Służba zdrowia

Zgoda na transplantację to dawanie życia

Kartę dawcy można znaleźć na stronie internetowej "Rzeczpospolitej", wyciąć z gazety, dostać w Stowarzyszeniu Pacjentów "Życie po przeszczepie".
Kto ją podpisze, deklaruje, że gdyby spotkało go coś złego, nie ma nic przeciwko, by jego narządy pobrano do transplantacji. Deklarację podpisali już aktorzy, sportowcy, dziennikarze, politycy - bez względu na barwy. Dlaczego?
- Skoro można dać komuś życie... - odpowiada Jarosław Kalinowski z PSL. - Popieram każdą inicjatywę, która doprowadzi do zwiększenia dramatycznie małej liczby przeszczepów - dodaje Wojciech Olejniczak, lider SLD. Krzysztof Bosak z LPR dopowiada: - Mogę w ten sposób pomóc komuś przeżyć czy wyzdrowieć. Joachim Brudziński z PiS deklaruje: - Gdyby moje serce czy wątrobamogły służyć komuś innemu, byłoby to czymś wspaniałym.
Dostajemy też listy poparcia. "Ofiarowanie własnych narządów po śmierci dla celów transplantacji jest najwyższym wyrazem solidarności" - napisał były prezydent Lech Wałęsa. Rz: Akcja "Rz" to odpowiedź na dramatyczną sytuację transplantologii, ale państwo prowadzą ją już od kilku lat. Co daje? Krzysztof pijarowski, prezes stowarzyszenia "życie po przeszczepie": Udało nam się spowodować, że w niektórych środowiskach młodych ludzi noszenie oświadczeń woli czy deklarowanie, że zgodziliby się na pobranie narządów, stało się modne. To początek drogi, która ma zmienić świadomość społeczną. Czy poparcie społeczeństwa dla przeszczepów wpływa na postawę lekarzy, którzy nie chcą pobierać organów od osób zmarłych? Na pewno wpływa na decyzje, które podejmują rodziny. Dlatego nie stawiamy ograniczeń wiekowych. Nawet jeśli ktoś jest chory i jego organy nie mogą już zostać przeszczepione, podpisanie przez niego deklaracji będzie znakiem dla innych. Dlaczego doszło do kryzysu transplantologii? Bez wątpienia był to skutek zatrzymania Mirosława G. Widziałem badania, które mówią, że po tych wydarzeniach 12 proc. społeczeństwa zniechęciło się do oddawania organów, kolejne 12 utwierdziło się w swojej złej opinii. To bardzo dużo. Co można z tym zrobić? Kilka rzeczy: dobrze byłoby, gdyby media zaczęły mówić o przeszczepach w sposób normalny, a nie tylko w kategoriach sensacji. Apelowałbym też do polityków, by nie wykorzystywali obecnej sytuacji. Mają dostęp do kamer, mikrofonów. Niech mówią z troską o oddawaniu narządów. Myśleliśmy, że po kilku tygodniach sytuacja wróci do normy, będzie tyle przeszczepów co kiedyś. Dlaczego tak się nie dzieje? Wstępem do poprawy atmosfery powinno być zaprzestanie ataków na lekarzy ze strony niektórych polityków. Lekarze potrzebują też wsparcia w trudnych rozmowach z rodzinami o tym, czy zmarła osoba może być dawcą narządów, np. od psychologów czy kapelanów szpitalnych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL