Ekonomia

Bębenki i trąbki o stępionej wrażliwości

Rzeczpospolita, Tomasz Wawer Tom Tomasz Wawer
Japończycy torturowali więźniów dźwiękiem spadającej kropli. My jesteśmy mniej subtelni. Bombardowani decybelami szybciej się starzejemy, tracimy nerwy, precyzję ruchów, no i słuch – mówi muzykoterapeuta Monice Janusz-Lorkowskiej
[b]Rz: Jest pan członkiem Ligi Walki z Hałasem. Jak walczy się z czymś, co jest wszędzie? [/b]
[b]dr Maciej Kierył:[/b] Faktycznie, brzmi to trochę jak donkiszoteria, ale można być skutecznym w każdej walce, jeśli ma się wiedzę na temat przeciwnika. Dziesięć lat temu, by zostać członkiem ligi, musiałem uczęszczać na kurs kończący się egzaminem. Jestem więc wojownikiem dyplomowanym. A walczy się, uświadamiając, jakie zagrożenia dla zdrowia niosą hałas i wibracje. [b]Jakie?[/b]
Hałas jak promieniowanie – wpływa na cały organizm, nie tylko na narząd słuchu. Uszkadza wiele narządów i układów (nerwowy, krwionośny), powodując m.in. zaburzenia snu, trawienia, akcji serca, ciśnienia krwi, rytmu oddychania. Od hałasu obniża się precyzja ruchów, zmniejsza się funkcja ślinianek i błony śluzowej żołądka, może się popsuć wzrok (powoduje upośledzenie rozróżniania barw i ograniczenie pola widzenia). Hałas fatalnie wpływa na psychikę. Jesteśmy przy nim rozdrażnieni, zdekoncentrowani, szybciej się męczymy. Przez niego też szybciej się starzejemy. [b]To znaczy?[/b] Z wiekiem aparat słuchu i wzroku się psuje. Niektórzy pediatrzy nie pozwalają dziadkom kupować grających zabawek dla wnucząt. Nie umieją oni dobrze ocenić dźwięków tych zabawek. Choć dzieci już w życiu płodowym, od szóstego miesiąca, słyszą bicie serca matki na poziomie 85 decybeli, to delikatny aparat słuchowy niemowlaka można bardzo łatwo uszkodzić. Głuchnięcie ludzi starszych w warunkach normalnych przebiega stopniowo. Ludzie narażeni na hałas często szybko są odcinani od subtelności dźwięku, np. od tonów wysokich. Nieżyjący już Tadeusz Nalepa opowiadał mi, że szczególnie narażeni są na to muzycy po latach grania. Ich ucho starzeje się szybciej. Kapele rockowe to ekstremalna sytuacja. Jednak zagrożeni hałasem są wszyscy. [b]Dlaczego zainteresował się pan hałasem? [/b] Jestem muzykoterapeutą. Interesują mnie wszystkie formy i skutki oddziaływania muzyki i dźwięków na ludzki organizm. Muzyka wywołuje u ludzi pewne stany, m.in. napięcie i rozkurcz. Gdy mamy do czynienia z napięciem, to muzyka jest hałasem. A profilaktyką w muzykoterapii jest unikanie hałasu. Dlatego muszę wiedzieć, kiedy muzyka jest hałasem, co to jest hałas, jakie są jego rodzaje i w jakich okolicznościach wywołuje on napięcie. [b]Czym więc właściwie jest?[/b] Występują różne rodzaje hałasu – muzyczny, przemysłowy, komunikacyjny. W sprawie przemysłowego ustalono normy, np. taką, że nie może przekraczać 85 decybeli w miejscu pracy. Kwestia hałasu muzycznego rozwiązywana jest różnie. Np. w Szwecji w dyskotekach od lat instalowane są czujniki. Kapele nie mogą przekraczać pewnego natężenia dźwięku. Generalnie „hałas” to pojęcie subiektywne. To niepożądane, nieprzyjemne dźwięki. [b]Są miejsca pracy, gdzie hałasu nie sposób uniknąć i trudno przestrzegać norm. [/b] Przemysł, trasy drogowe, lotnicze? To problem w miarę dobrze rozwiązany. Ratujemy się nausznikami, tłumikami. Dziś, gdy mowa o hałasie, należy pokazać, że katujemy się nim (lub pozwalamy na to pracodawcy) w miejscach, gdzie nie wytwarzają go maszyny. Często pracodawca serwuje rytmiczną, głośną muzykę do pracy fizycznej – udowodnione jest, że to ludzi stymuluje, pracują wydajniej. Mało kogo obchodzi, że muszą się przekrzykiwać, by się porozumieć. Że są w stanie ciągłego napięcia, a do domu wracają wykończeni. To nie fair, to według mnie mobbing. [b]A czy monotonne dźwięki w biurach szkodzą?[/b] To tzw. szary szum. Jego źródłem są instalacje wodno-kanalizacyjne i wentylacyjne, urządzenia mechaniczne, windy. Z racji niskiego poziomu decybeli jest z pozoru nieszkodliwy. Tymczasem fatalnie wpływa na psychikę. Nasz system nerwowy jest w stanie ciągłego czuwania. Takiego hałasu nie można się pozbyć, zamykając okna. Może prowadzić do rozdrażnienia, zaburzeń snu. [b]Czy do jednostajnego hałasu nie można się przyzwyczaić? Ludzie mieszkający przy szosach twierdzą, że nie słyszą szumu aut.[/b] Ale będą go oczekiwać, gdy go nagle zabraknie. I to też będzie ich męczyć. Dzięki ludziom walczącym z hałasem stawia się dziś przy trasach ekrany izolujące mieszkańców od dźwięków pędzących aut. Każdy słyszał zapewne, że Japończycy torturowali więźniów, zamykając ich w pomieszczeniu o dobrej akustyce, w którym jedynym dźwiękiem była spadająca od czasu do czasu kropla. Oczekiwanie na nią było torturą. Co do przyzwyczajenia... Jest z nim tak jak z niewygodnymi butami. Chodzimy w nich, ale czujemy ulgę, gdy je wreszcie zdejmiemy. [b]Co pan myśli o hałasie w miejscach publicznych? [/b] Tu hałas bywa elementem manipulacji. W supermarkecie puszcza się nam muzykę – rytmiczną, z tempem, które powoduje impulsywne decyzje, ale nie daje czasu na zastanowienie. Motoryczna muzyka przeszkadza w koncentracji, lecz działa na układ mięśniowy, podwyższa adrenalinę, przyspiesza akcję serca. Efekt – nasz koszyk wypełnia się szybko. Nierozsądnie, ale zdecydowanie. Z kolei w sklepach z odzieżą ekskluzywnych marek z głośników płynie muzyka relaksacyjna. Miłe dla oka wnętrze, przyjemny zapach. Nic, tylko zostać tu, odpocząć, czyli przejrzeć towar... Hałas w kawiarniach szczególnie mnie dziwi, bo przychodzi się do nich poczytać lub porozmawiać. Kiedyś w restauracji nie wytrzymałem. Gdy kelner po raz trzeci zapytał, co zamawiam (bo nie dosłyszał) – poprosiłem go do tańca. [b]Na szczęście weekend, np. za miastem, może podarować nam ciszę.[/b] Jeśli nie spotkamy się z przejawem braku empatii młodych. Często się zastanawiałem, czemu serwują swoją muzykę z otwartych samochodów. Myślę, że to afirmacja radości młodego istnienia. Forma pokazania siły lub zwrócenia na siebie uwagi. Ludzie przyzwyczajeni od dziecka do hałasu nie umieją wypoczywać w ciszy. Czegoś im brakuje. Mają niedosyt bodźców dźwiękowych i czują wewnętrzny niepokój. [b]Od hałasu można się uzależnić?[/b] Jak najbardziej. Dzieci karmione fast foodami mają stępione kubki smakowe i nie czują potem wyrafinowanych smaków. Dzieci bombardowane od rana muzyką z radia nie będą się charakteryzowały wrażliwością muzyczną. [b]Niektórych rytmiczna muzyka z rana dobrze budzi.[/b] To nieprawda. Taka muzyka nastawia agresywnie do całego dnia, do innych, do świata. Zwiększa tzw. niepokój poranny małych dzieci, który wywoływany jest pośpiechem, nawoływaniem do mycia zębów itd. Przekrzykiwanie muzyki we własnych domach, by się porozumieć, wpędza nas w stan rozdrażnienia. Uczymy się też mówić podniesionym głosem, co inni mogą odbierać jak agresję. Dzieci wychowywane przy wiecznie włączonym telewizorze lub radiu idą do szkoły ze słuchawkami na uszach i MP3 w kieszeniach. Na dłuższą metę to zabójstwo dla uszu. [i]Powinniśmy więc zaczynać dzień w ciszy?[/i] Tego nie powiedziałem. Wiem natomiast, że rano najodpowiedniejszą muzyką jest ta, której tempo jest zgodne z naszym tętnem. A ono rano nie jest przyspieszone. Powinniśmy słuchać muzyki w rytmie spokojnego kroku marszowego. [b]Czy hałas bywa pożyteczny? [/b] Zaskoczę panią. Bywa konieczny. Byłem poproszony o konsultację przy doborze muzyki do sprzętu ze słuchawkami dla tkaczek w łódzkiej fabryce. Muzykę dobraliśmy idealną. Tkaczki nie chciały słuchać. Chciały słyszeć stukot krosna, bo jak rwała się nitka, dźwięk się zmieniał i mogły szybko naprawiać szkodę. Dobry zawodowy kierowca też woli słyszeć dźwięk silnika. Firma Blaupunkt wyprodukowała klasyczną muzykę, którą chciano na stałe instalować w mercedesach. Cichutki samochód, muzyka i kierowca odizolowany od otoczenia. W praktyce zwiększało to ryzyko wypadków. Inny przykład – medyczny. Kamienie nerkowe rozbija się ultradźwiękami. Towarzyszy temu charakterystyczny, odczuwalny dla pacjenta ból i trzask. Proponuje się więc pacjentom słuchawki i muzykę. Większość odmawia. Chcą słyszeć nieprzyjemny moment detonacji, bo on oznacza koniec cierpień. Z doświadczenia wiem jednak, że najczęściej hałas doprowadza nas do furii. [ramka][srodtytul]Degradacja akustyczna[/srodtytul] 25 kwietnia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem. To inicjatywa Ligi Niedosłyszących (League for the Hard of Hearing) chcącej zwrócić uwagę na negatywny wpływ hałasu na zdrowie i jakość życia. Obchody w Polsce, wprowadzone dziesięć lat temu przez Towarzystwo Higieny Akustycznej, w tym roku odbędą się pod hasłem „Degradacja akustyczna środowiska zbudowanego”. W Polsce, prócz THA, z hałasem toczy boje również Liga Walki z Hałasem. (O normach prawnych dotyczących hałasu:[link=http://www.ciop.pl]www.ciop.pl[/link])[/ramka] [ramka][srodtytul]dr Maciej Kierył[/srodtytul] muzykoterapeuta, wykładowca na Uniwersytecie Łódzkim. Prowadzi Pracownię Muzykoterapii w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Członek Ligi Walki z Hałasem[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL