fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Jak torturować, by nie zostawiać śladów

AFP
Skandal w Chinach. Strażnicy miejscy poznali podręcznik z instrukcjami, jak się obchodzić z drobnymi przestępcami
Przede wszystkim strażnik, tzw. chengguan, nie powinien się martwić, czy wyrządzi delikwentowi krzywdę czy nie. Najważniejsze jest, by działał tak, aby zdarzenie widziało jak najmniej świadków, a najlepiej by w pobliżu w ogóle nie było nikogo.
Miejski strażnik powinien zadbać też o to, aby na twarzy osoby zatrzymanej nie pozostawiać śladów krwi, a na jej ciele żadnych ran. Musi także działać szybko.
Chińczycy są w szoku. „Są gorsi niż gangsterzy” – napisał ktoś na forum popularnego portalu Sohu.com. Chińczycy usłyszeli o podręczniku, gdy jego fragmenty zostały opublikowane w Internecie.
Zamieścił je tam jeden ze strażników. – Mimo iż sam jestem chengguan, byłem zszokowany, gdy przeczytałem tę książkę – przyznał Zhao Yang z Nanjing cytowany w piątek przez brytyjski „The Guardian”.
Podręcznik został wydany w ubiegłym roku z myślą o strażnikach w Pekinie, ale nie wszyscy jeszcze go widzieli. Oburzony Zhao Yang postanowił zatem zapoznać z nim wszystkich kolegów w całym kraju. – To był mój cel. By wszyscy strażnicy w Chinach o nim się dowiedzieli.
Możemy się zastanowić, które fragmenty są warte nauki, a które nie – przyznał otwarcie.
Chengguan to doskonale znana w Chinach instytucja, która powstała ponad dziesięć lat temu i swoje oddziały ma w każdym mieście. Jej pracownicy nie mają uprawnień policji. Ich zadaniem jest głównie przeganianie nielegalnych handlarzy, walka z robotnikami, którzy nie mają pozwolenia na pracę, i dbanie o czystość ulic.
Ale chengguan znani są w Chinach głównie ze swej brutalności. W ubiegłym roku na śmierć pobili mężczyznę, który telefonem komórkowym filmował starcia między mieszkańcami miejscowości Tianmen a lokalnymi urzędnikami. Chengguan siłą wyciągnęli go z samochodu i na oczach ludzi zabili. Innym razem z ich rąk zginął uliczny handlarz makaronu, z którym pokłócili się o rozłożony na ulicy stragan.
Internetowe serwisy piszą o chengguan, że to najbardziej potępiana przez chiński naród, zdegenerowana instytucja działająca na granicy prawa. Często wręcz oskarżana jest o współpracę z mafią lub działanie na zlecenie bezpośrednio partii komunistycznej.
„Wielu strażników to zdemobilizowani żołnierze, którzy sami muszą zabiegać o swoje wynagrodzenie. Nie dostają pieniędzy z lokalnego budżetu. Źródłem ich dochodu są np. kary grzywny, które sami ściągają” – wyjaśniał mediom jeden z chińskich działaczy demokratycznych Yao Lifa.
Szefowie pekińskiego oddziału odmówili potwierdzenia informacji o istnieniu podręcznika. Chińskie media cytują jednak anonimowych urzędników, którzy przyznają, że to prawda.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA