fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Mołdawska opozycja oskarża władze o napaści i pobicia

Demonstracja w dniu 12 kwietnia.
AFP
Mołdawska opozycja oskarża władze o napaści i pobiciaPo starciach w Kiszyniowie. Tysiąc aresztowanych, trzech zabitych i wielu pobitych przez policję – mówi mołdawska opozycja
Zamieszki w Kiszyniowie, do których doszło 7 kwietnia po wyborach parlamentarnych, były sprowokowane przez władze – twierdzą deputowani do nowo wybranego parlamentu Corina Fusu (Partia Liberalna) i Calin Vieru (Partia Liberalno-Demokratyczna). Przybyli do Polski na zaproszenie posła Adama Lipińskiego (PiS).
– Prowokatorzy mieli wypełnione kamieniami plecaki, a rozpoznawali się po podwiniętych do kolan nogawkach dżinsów – mówi „Rz” Corina Fusu. – Wysypywali kamienie na ulice i wołali do studentów, by rzucali nimi w parlament i siedzibę prezydenta – dodaje.
Opozycyjni deputowani opowiadają, jak wieczorem, 7 kwietnia, policja łapała młodych ludzi. – Zachodzili ich od tyłu, ciosem w głowę obalali na ziemię, bili i kopali. Potem wieźli na komisariat, gdzie znów bili ich w piwnicy. A potem, już na górze, podawali do podpisu oświadczenie, że zamieszki organizowała opozycja – mówią.
Pokazują wstrząsające zdjęcia: posiniaczone ręce, opuchnięte twarze. Opisano 41 przypadków tortur. – Prezydent Voronin twierdzi, że my tych ludzi ucharakteryzowaliśmy. To absurd – podkreśla Corina Fusu. I dodaje, że młodych ludzi więziono w nieludzkich warunkach, po 20 i więcej osób w piwnicy o powierzchni 8 metrów kw., bez wody i żywności.
– Aresztowania trwają. Wyciągają studentów z zajęć na uczelniach, a uczniów z lekcji w liceach – dodaje Calin Vieru. I mówią, że zwracali się z apelami o interwencję do przedstawicieli ONZ i ambasadorów państw UE. Słyszeli jedynie nawoływania do dialogu.
Polska jest pierwszym krajem, który ich zaprosił. – Jesteśmy gotowi do dialogu, jeśli komuniści podadzą prawdziwe, a nie sfałszowane wyniki wyborów – dowodzą. Ich zdaniem na komunistów nie głosowało około 50 proc. wyborców, jak podała komisja wyborcza, ale 30 – 40 proc.Parlament ma wkrótce wybrać nowego prezydenta. Komuniści mają 60 głosów, brakuje im jednego.
– Jeśli przekupią choćby jednego opozycjonistę, będą mieli swojego prezydenta. Jeśli zaś prezydenta nie uda się wybrać, wówczas będą musiały zostać rozpisane ponowne wybory parlamentarne – twierdzą opozycjoniści.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA