fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Test wyciekł ze szkoły w Warszawie

Dyrektorka szkoły, sprzątaczka i 18-latek zamieszani w ujawnienie testu. Uczniowie, którzy skorzystali ze ściągi, będą musieli go zdawać po raz drugi w czerwcu
– Test humanistyczny wyciekł do Internetu z gimnazjum w Warszawie – mówi „Rz” prof. Krzysztof Konarzewski, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. To on w środę po godz. 15 zaalarmował policję o tym, że dostał anonimowego e-maila z linkiem do strony WWW na amerykańskim serwerze, na którym umieszczono test humanistyczny dla gimnazjalistów wraz z rozwiązaniami. 480 tys. uczniów klas trzecich pisało go w środę rano. Był pierwszą częścią trzydniowego egzaminu, którego wyniki decydują o dalszej edukacji absolwentów gimnazjów.
[wyimek]Policja i ABW sprawdzą, kto wchodził na stronę z testami i je ściągał. Ustalą adresy uczniów[/wyimek]
Test musi być tajny do godziny rozpoczęcia egzaminu. W Internecie pojawił się we wtorek wieczorem. Umieścił go tam 18-latek Adam Z. z Warszawy. Jego adres namierzyła ABW i w środę ok. 22 został zatrzymany przez policję. Adam Z. przyznał się, że umieścił test w Internecie. Zdobył go dla młodszej siostry, która zdawała egzamin. Z ustaleń „Rz” wynika, że test dostał od krewnej – sprzątaczki w warszawskim gimnazjum niepublicznym fundacji Dyslektyk. Ta zaś miała dostać go do wglądu od dyrektorki szkoły Joanny P. Obie kobiety zostały zatrzymane. Policja dziś podejmie decyzję o ewentualnym postawieniu im zarzutów.
Co z gimnazjalistami, którzy mogli mieć dostęp do przecieku? Policja i ABW sprawdzają, kto ściągał testy z amerykańskiego serwera. – Uczniowie, którzy zapoznali się z treścią testu przed jego przeprowadzeniem, będą musieli zdawać go jeszcze raz w czerwcu – wyjaśnia szef CKE.
Minister edukacji Katarzyna Hall nie podjęła decyzji o unieważnieniu egzaminu humanistycznego w całym kraju. CKE liczy, że zasięg przecieku okaże się niewielki. Ale już w środę prof. Konarzewski zaalarmował śląską policję, że test zawieszony jest też na stronie WWW jednego z gimnazjów w Sosnowcu. – Z ustaleń policji wynika, że ktoś włamał się na stronę gimnazjum i zamieścił tam ten materiał – mówi „Rz” Roman Dziedzic, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Jaworznie. – Czekamy na informację policji, kto zaglądał na tę stronę i wówczas podejmiemy decyzję o ewentualnej powtórce testu.
Wczoraj wieczorem CKE ujawniła, że sprawdza, czy doszło także do wycieku testu z języka angielskiego.
To niejedyne problemy z egzaminem. W gimnazjum w Mońkach (Podlaskie) i Dobrym Mieście (Warmińsko-Mazurskie) nauczyciele w środę pomylili paczki z testami i rozdali uczniom zamiast testu humanistycznego, matematyczno-przyrodniczy, który mieli dostać dopiero wczoraj. CKE uznała jednak, że uczniowie widzieli arkusze najwyżej 2 minuty i nie ma powodu do unieważniania części matematyczno-przyrodniczej. Z kolei do OKE w Łodzi dotarły sygnały, że gimnazjaliści podpisali się pod podaniem, jakie mieli napisać w ramach zadania na teście humanistycznym. A egzaminator ma nie znać tożsamości ucznia, którego pracę sprawdza. – Prawdopodobieństwo, że test będzie sprawdzała osoba, która zna ucznia, jest niewielkie. Potraktujemy podpisy, jako fikcyjne – uspokaja szef CKE.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA