Służba zdrowia

Wypełnienie deklaracji może uratować życie człowieka

Już kilkaset osób podpisało oświadczenie zgody na oddanie organów po swojej śmierci. To wspólna akcja "Rz" i Stowarzyszenia "Życie po przeszczepie"
- Jeśli dzięki tej akcji uda się uratować choć jedno życie, to należy ją popierać. Apeluję do wszystkich, żeby się do niej przyłączyli - mówi Maria Kaczyńska, żona prezydenta Polski.
Od początku inicjatywę zbierania podpisów popiera metropolita diecezji gorzowsko-zielonogórskiej bp Adam Dyczkowski. - Obowiązkiem chrześcijanina jest ratowanie życia - przypomina. W zeszłym roku do wszystkich wiernych ze swojej diecezji napisał list, w którym przypomniał, że oddanie narządu po śmierci w celu ratowania drugiego człowieka jest aktem najwyższej miłości.Idea pomocy bliźniemu -Taka postawa wynika zarówno z myślenia chrześcijańskiego, jak i oświeceniowego -dodaje Magdalena Środa, która podpisała deklarację, że zgodziłaby się na pobranie swoich narządów. - W to myślenie jest głęboko wpisana idea pomocy bliźniemu, szczególnie wtedy, gdy ten znalazł się w sytuacji granicznej.
Pod deklaracją podpisali się też Łukasz Grass z TVN 24, dziennikarz, który współprowadził debatę "Rzeczpospolitej" i TVN 24 na temat kryzysu w transplantologii. - Robię to bez wahania i z pełnym przekonaniem - wyjaśnia. To samo mówią były rzecznik rządu Konrad Ciesiołkiewicz oraz aktorka Maria Seweryn: - Gdyby to miało uratować komuś życie, oczywiście że wyraziłabym zgodę -oznajmia. Akcję popiera też projektantka mody Ewa Minge. - Mam taką adnotację w dokumentach - mówi. - Nie trzeba mnie do tego przekonywać. Opiekuję się dzieckiem z patologicznej rodziny, które czeka na przeszczep serca i płuc. Znam te problemy. Martwię się tym, co się dzieje w transplantologii - mówi projektantka. Wciągu kilku ostatnich miesięcy liczba przeszczepów dramatycznie spadła. Zgody na pobranie organów odmawiają rodziny - co się wcześniej prawie nigdy nie zdarzało. Niechętnie narządy od zmarłych pobierają lekarze w szpitalach - nie chcą prowadzić trudnych rozmów z rodziną zmarłego, po medialnej burzy będącej rezultatem zatrzymania doktora Mirosława G. nie chcą mieć kłopotów. Każda taka odmowa czy niepodjęte działanie może kosztować życie chorego czekającego na przeszczep. Polacy dość pozytywnie traktują transplantologię: 69 procent twierdzi, że zgodziłoby się na pobranie przeszczepów po swojej śmierci. Jednak spośród nich tylko niewielka część decyduje się coś w tej sprawie zrobić.Temat rodzinnych dyskusji - Właśnie na tym polega problem. Prowadzimy tę akcje w nadziei, że da pretekst do rozmowy w domach o tak trudnym temacie jak śmierć kogoś bliskiego - tłumaczy Krzysztof Pijarowski, prezes Stowarzyszenia "Życie po przeszczepie". Mimo że prawnie nie ma takiego obowiązku, rodziny są zawsze pytane o zgodę na pobranie narządów. Deklaracja ma pomóc rodzinie podjąć decyzję zgodną z wolą zmarłego. Dlaczego część naszych respondentów nie godzi się na pobranie narządów, skoro tylko 5 proc. spośród nich skorzystało z możliwości zgłoszenia sprzeciwu w Poltransplancie? Prawie połowa tłumaczy, że nie ma zdania na temat transplantologii.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL