Biznes

Nowy jedwabny szlak pod czujnym okiem Rosji

Jose Barroso przewodniczący Komisji Europejskiej z Mirkiem Topolankiem, byłym premierem Czech na gazowym szczycie (fot: Filip Singer)
PAP/EPA
Bruksela chce więcej niezależności od Rosji w dostawach gazu. Zaprasza do współpracy kraje znad Morza Kaspijskiego
Po raz pierwszy Unii udało się zorganizować szczyt energetyczny z udziałem krajów, które mogą się przyczynić do uniezależnienia od rosyjskich surowców energetycznych. Na szczyt Korytarza Południowego w Pradze przyjechali wczoraj przywódcy krajów produkujących gaz, przepuszczających surowiec przez swoje terytorium, a także krajów konsumentów, czyli państw UE. Pierwsze konkrety już są.
– Do końca czerwca będzie podpisane międzyrządowe porozumienie w sprawie Nabucco. Odbędzie się to w Turcji – podkreślił Jose Barroso, przewodniczący Komisji Europejskiej. Sama Turcja się do tego zobowiązała. To ważne, bo stanowisko Ankary w tej sprawie nie było jasne. A właśnie przez terytorium Turcji ma popłynąć gaz z Azerbejdżanu, Kazachstanu i Turkmenistanu, ewentualnie także z Iraku, Iranu czy Egiptu do Unii Europejskiej. Budowa gazociągu ma się rozpocząć w 2011 roku, pierwsze dostawy surowca mogłyby nastąpić w 2014 roku.
Do uruchomienia tego ważnego projektu potrzebna jest jeszcze obietnica ze strony producentów, że gaz dostarczą. Najbardziej przekonany jest Azerbejdżan, którego prezydent podpisał się wczoraj pod wspólną deklaracją. Kazachstan i Turkmenistan nie protestowały i życzliwie się przyglądały, ale podpisów nie złożyły. Mirek Topolanek, były już czeski premier, który jeszcze rano przewodził UE, miał wyjaśnienie. – Azerbejdżan jest krajem europejskim, z europejskimi aspiracjami. A Kazachstan, Turkmenistan i Uzbekistan to kraje Azji Środkowej, które takich aspiracji nie mają – powiedział. Według niego jednak i one są zainteresowane nowymi rynkami zbytu, dzięki którym ich przemysł wydobywczy unowocześniłby się, a uzyskiwane ceny zbytu zbliżyły do światowych. Korytarz Południowy to nie tylko Nabucco, ale też inne gazociągi i łączniki uzupełniające sieć dostaw z rejonu Morza Kaspijskiego do UE. Unia nazwała to nowym jedwabnym szlakiem, który ma ożywić handel między dwoma stronami. Niechętnie przygląda się Rosja, której przedstawiciel, podobnie jak przedstawiciel rządu USA, został zaproszony jako obserwator na szczyt do Pragi. Rosjanie nie są entuzjastami tego projektu. Wskazywali, że może się on okazać droższy i mniej efektywny niż dostawy z Rosji. Unia nie jest zdziwiona. – Wiadomo przecież, że Rosja chce, by gaz do UE płynął przez jej terytorium lub terytoria przez nią kontrolowane – mówił Topolanek. Ale decyzja już zapadła: Korytarz Południowy ma być strategicznym projektem energetycznym UE. Politycznej woli musi jednak towarzyszyć zaangażowanie inwestorów. A te muszą w najbliższym czasie uzyskać pewność, że będzie skąd gaz brać i komu go sprzedawać. Eksperci w Brukseli są przekonani, że Unia musi działać szybko. – Inaczej kraje dostawcy podpiszą umowy z Rosją i Chinami – powiedział jeden z nich. Według przedstawicieli Komisji Europejskiej region Morza Kaspijskiego to prawdziwa żyła złota cennego surowca energetycznego, zarówno jeśli chodzi o potwierdzone, jak i nieeksploatowane czy nawet nieodkryte jeszcze złoża gazu. Zdaniem KE kraje te mają też ogromny potencjał oszczędnościowy. Ilość zużywanej energii można tam zmniejszyć o ok. 30 proc., co znacznie zwiększy ich możliwości eksportowe. [ramka][b]historia Nabucco[/b] Rurociąg Nabucco jest w planach Unii Europejskiej od kilku lat, ale dopiero w tym roku wzrosły szanse na jego realizację. Bruksela zgodziła się dofinansować tę inwestycję, wartą ok. 8 mld euro, kwotą ok. 200 mln euro. To istotny krok, bo wcześniej przez lata w Komisji Europejskiej mówiono o Nabucco jak o typowo biznesowym przedsięwzięciu. Zaangażowały się weń największe firmy gazowe pięciu krajów Unii. Kwestie finansowe nie są w tym przypadku najważniejsze. Kluczem do sukcesu jest zorganizowanie dostaw surowca. Brak gwarancji dostaw był jedną z przyczyn odkładania decyzji o budowie. Sam Azerbejdżan bowiem nie dostarczy 30 mld m sześc. rocznie, a tyle gazu potrzeba, by napełnić gazociąg. [/ramka] Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=a.slojewska@rp.pl]a.slojewska@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL