fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Show-biznes

Księżniczka z ziarnka fasoli

Rzeczpospolita
Aktorstwo to zawód bez klasy – usłyszała kiedyś od ojca. Jednak zdeterminowana, pewna siebie Meksykanka Salma Hayek postawiła na swoim. Najpierw została gwiazdą w rodzinnym kraju, a później podbiła Hollywood
Meksykanie oszaleli na punkcie Salmy Hayek, gdy zobaczyli ją w serialu „Nuevo Amancer” (1989). A gdy wystąpiła w operze mydlanej „Teresa”, zakochała się w niej cała Ameryka Południowa. Dla Latynosów urodzona w 1966 roku Salma była panienką z dobrego domu. Dziewczyną piękną, skromną i cnotliwą. Nic dziwnego. Hayek wychowała się w domu, w którym panowały konserwatywne zasady.
Ojciec – libański biznesmen – dbał o właściwe prowadzenie się córki. Nakłonił ją do studiowania stosunków międzynarodowych, a plany na temat kariery aktorskiej stanowczo odrzucał. Mimo to Hayek brała lekcje aktorstwa po nocach, dzięki którym była coraz bliżej realizacji największych marzeń. Dlatego po sukcesach w telenowelach spakowała walizki. Meksyk był już dla niej za mały.
Ruszyła do Ameryki. Zaczynała od zera. Mozolnie uczyła się języka, walczyła o zieloną kartę. Chciała grać na dużym ekranie, a tymczasem znowu wylądowała w telewizji. – Było ciężko – mówiła. – Ludzie patrzyli na mnie i pytali: co to za skaczące ziarenko fasoli z Meksyku?
Przełom nastąpił, gdy spotkała Roberta Rodrigueza. Najpierw obsadził ją w „Roadracers”, a później zaproponował rolę u boku Antonia Banderasa w „Desperado” (1995) – remake’u „El Mariachi”. Jako seksowna bibliotekarka, która romansuje z przystojnym killerem, podbiła Hollywood. Nazywano ją latynoską seksbombą. A wizerunek wzmocnił jeszcze namiętny taniec, który wykonała w jednej ze scen w „Od zmierzchu do świtu” Roberta Rodrigueza i Quentina Tarantino.
Ale Hayek miała większe ambicje. Nie chciała, by przypięto jej etykietkę filmowego kociaka. Odrzuciła kilka ról w superprodukcjach i wybrała skromną komedię romantyczną „Polubić czy poślubić” (1997). Nakłoniła producentów, by pokazali społeczność meksykańską w innym świetle niż to się w Hollywood przyjęło. Zamiast agresywnych, uzbrojonych po zęby Latynosów widzowie zobaczyli ludzi, dla których najważniejsza jest tradycja i więzy rodzinne.
Później wystąpiła m.in. w „Szaleństwach miłości” z Russelem Crowe, „Dogmie” Kevina Smitha i „Bardzo dzikim zachodzie” razem z Willem Smithem i Kevinem Kline’em. Krytycy nie zostawiali na filmach suchej nitki, a o Hayek utarła się opinia, że poza urodą nic nie jest w stanie kinu zaoferować. Udowodniła, że jest inaczej.
W 2002 roku wyprodukowała „Fridę” – biograficzny film o meksykańskiej malarce Fridzie Khalo, w którym zagrała również tytułową rolę. Cztery nominacje do Oscara, w tym jedna dla Hayek i dwie statuetki za muzykę oraz charakteryzację pokazały, że oprócz ponętnych kształtów Salma ma również talent.
W 2006 roku wyprodukowała amerykańską wersję „Brzyduli”. Z bohaterką serialu wiele ją łączy: – W świecie, w którym żyję, ludzie muszą być sławni, piękni i bogaci – mówiła w jednym z wywiadów. – To nie tak. Najważniejsze to być sobą, Znaleźć własny styl.
Odnalazła go brzydula Betty. Własną drogą podąża także 42-letnia Salma.
Timecode
23.40 | czwórka | niedziela
Pytając o miłość
1.25 | Canal+ film | wtorek
Po zachodzie słońca
21.30 | TVN | czwartek
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA