fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Wrogi pełnomocnik

Nieruchomości Herbapolu Wrocław położone w centrum miasta oraz w Legnicy są warte kilkadziesiąt milionów złotych
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Jerzy Haszczyński
Wrocławski biznesmen znalazł sposób, by przejąć producenta raphacholinu. Za 6 mln zł może uzyskać kontrolę nad Herbapolem wartym co najmniej 25 razy więcej – dowiedziała się „Rz”
– 6 mln zł to zysk netto, jaki Herbapol uzyskuje w dwa lata tylko ze sprzedaży raphacholinu – mówi Tomasz Mucha, wiceprezes największego producenta leków ziołowych w Polsce. – A nasze budynki i grunty w ścisłym centrum Wrocławia i Legnicy są warte kilkadziesiąt milionów złotych.
Od lutego do grudnia ubiegłego roku Re-Invest, niewielka spółka o kapitale zakładowym 50 tys. zł, przejęła już 22 proc. akcji i – jak wynika z umów zawieranych z akcjonariuszami – planuje, że do końca czerwca będzie kontrolować wrocławski Herbapol. Jest to o tyle prawdopodobne, że producent leków to spółka o bardzo rozproszonym akcjonariacie – 66 proc. należy do pracowników.
Właścicielem i prezesem Re-Investu jest Janusz Krasnopolski, współtwórca m.in. JTT, potężnej niegdyś wrocławskiej firmy produkującej komputery. W połowie lat 90. był w pierwszej setce najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”.
Krasnopolski mógłby mieć problemy z bezpośrednim skupem akcji. Zgodnie ze statutem Herbapolu na taką transakcję zgodę musi wyrazić rada nadzorcza spółki. Ale biznesmen znalazł sposób na ominięcie statutowych restrykcji – kupuje od pracowników Herbapolu pełnomocnictwa do wykonywania praw z akcji.
Żeby kontrolować spółkę, Re-Invest musi przejąć ponad połowę z ok. 23,5 tysiąca akcji. Spółka kupuje pełnomocnictwa po ok. 500 zł. Gdyby jej plan się powiódł, to za ok. 6 mln zł przejęłaby przedsiębiorstwo warte ponad 150 mln zł.
Ci, którzy sprzedali pełnomocnictwa, mają zagwarantowane w umowie, że Re-Invest odkupi od nich akcje w cenie ok. 5 – 6 tys. zł za sztukę. Ale pod kilkoma warunkami, m.in. że do końca czerwca firma Krasnopolskiego zgromadzi pełnomocnictwa na 51 proc. akcji i że kondycja Herbapolu w ocenie Re-Investu będzie zadowalająca. Na jednego pracownika przypada przeciętnie 25 akcji.
Jednak zdaniem członków zarządu Herbapolu Re-Invest nie ma zamiaru wywiązać się z umów ze sprzedającymi i nie odkupi akcji.
– Do pełnej kontroli trzeba nie 51, lecz 50 proc. plus jeden głos. Gdy Re-Invest osiągnie ten pułap, zaprzestanie skupowania pełnomocnictw – przewiduje wiceprezes firmy Dorota Santorowska.
Re-Invest zabezpieczył się na wiele sposobów, by pełnomocnictwa były trudne do odwołania (w umowie określono je nawet jako „nieodwołalne”). Zerwanie umowy kosztuje właściciela akcji 5 – 6 tys. zł za akcję. Re-Invest może odstąpić od niej bez konsekwencji finansowych na podstawie własnej oceny kondycji spółki. Gdyby akcjonariusz chciał skorzystać z prawa głosu na walnym zgromadzeniu (prawo daje mu pierwszeństwo przed pełnomocnikiem), mogłoby go to kosztować m.in. 5 tys. zł kary.
Nie wiadomo, jakie są plany Re-Investu wobec Herbapolu. Przez kilka dni Janusz Krasnopolski nie znalazł czasu, aby z nami porozmawiać. W listach do akcjonariuszy prezes Re-Investu sugeruje kontynuowanie produkcji. Zapewnia, że ci, którzy dadzą mu pełnomocnictwa, mają zagwarantowane pięcioletnie zatrudnienie. Ale pod wspomnianymi już warunkami.
– Ta firma nie ma ani zaplecza, ani doświadczenia w branży farmaceutycznej. Z KRS wynika, że jej wyłączna działalność to roboty ogólnobudowlane i dekarskie – twierdzi Dorota Santorowska.
Zarząd producenta podejrzewa, że inwestor działa w cudzym imieniu, czego dowodem ma być zapis w umowach pełnomocnictwa pozwalający przekazać je innym podmiotom. Władze Herbapolu twierdzą, że Re-Invest łamie prawo, i skierowały sprawę do sądu. Proces już trwa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA