ku przestrodze dla innych rozwijających się na kredyt krajów. Pozytywnym bohaterem będzie z pewnością młody premier Valdis Dombrowskis, którego już okrzyknięto nowym Balcerowiczem. Na razie wiadomo, że zanim ktokolwiek Łotwie pomoże, ona sama musi pomóc sobie. Metoda najlepszego nawet "Balcerowicza" nie polega wyłącznie na szukaniu pomocy z zewnątrz, lecz zaczyna się od porządków we własnym domu. W przypadku Łotwy jest to jeszcze ważniejsze, bo na świecie panuje kryzys, a wtedy wrażliwość na problemy innych znacznie słabnie. Chyba że problemy innych stają się własnymi.
[ramka][link=http://blog.rp.pl/blog/2009/06/19/danuta-walewska-lotewskie-szczescie-w-nieszczesciu/]Skomentuj[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA