fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lokaty i inwestycje

Testy ryzyka bez szczegółów o majątku

copyright PhotoXpress.com
Gotowy jest wzór testów dla klientów TFI. Na szczęście nie trzeba będzie odpowiadać na zbyt osobiste pytania
Od 13 lipca każda osoba, która zechce kupić jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, będzie musiała wypełnić przynajmniej jedną ankietę. Takie obowiązki wynikają z rozporządzenia ministra finansów.
Dla klientów bardziej doświadczonych, to znaczy takich, którzy chcą tylko nabyć jednostki, obowiązywać będzie tzw. test odpowiedniości. Wczoraj Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami przedstawiła wzór takiej ankiety (wypracowany razem z TFI). Zainteresowany będzie musiał odpowiedzieć na cztery pytania. Na bardzo podstawowym poziomie badają one wiedzę na temat funduszy inwestycyjnych (np. czy klient zgadza się ze stwierdzeniem ”zalecany okres inwestowania zależy od wybranego funduszu”), doświadczenie inwestycyjne, zaangażowanie inwestycyjne (czy ulokowana suma stanowi niewielką czy znaczącą część wolnych środków) oraz źródła wiedzy w tym zakresie.
[wyimek]34,4 proc. wyniósł w maju roczny spadek wartości funduszy inwestujących w akcje polskich spółek [/wyimek]
Jeżeli wynik testu jest pozytywny – to znaczy jeśli klient wykaże, że ma potrzebne doświadczenie i wiedzę – nie ma żadnego problemu. Jeśli okaże się negatywny, klient uzyska informację, że w jego przypadku nabywanie jednostek TFI jest nieodpowiednią inwestycją. Oczywiście będzie mógł kupić, co chce, ale po podpisaniu stosownego oświadczenia.
Zdecydowanie bardziej rozbudowany jest test dla osób, które przed zakupem jednostek poproszą o pomoc doradcę inwestycyjnego. To tzw. test adekwatności. Liczy on dziesięć pytań. Oprócz wiedzy i doświadczenia bada skłonność do podejmowania ryzyka (np. pytanie, jaki spadek wartości jednostek jesteśmy skłonni zaakceptować w ciągu roku) czy oczekiwania co do inwestycji (np. maksymalizacja zysku czy bezpieczne kumulowanie oszczędności).
Wbrew obawom ankieta dla mniej doświadczonych nie ingeruje mocno w osobiste sprawy klientów TFI. Rozporządzenie wymaga, by w teście podać źródła dochodów, ich wysokości oraz stałe wydatki. Na szczęście pytania tego typu są sformułowane bardzo ogólnikowo (np. czy przybliżona wartość dochodów po odjęciu stałych wydatków wynosi poniżej czy powyżej 5 tys. zł). Przedstawiciele TFI uznali, że wiedza o dokładnej wysokości zarobków nie jest potrzeba doradcom inwestycyjnym.
W sumie w teście adekwatności można uzyskać 62 punkty. Na podstawie ich liczby doradca określa profil inwestycyjny klienta – od konserwatywnego, dla którego zalecane są inwestycje w obligacje, po agresywny, dla którego stosowne są fundusze akcyjne.
Co ciekawe, część TFI rozważało pomysł, by odmawiać klientom jednostek takich funduszy, które są niezgodne z jego profilem. Ostatecznie jednak ta idea upadła, m.in. ze względu na brak podstawy prawnej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA