fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Uczelnie z limitem przyjęć

Minister nauki Barbara Kudrycka ma dziś skierować do konsultacji projekt, który zakłada limitowanie miejsc tylko na uczelniach publicznych. Na zdjęciu minister podczas święta 90-lecia akademickiego Poznania w maju 2009 r.
Fotorzepa, bartosz jankowski Bartosz Jankowski
Kontrowersyjna nowelizacja ustawy. Dlaczego minister nauki chce decydować, ilu kandydatów może przyjąć publiczna uczelnia
Większy wpływ urzędników na uczelnie publiczne i preferowanie uczelni prywatnych – tego obawiają się eksperci. Ich niepokój budzi pomysł Ministerstwa Nauki, jaki znalazł się w projekcie nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym.
Minister Barbara Kudrycka skieruje go dziś do konsultacji międzyresortowych. Jak ustaliła „Rz”, jest w nim zapis o limitowaniu przez szefa resortu miejsc na studiach na uczelniach publicznych. Teraz szkoły wyższe same decydują, ilu przyjąć studentów. Od ich liczby zależy wysokość dotacji z budżetu.
Limity, których wprowadzenie zakłada projekt, dotyczyłyby uczelni z uprawnieniami do nadawania habilitacji. Ustawa da im prawo samodzielnego uruchamiania nowych kierunków studiów (teraz program studiów zatwierdza minister). Jednak będą je mogły otworzyć tylko pod warunkiem, że nie wzrośnie w nich liczba studentów dziennych.
„Zwiększenie liczby studentów stacjonarnych w tych uczelniach zależeć będzie od zgody ministra wydanej na podstawie analizy struktury kształcenia w kraju” – czytamy w projekcie.
– Jest niepokojący i wewnętrznie sprzeczny – tak zapis wprowadzający limity ocenia prof. Janusz Żmija, wiceprzewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, rektor Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. – Jeśli uczelnie akademickie będą mogły powoływać nowe kierunki, to dlaczego mają ograniczać liczbę studentów? Gdzie ci studenci mają iść? Do uczelni niepublicznych?
Wygląda na to, że może mieć rację. Jeden z ekspertów resortu przyznaje nieoficjalnie, że powodem wprowadzenia limitów jest nadchodzący niż demograficzny: – Chcemy zapobiec temu, by szkoły publiczne walczyły z niżem przez zwiększanie kierunków i liczby studentów.
Zapis o limitach ma być więc osłoną dla płatnych uczelni niepublicznych, które będą mieć problem z naborem. – Tworzenie kierunków nie może być w niżu wykorzystane w walce z uczelniami niepublicznymi – mówi ekspert.
Jak wyliczyło ministerstwo, w 2021 r. liczba kandydatów na studia zmniejszy się o ok. 30 proc. – będzie ich ok. 290 tys. To niewiele więcej niż w tym roku akademickim przyjęto na uczelnie publiczne (ok. 230 tys.).
Ekspert resortu dodaje: – Chodzi nam również o to, by uczelnie publiczne nie czerpały w nieograniczony sposób z publicznych pieniędzy.
Prof. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich, ostrzega, że nowelizacja może doprowadzić do upolitycznienia podziału funduszy między szkoły wyższe. – Pomysł, by uczelniom, które mają prawo nadawania habilitacji, dać swobodę w otwieraniu nowych kierunków, nie budzi wątpliwości. Jednak w kolizji z nim jest próba limitowania miejsc na studiach. Ta zapowiedź limitów jest kontrowersyjna i może oznaczać próby administracyjnego dyrygowania funkcjonowaniem uczelni – mówi. Jego zdaniem takiego zapisu nie powinno być w ustawie.
Na uczelnie niepubliczne nowelizacja limitów nie nałoży. – Ustawa nie powinna faworyzować uczelni. Nie jest dobrze, jeśli minister chce w ten sposób chronić szkoły niepubliczne. Uczelnie konkurują i młodzież sama powinna wybierać, gdzie chce studiować – uważa rektor Żmija.
[ramka][srodtytul]Tylko jeden kierunek za darmo[/srodtytul]
Zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym obejmą też bezpośrednio studentów. „Rz” już w styczniu informowała, że według nowego projektu będą bezpłatnie kształcić się tylko na jednym kierunku. Ustawa określi „katalog usług”, za jakie uczelnia nie może pobierać opłat od studenta (np. za egzaminy komisyjne). Resort chce też, by uczelnie przyznawały więcej stypendiów socjalnych, a mniej naukowych. Projekt zakłada, że 75 proc. funduszu będzie przeznaczone na stypendia socjalne, a 25 proc. na naukowe (obecnie uczelnie dzielą rządowe pieniądze po połowie).
Na pomoc dla studentów rząd przeznacza ok. 1,5 mld zł. Wysokość dotacji z budżetu dla uczelni będzie silniej związana z jakością kształcenia. Ma m.in. zależeć od oceny jakości kształcenia wystawionej przez Państwową Komisję Akredytacyjną.
[i]—rc[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA