fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jak zarządzać wydatkami

Bankowość nie całkiem internetowa

Flickr
Przez Internet można zrobić wiele, ale jeśli jest to usługa bankowa, to i tak trzeba podpisać papierowy dokument. Całkowicie zdalnie możemy tylko założyć lokatę w Banku Pocztowym oraz kupić kartę przedpłaconą w BZ WBK
Dostęp do rachunku przez Internet i korzystanie tą drogą z innych usług, np. zakładanie lokat, to już standard. Jednak pierwszą umowę, tę o uruchomienie elektronicznych kanałów dostępu do konta, klient musi podpisać na papierze.
Osoba, która nigdy wcześniej nie była klientem danego banku, przez Internet może tylko rozpocząć procedurę zamówienia wybranych produktów. Wcześniej czy później będzie musiała podpisać tradycyjny dokument przygotowany w oddziale, przesłany pocztą lub przez kuriera. Nie wynika to ze złej woli banków, tylko z przepisów prawa bankowego; większość umów z klientami musi być zawierana w formie pisemnej.
Jak się jednak okazuje, niektóre produkty są dostępne bez pisemnych formalności. W Banku Pocztowym można w taki sposób założyć lokatę. Wystarczy wejść na stronę www.lokaty-online.pl i określić tam rodzaj oraz kwotę depozytu.
Bank przyśle e-mail z potwierdzeniem złożenia wniosku i indywidualnym numerem konta, na które należy przelać pieniądze. Kolejna wiadomość z banku zawiera już umowę lokaty. Oba e-maile są podpisane przez bank kwalifikowanym podpisem elektronicznym, klient może więc łatwo zweryfikować nadawcę. Gdy lokata wygaśnie i nie zostanie odnowiona, pieniądze wracają na konto, z którego zostały przysłane.
W serwisie Banku Pocztowego jest też opcja dotycząca konta oszczędnościowego. Tu jednak do zawarcia umowy niezbędny jest podpis klienta złożony w tradycyjny sposób.
Inną możliwość stwarza internetowy pasaż handlowy BZ WBK Premiumshop24. Na jego wirtualnych półkach między aparatami cyfrowymi, perfumami i słoikami z ekologicznym dżemem znajdują się też karty płatnicze banku: kredytowe i przedpłacone. Zakupu karty kredytowej nie da się sfinalizować w Internecie, bo bank zgodnie z prawem wymaga podpisania papierowej umowy.
Znacznie prościej można kupić kartę przedpłaconą na okaziciela. W myśl polskiego prawa taka karta jest „instrumentem pieniądza elektronicznego” i korzystanie z niej nie wymaga umowy na piśmie. Wystarczy złożyć zamówienie na stronie WWW, zapłacić przelewem lub kartą przystosowaną do transakcji zdalnych, a listonosz przyniesie do domu zamówiony plastik. Bank bierze na siebie koszt wysyłki.
Problemu ze sprzedażą produktów finansowych przez Internet by nie było, gdyby Polacy mieli zestawy do składania kwalifikowanych podpisów elektronicznych, a banki były przygotowane do przyjmowania podpisanych w ten sposób zleceń. Niestety, zestawy są drogie, przydają się w niewielu sytuacjach, więc ich sprzedaż jest niewielka. Natomiast banki wstrzymują się z inwestycjami w systemy do akceptacji podpisu elektronicznego do czasu, aż ten stanie się bardziej popularny.
Z tego błędnego koła wyłamują się tylko nieliczni. Najbardziej konkretnie brzmią deklaracje Lukas Banku. Zapowiada on, że umożliwi zdalne zawieranie umów opatrzonych kwalifikowanym podpisem elektronicznym od początku przyszłego roku. Zamierza postawić na podpis mobilny. W tym rozwiązaniu klucz prywatny i publiczny oraz certyfikat użytkownika są zapisywane na karcie SIM telefonu komórkowego. Odpada więc konieczność noszenia ze sobą dodatkowego urządzenia. W zapowiedziach pozostałych banków nie padają konkretne daty.
[ramka][b]Opinia
Arkadiusz Sikorski doradca prezesa Banku Pocztowego[/b]
Otwierając przez Internet lokatę terminową, identyfikujemy klientów poprzez przelew. Umowę zawieramy tylko wtedy, gdy dane klienta podane w elektronicznym wniosku są zgodne z danymi konta, z którego jest zasilany rachunek lokaty. Klientowi wysyłamy umowę podpisaną przez bank kwalifikowanym podpisem cyfrowym, a po zakończeniu lokaty pieniądze wracają na rachunek, z którego zostały przesłane; wyklucza to nadużycia. Przy prostym i mało ryzykownym produkcie, jakim jest depozyt terminowy, takie zabezpieczenia są wystarczające. Można sobie wyobrazić sprzedaż online także innych produktów. Ale np. udzielanie kredytów bez identyfikacji klienta na podstawie dowodu tożsamości lub kwalifikowanego podpisu elektronicznego byłoby zbyt ryzykowne.[/ramka]
[ramka][link=http://www.rp.pl/temat/7.html][b]Więcej na rp.pl/pieniądze[/b][/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA