fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Moja sztuka to wizualny blues

Filmy Brytyjczyka Isaaca Juliena nagradzano w Cannes i Berlinie. Był nominowany do Nagrody Turnera, został laureatem Wielkiej Nagrody Jury na Kunstfilm Biennale w Kolonii
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
O inspiracji Viscontim i imigrantach opowiada Isaak Julien - artysta, który wczoraj otworzył swoją wystawę w Centrum Sztuki Współczesnej
Z ISAAKIEM JULIENEM ROZMAWIA ANNA KILIAN
[b]Obok doniesień prasowych o zatonięciach statków z imigrantami z Afryki u wybrzeży Włoch, inspiracją do powstania instalacji „WESTERN UNION: small boats“ był „Lampart” – arcydzieło Lucchina Viscontiego z 1963 roku. Jak wpłynął na pana film rozgrywający się na Sycylii, gdzie i pan kręcił zdjęcia?[/b]
Isaac Julien: W instalacji wykorzystuję tragedię, która wciąż rozgrywa się u wybrzeży Lampedusy (wysepki pomiędzy Maltą i Tunezją – przyp. red.). Także na plaże Sycylii morze często wyrzuca ciała Afrykańczyków. Sycylia to było odpowiednie miejsce do realizacji mojego filmu, gdyż od setek lat ma swoje miejsce w łańcuchu migracyjnym. Powieściowego „Lamparta” stworzył Giuseppe Tomasi di Lampedusa – książę Parmy i książę Lampedusy. W mojej pracy z jednej strony połączyłem te dwie rzeczy w jedną alegorię – film nie jest bowiem dokumentem – z drugiej umieściłem ją w kontekście współczesnych migracji.
[b]Plan współczesny świetnie współgra z „Lampartem“.[/b]
Tematem powieści Lampedusy było zetknięcie się niższych klas z burżuazją, w wyniku której nastąpiło ciche przejęcie przez nie władzy i schyłek arystokracji. Wykorzystałem „Lamparta” Viscontiego, bo świat księcia reprezentuje pewien ideał. Przeniosłem to zjawisko na plan współczesny – tak jak dawniej ubodzy marzyli, by zająć miejsce arystokratów w pałacach, tak dziś biedni imigranci śnią o lepszym życiu w bogatszym świecie, na przykład w Europie. Mam dla nich wiele współczucia, zwłaszcza że ten lepszy świat – jak często się okazuje – to niebiosa, do których trafiają, ginąc po drodze na zdezelowanych i przeciążonych łodziach. Moim filmem – który jest liryczną medytacją – chciałem dodać ich śmierci godności. Pragnąłem, by stali się czymś więcej niż tylko martwymi ciałami unoszącymi się na wodzie – bo do takiego wulgarnego obrazu są redukowani przez media.
[b]Pana instalacja jest zjawiskowo piękna. Ale kontekstem tej formy są brutalne wydarzenia. Tak kontrastowe połączenie miało wzmocnić efekt?[/b]
Nie jestem pierwszym czarnym artystą wykorzystującym takie połączenie. „Strange Fruit” to piękna piosenka śpiewana przez Billie Holiday, której przerażająca treść odnosi się do autentycznego linczu dwóch czarnych nastolatków. Media stereotypizują świat, ograniczając go do fotograficznych ujęć. Dla nich katastrofy z udziałem imigrantów to tylko martwe ciała ułożone na plaży. Ja pokazuję wraki statków, buduję alegorię, której piękno jest nierozłączne od emocji.
[b]W jednej ze scen filmu widzimy często współpracującą z panem Vanessę Myrie w białej sukni w sali balowej Palazzo Gangi, gdzie kręcił Visconti. Czy to oczywiste nawiązanie do jednej ze scen filmu to metafora owego dokonywanego przez afrykańskich emigrantów przejęcia, które budzi w Europie taki lęk?[/b]
To ciekawa interpretacja – może być jedną z wielu, które będą budować widzowie. Zwłaszcza że moja czarnoskóra bohaterka jest fotografowana w wyidealizowanej przestrzeni pałacu. Jest nie tylko protagonistką, ale także duchem. Palazzo to symbol tego, co kultura europejska zyskała. Co zbudowała dzięki wyzyskowi, podbojom, kolonializmowi i eksploatacji niewolników. Pragnąłem umieścić pałac w nowym kontekście, wyjąć go ze starych ram.
[b]Czy dzisiejsze wykorzystywanie źle opłacanych imigrantów na Zachodzie nie przypomina dawnej eksploatacji ludzi?[/b]
Oczywiście. Ale ironii dodaje fakt, że nawet nielegalni imigranci płacą dziś podatki i utrzymują europejskich emerytów, np. we Włoszech. Imigranci są pogardzani, ale jednocześnie dokładają się do wspólnego ekonomicznego stołu. Współczesne migracje to w części pokłosie europejskiego kompleksu wyższości. Europejczycy nie zważają zwłaszcza na życie Afrykańczyków – dla Europy szczególnie tanie. Myślę, że tę moją konkluzję widać w filmie i instalacji „WESTERN UNION: small boats”. Starałem się nim poruszyć widza i otworzyć mu oczy. Moja liryczna wizja to blues na temat ery globalizacji.
[ramka][srodtytul]Medytacja przy niestandardowej muzyce[/srodtytul]
– To najlepsza ekspozycja tej pracy, jaką do tej pory widziałem – powiedział wczoraj o warszawskiej odsłonie projekcji „WESTERN UNION: small boats” jej autor. Rzeczywiście sposób aranżacji 400 metrów kwadratowych, w których na naszych oczach rozgrywa się akcja instalacji audiowizualnej Isaaca Juliena, robi niezwykłe wrażenie. Na pięciu umieszczonych w różnych pomieszczeniach ekranach odbywa się symultaniczna projekcja filmu, który artysta określa „wizualną medytacją”. Zrealizowany przez 10 upalnych dni sycylijskiego lata w 2007 roku obraz metaforycznie mówiący o ludzkich migracjach i wiążących się z nią traumach, urzeka przede wszystkim niezwykłymi zdjęciami i muzyką, którą wykorzystano tu niestandardowo. Dźwięk nie tylko ilustruje oniryczne sceny. Jego rola polega też na dopowiadaniu treści, których na ekranie nie widzimy. Całość uzupełniają lightboxy, pokazujące na przykład wstrząsający obraz cmentarzyska rybackich łodzi.[/ramka]
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA