fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Skromne odstraszanie Rosji

Międzykontynentalne pociski Minuteman III mogą dotrzeć nad terytorium Rosji w kilkanaście minut (fot. www.defenseimagery.mil)
Rzeczpospolita
Amerykańscy zwolennicy rozbrojenia nuklearnego mają dla prezydenta Obamy radę. Zdaniem grupy naukowców na początek USA powinny zmniejszyć liczbę i wielkość głowic i wycelować je w zakłady przemysłowe Rosji
Strategię „minimalnego odstraszania” proponują w swym nowym raporcie eksperci Federacji Naukowców Amerykańskich (FAS) i Rady Obrony Zasobów Naturalnych (NRDC). – Proponujemy, by misja sił nuklearnych ograniczała się do jednego: przetrwania ataku jądrowego i odpowiedzi, przede wszystkim po to, by zapobiec atakowi drugiej strony – wyjaśnia „Rz” jeden z autorów raportu, wiceprezes FAS Ivan Oelrich.
[wyimek]USA mają około 5 tysięcy głowic. Zwolennicy rozbrojenia chcą ograniczyć ich liczbę do kilkuset [/wyimek]
Jego zdaniem by wykonać pierwszy krok ku wizji świata pozbawionego broni jądrowej, USA powinny odejść od obecnej strategii, która zakłada tak zwaną zdolność pierwszego uderzenia, czyli niespodziewanego, zmasowanego ataku na wiele obiektów, w tym wojskowe instalacje nuklearne, ośrodki dowodzenia, a nawet wielkie miasta. – Powinniśmy się jej wyrzec – mówi.
Dodaje, że spowodowałoby to korzystną zmianę nastawienia ze strony dwóch potęg nuklearnych, które stanowią dziś główny potencjalny cel sił jądrowych USA: Rosji i Chin. Autorzy raportu proponują, by USA zdecydowanie zmniejszyły swój arsenał nuklearny i zamiast dotychczasowych instalacji wzięły na celownik wybrane obiekty przemysłowe, których zniszczenie spowodowałoby paraliż zaatakowanego kraju. Wśród przykładów wymieniają największe rosyjskie rafinerie, huty czy elektrownie. Pozwoliłoby to Amerykanom zachować „nuklearny straszak” przy jednoczesnym znacznym zmniejszeniu arsenału.
Raport wywołał żywą reakcję w Rosji, niektóre portale uznały go nawet za pomysł władz USA. Rosyjscy eksperci wykazują jednak daleki sceptycyzm wobec propozycji amerykańskich uczonych. – Wychodzi ona z dość liberalnych kręgów, w których przeważają zwolennicy radykalnego ograniczenia zbrojeń – mówi „Rz” Aleksandr Pikajew, ekspert w dziedzinie rozbrojenia. – Ostateczna strategia sformułowana przez Pentagon i Biały Dom będzie zapewne zupełnie inna – przekonuje.
Sceptyczny wobec propozycji naukowców jest także Igor Korotczenko, członek rady społecznej przy rosyjskim Ministerstwie Obrony. – Zarówno siedziba Gazpromu, jak i główne ośrodki produkcyjne czy technologiczne znajdują się w pobliżu dużych skupisk miejskich. Idei „minimalnego powstrzymywania” nie da się zrealizować w praktyce – przekonuje w rozmowie z „Rz”. Oelrich przyznaje, że każde użycie broni jądrowej pochłonęłoby wiele ofiar, zauważa jednak, że proponowane przez FAS rozwiązanie pozwoliłoby na ich ograniczenie.
Propozycja naukowców FAS nie podoba się Bakerowi Springowi z konserwatywnej Fundacji Heritage. – To głupia strategia, zarówno z punktu widzenia tego, co jest konieczne do obrony Ameryki i jej sojuszników na całym świecie, jak i z punktu widzenia odstraszania przeciwnika – mówi „Rz” Spring. – Rosja nie dysponuje dziś zdolnością pierwszego uderzenia nuklearnego wobec USA. Polityka, którą proponuje FAS, taką zdolność by im dała, byłaby prezentem dla Moskwy – ocenia.
Podczas niedawnego przemówienia w Pradze Barack Obama roztoczył przed słuchaczami wizję świata bez broni nuklearnej, choć zaznaczył, że osiągnięcie tego celu może zająć dekady. Zmiany w strategii mogą jednak nastąpić już wkrótce, w tym roku opublikowany ma bowiem zostać trzeci od zakończenia zimnej wojny formalny przegląd strategii nuklearnej USA.
Jak zauważają w niedawnym opracowaniu autorzy bliżej związanego z obecną administracją liberalnego Ośrodka na rzecz Amerykańskiego Postępu, przegląd staje się szansą przystosowania strategii do pozimnowojennych realiów. „Dziś nie ma większego zagrożenia dla USA niż użycie ładunku nuklearnego przez terrorystów w ataku na miasto”, stwierdzają autorzy i dodają, że eliminacja arsenałów nuklearnych na całym świecie pozwoliłaby wyeliminować ryzyko dostania się materiałów jądrowych w ręce organizacji terrorystycznych.
Dokładna liczba głowic nuklearnych w amerykańskich arsenałach to tajemnica państwowa. Eksperci szacują ją na około 5 tysięcy. Środowiska antyzbrojeniowe w USA postulują zmniejszenie zasobów do kilkuset. – Gdyby potwierdziły się medialne przecieki o amerykańskich planach radykalnego ograniczenia liczby głowic (mówiło się nawet o 80 proc. – red.), byłoby to dla Rosji bardzo niebezpieczne – tłumaczy Korotczenko. Krytycznym poziomem dla Moskwy jest jego zdaniem 900 – 1000 głowic. – W innym razie stracimy możliwość reagowania, zwłaszcza jeśli powstanie amerykańska tarcza antyrakietowa – dodaje.
Waszyngton i Moskwa podejmują właśnie negocjacje w sprawie traktatu o redukcji zbrojeń nuklearnych. Stare porozumienie wygasa w grudniu 2009 roku.
[ramka][i][b]Federacja Naukowców Amerykańskich[/b]
[link=http://www.fas.org]www.fas.org[/link][/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA