fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Miłość w czasach HR

Tomasz Kammel i Katarzyna Niezgoda bywali razem na balach, rautach, koncertach. Na zdjęciu podczas nagrania programu „Taniec z gwiazdami” we wrześniu 2007 r.
Fotorzepa, Michał Warda Mic Michał Warda
Tomasz Kammel i Katarzyna Niezgoda. Takiej sławy nie planowali. Od tygodnia są bohaterami ekscytującej opowieści. Media zadają sobie pytanie, co ich połączyło: Miłość? Biznes? Zamiłowanie do luksusu?
Bohaterowie tego romansu od początku traktowani byli podejrzliwie. Ona to Katarzyna Niezgoda, lat 40, prawnik, do ubiegłego piątku wiceprezes Pekao SA, jednego z największych polskich banków. Elegancka, zadbana, w rozmiarze XXL.
– W dużej osobie kryje się delikatna kobieta z charakterem – mówi o niej dawna współpracownica z BPH.
On, Tomasz Kammel, lat 38, popularny prezenter telewizyjny, ostatnio prowadzący „Pytanie na śniadanie”. Typ urody, która podoba się wszystkim.
Tak go charakteryzuje kolega:
– Prosty chłopak z Jeleniej Góry. Układny, grzeczny, ładny.
[srodtytul]Wizerunek celebrytów legł w gruzach[/srodtytul]
Można było ich zobaczyć na balach, rautach, koncertach. Wszędzie tam, gdzie zwykli bywać celebryci. Trzymali się za ręce, pochylali ku sobie, obejmowali. Gdy on się spóźniał, ona roniła łzy, a upozowane zdjęcie szło w obieg po plotkarskich portalach.
[wyimek]Różnic między Kammelem a Niezgodą jest tyle, ile dzieli świat dziennikarski od krainy bankowego top managementu[/wyimek]
Media dokładnie relacjonowały przebieg związku. Internauci komentowali, często niewybrednie. Im jednak dłużej byli razem, tym cieplejsze wywoływali uczucia.
Wszystko się zmieniło, gdy 17 kwietnia rada nadzorcza Pekao SA odwołała Niezgodę, a „Puls Biznesu” odkrył, że – najpierw w banku BPH, a potem w Pekao – zlecała ona szkolenia firmie Sparrow, z którą związany był Kammel. Choć prezenter w 2007 r. sprzedał udziały w tej spółce, właścicielką nadal jest jego była narzeczona.
W ubiegłym roku Sparrow zarobił na umowie z Pekao prawie 10 mln zł, co stanowiło niemal cały budżet banku przeznaczony na szkolenia. Lista klientów firmy Sparrow na stronie internetowej, choć obszerna – prócz BPH są na niej m.in. Agora i Axel Springer – w ogóle nie uwzględnia Pekao SA.
Starannie wyreżyserowany wizerunek pary legł w gruzach. Dziś ani Tomasz Kammel, ani Katarzyna Niezgoda nie chcą rozmawiać z dziennikarzami. Kammel ucina: – Nie mam dla pani żadnych wiadomości.
[srodtytul]Trafieni piorunem[/srodtytul]
Poznali się w 2004 r. „W „Ojcu chrzestnym” jest taka scena, gdy Michael Corleone staje jak wryty, bo widzi kobietę, w której się zakochuje. Ochroniarz tłumaczy mu, że na Sycylii to się nazywa trafienie pioruna. Mnie ten sycylijski piorun trafił w samym środku Warszawy, w jednym z biurowców, gdzie spotkaliśmy się przed konferencją, w której oboje braliśmy udział, ja byłem prowadzącym, Katarzyna prelegentką” – opowiadał miesięcznikowi „Pani” Kammel.
Niezgoda była jeszcze wtedy mężatką, choć związek ten miał się ku końcowi. Znajomy ówczesnego męża Katarzyny twierdzi, że Kammel wspierał ją podczas rozwodu. Angażował się emocjonalnie. – To wtedy mu zaufała – opowiada.
Gdy zwierzali się kolorowej prasie, podkreślali liczne aspekty niedopasowania. On – nocny marek. Ona – typ skowronka. „Chodziłam w tamtym okresie chronicznie niewyspana, bo chciałam, żebyśmy jak najwięcej czasu spędzali razem” – opowiadała Niezgoda. „Zdarzało się, że wracałem z TVP po północy i mogłem tylko otulić ją kołdrą. Kiedy ja się budziłem, jej już nie było” – wyznawał z kolei Kammel.
Różnic było więcej. Tyle, ile dzieli świat dziennikarski od krainy bankowego top managementu.
[srodtytul]Jak Kamel został Kammelem[/srodtytul]
Przyszły prezenter telewizyjny przyjechał do Warszawy na początku lat 90. z Jeleniej Góry.
– Pracowałem z nim w piśmie „Media Polska”. Byłem dziennikarzem, on pracował w reklamie. Jednocześnie godził to z telewizją. Wydawało mi się to interesujące – opowiada Piotr Zachara, redaktor naczelny „InStyle”.
W tamtych czasach Kammel – który zresztą używał jeszcze nazwiska Kamel (zmienił je w 2004 r., idąc za przykładem swojego ojca) – jeździł starym fordem mustangiem i ubierał się niedrogo. Potem jego kariera nabrała tempa, posypały się propozycje prowadzenia popularnych programów, takich jak „Randka w ciemno”.
– Lubił dobrze zarobić i nie krył się z tym. Łatwo mu to zresztą przychodziło – mówi inny znajomy prezentera.
Są i tacy, którzy doceniają jego pracę. – Jest kreatywny, zdyscyplinowany, pomysłowy. Potrafi podejść do tematu z niebanalnej strony – chwali Agnieszka Szulim, prezenterka TVP.
[srodtytul]Kariera pani od płatków[/srodtytul]
Katarzynę Niezgodę nazywano jedną z najbardziej wpływowych kobiet w Polsce. Funkcjonowała jako bankowiec i finansistka, w istocie jednak nigdy bankowością się nie zajmowała. Z wykształcenia prawnik po studiach na Uniwersytecie Warszawskim, karierę zrobiła w prężnie rozwijającej się w latach 90. branży HR (od human resources – zasoby ludzkie), czyli zarządzania kadrami. Jako szefowa kadr pracowała w firmie Johnson & Johnson, potem w Nestle.
W maju 2001 r. niespodziewanie została jednym z czterech polskich członków zarządu w banku BPH, gdy ten połączył się z PBK. – To było duże zaskoczenie, że w kadrze zarządzającej pojawiła się pani od płatków śniadaniowych – opowiada były pracownik banku.
Na wiceprezesa BPH awansowała w 2004 r.
– Jaka była prywatnie? Można było z nią konie kraść! – opowiada jeden z pracowników. – A służbowo? – Od początku było wiadomo, że każdy w tym zarządzie miał jakieś interesy. Wszyscy wiedzieli, że szkolenia prowadzi firma Sparrow. Ale przecież ona takich decyzji nie podejmowała bez akceptacji. Decyzje o zleceniach na tak duże kwoty podejmuje się kolektywnie.
Po połączeniu części BPH z Pekao SA w 2007 r. Niezgoda została w Pekao wiceprezesem do spraw kadr. Na pytanie „Rz”, dlaczego pracownik zajmujący się jedynie HR jest w Pekao SA na tak wysokim stanowisku, biuro prasowe odpowiada, że bank zatrudnia przecież aż 20 tys. pracowników. Tymczasem w PKO BP 30 tysiącami osób zarządzają dyrektorzy departamentów, a nie pion HR.
Jako wiceprezes ds. personalnych Niezgoda cieszyła się sympatią. – Otwarta, komunikatywna, a jednocześnie stanowcza i odważna. Widać było, że nie boi się trudnych decyzji – charakteryzuje jeden z pracowników z branży HR. Miała inwencję, była twórcza. Na dzień talentu zaprosiła do Pekao Krzysztofa Krauzego i Jerzego Owsiaka, by pokazać, że pasja w pracy się opłaca.
Jeszcze we wrześniu 2008 r. z okazji dnia karty zasad pouczała pracowników: – Wartości, którymi kierujemy się w życiu, są podstawową wytyczną wszystkich naszych działań. W karcie są zapisane równość, przejrzystość, zaufanie.
[srodtytul]Siła uczuć?[/srodtytul]
Związek Kammela z Niezgodą jedni nazywają miłością, inni biznesem. O Kammelu szeptano, że to tylko przykrywka dla jego homoseksualnych skłonności. Ale na Woronicza w szeptanej propagandzie mówi się tak o wielu. A znajomi Kammela i Niezgody przekonują o szczerości uczuć.
– Jego wychowały babka i ciotki. I lubi właśnie taki typ kobiet. Ciepłych, trochę matkujących, otwartych, wrażliwych – opowiada kolega. – Taka jest Niezgoda, a także jego poprzednia narzeczona Ewa Wróbel, właścicielka firmy szkoleniowej Sparrow.
Ci, którzy są przekonani o prawdziwej sile związku Kammela i Niezgody, twierdzą, że ich uczucie widać w sposobie, w jaki siebie traktują. – To drobne gesty, choćby takie, że on się do niej spieszy, że bierze jej zdanie pod uwagę, że jest troskliwy – przekonuje kolega prezentera.
– Jeśli tak, to po co Kammel idzie do TVN Style rozprawiać o zaletach kobiet puszystych? – pytają wątpiący.
[srodtytul]W plastikowym świecie[/srodtytul]
Kammel i Niezgoda w jednym są zgodni – w zamiłowaniu do luksusu. Tabloidy pokazywały, jak prezentera podwozi do pracy służbowe BMW Niezgody wyceniane na 280 tys. zł. On sam stał się zaś właścicielem porsche carrery 4S wartego 300 tys. zł – auta, „które większe błotniki poszerzyły o 60 mm w porównaniu z poprzednim modelem”. Potem zamienił porsche na ferrari.
Doniesiono też, że para kupiła 250-metrową willę na warszawskiej Sadybie, jednej z najdroższych dzielnic w stolicy.
– Zaczęli żyć w plastikowym świecie i bardzo ich to cieszyło – opowiada pracownik TVP.
„Oni nie mogą bez siebie żyć” – wyrokowała kolorowa prasa. Czy nadal tak będzie, gdy źródła ich dochodów się zmniejszą?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA