fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Notowania

Rząd walczy o złotego

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Tylko 8 groszy zabrakło, aby złoty przebił wczoraj granicę 5 zł za euro. Spadały indeksy giełdowe. Rząd chce sprzedawać euro na rynku, aby powstrzymać dalsze osłabienie waluty
– Nie ukrywam, że granica 5 zł za euro, która być może by się pojawiła w niedalekiej perspektywie, to jest ten moment, w którym podejmiemy decyzję o rozpoczęciu procesu sprzedaży euro na rynku – powiedział wczoraj premier Donald Tusk.
Już kilka dni premier mówił o takiej możliwości, co przyczyniło się do umocnienia polskiej waluty. Wczoraj po wypowiedziach premiera reakcja rynku była tyleż natychmiastowa, co chwilowa – złoty umocnił się błyskawicznie o 5 groszy do poziomu 4,85 za euro, ale w kilkadziesiąt minut po wystąpieniu euro kosztowało już 4,92 zł.
– Najprawdopodobniej, tak oceniają to nasi eksperci, złoty zbliżył się do granicy swoich możliwości, jeżeli chodzi o osłabianie się. W jakiejś perspektywie należy spodziewać się umocnienia złotego, dlatego ten moment chcemy wykorzystać na sprzedawanie euro – mówił premier.
[wyimek]20 procent stracił już od początku 2009 roku indeks WIG20[/wyimek]
Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki wieczorem tłumaczył z kolei, że resort finansów będzie dokonywał sprzedaży euro, by wesprzeć słabnącego złotego po różnych kursie. Prezydent Lech Kaczyński poparł zaś plan sprzedaży euro na rynku walutowym, choć wyraził niepewność, czy to nie za późno.
Rząd obecnie ma na rachunkach w Narodowym Banku Polskim kwotę 3,2 mld euro w ramach środków z funduszy unijnych. Może je wymienić w banku centralnym lub poprzez sprzedaż euro na rynku za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego. – Jesteśmy gotowi do realizacji zadań, jakie postawi przed nami nasz właściciel, czyli Skarb Państwa – mówi ”Rz” Ireneusz Fąfara, prezes BGK.
Samą deklarację wymiany euro na rynku ekonomiści oceniają pozytywnie, mówiąc, że może to zwiększyć ryzyko spekulowania złotym. Krytycznie natomiast oceniają to, że premier wyjawił inwestorom, kiedy rząd zacznie sprzedawać euro. – To złe posunięcie – mówi Ernest Pytlarczyk, ekonomista BRE Banku. Bo teraz złoty może się osłabić szybko do poziomu 5 zł za euro, tak by rynek „przetestował” deklaracje premiera.
Nie zmienia ona jednak faktu, że klimat wokół złotego nadal pozostaje słaby. – Nie ma wątpliwości, że rynki zdecydowały, że Europa Wschodnia jest swego rodzaju sektorem subprime Europy i każdy próbuje z niej wyjść – uważa Lars Christensen, ekonomista Danske Banku. Dlatego ekonomiści bankowi – o czym pisaliśmy wczoraj – kreślą scenariusze, w których euro kosztuje nawet 6 zł.
Ale już przy kursie wynoszącym 5,50 zł za euro Polacy wyraźnie odczują słabość narodowej waluty. Przede wszystkim ci, którzy mają kredyty we frankach. W coraz mniejszym stopniu słabość złotego rekompensują obniżki stóp procentowych w Szwajcarii. Eksperci jednak nadal odradzają pochopne przewalutowywanie kredytów na złotowe.
– Jeśli ktoś zaciągnął kredyt na 300 tys. zł przy kursie 2,25 zł, to po przewalutowaniu go przy dzisiejszym kursie (3,38 zł) miałby do spłaty nie 300 tys. zł, a 450 tys. zł – tłumaczy Karol Wilczko z Comperii.pl.
[ramka][srodtytul]Giełdy: ucieczka z regionu[/srodtytul]
Takich spadków na warszawskiej giełdzie nie było od października ubiegłego roku. Najbardziej odczuły to banki.
Ceny akcji na giełdach Europy Środkowo-Wschodniej pogłębiły wczoraj spadki z dnia poprzedniego. W Warszawie WIG20 stracił 7,5 proc. i znalazł się na poziomie najniższym od lipca 2003 roku. W Pradze akcje spadły średnio o 6,8 proc., a w Rosji o ponad 9 proc. Najmniej ucierpiał rynek kapitałowy na Węgrzech, gdzie indeks BUX spadł o 2,4 proc. Spadkom podobnie jak dzień wcześniej towarzyszyła przecena walut regionu. Wyprzedaż dotyczyła większości akcji, ale najbardziej ucierpiały banki.
Cena akcji największego polskiego banku Pekao SA spadła o 18,6 proc. i był to największy dzienny spadek kursu w historii notowań tej spółki. Papiery Banku Millenium i BRE straciły na wartości po 13 proc., a PKO BP, ING i Getin po 11 proc. Od początku roku wartość giełdowych banków spadła już o przeszło 44 mld zł (kapitalizacja całej giełdy to obecnie niespełna 372 mld zł).
Niechęć inwestorów do banków z krajów postkomunistycznych potęgują kolejne doniesienia na temat sektora. Wczoraj agencja Moody’s ostrzegła, że wyższe rezerwy na złe długi, drogi pieniądz na rynku międzybankowym oraz mocno przecenione waluty krajów regionu wpłyną na spadek dochodowości banków.
Z kolei agencja Standard & Poor’s zasygnalizowała, że z uwagi na coraz większe problemy może swoją ocenę wiarygodności kredytowej banków z regionu. [/ramka]
[b]Masz pytanie na temat kryzysu? Zadaj je nam: [link=http://blog.rp.pl/kryzys]blog.rp.pl/kryzys[/link][/b]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA