fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Ta zidiociała Ameryka

"Tajne przez poufne"
Macall Polay/bestfilm
Bracia Coen we wchodzącej w piątek do kin komedii "Tajne przez poufne" żartują ze współczesnego świata. Ale przychodzi moment, gdy śmiech zamiera widzowi na ustach
Hasła reklamowe zapowiadają komedię szpiegowską o wycieku informacji z CIA. Film rzeczywiście zaczyna się jak polityczny thriller – od ujęcia, w którym kamera pokazuje z góry świat, Amerykę, by skończyć swój szalony bieg na korytarzu w budynku CIA.
Zasłużony analityk jest tu właśnie zwalniany z pracy za "problemy alkoholowe". Chcąc zemścić się na agencji i podbudować własne poczucie wartości, postanawia napisać wspomnienia. Pliki przegrywa z komputera żona, która rozwodzi się z nim i na polecenie adwokata szuka danych o stanie majątkowym męża. Płytkę, zgubioną w siłowni przez sekretarkę mecenasa, znajduje instruktor aerobiku i – razem z koleżanką trenerką – próbuje agenta szantażować. Tu thriller się kończy, zwłaszcza że wyciekające informacje są mało istotne.
Coenów nie interesuje straszenie widowni zaniedbaniami CIA i zagrożeniami bezpieczeństwa kraju. Twórcy "Fargo" i "To nie jest kraj dla starych ludzi" mają większe ambicje. Portretują współczesną Amerykę. Pokazują, jak ideologie i masowa kultura przeżarły sposób myśle-nia zwykłych ludzi. Zaludniają ekran krwistymi postaciami.
Bohaterami filmu są dwie rozwodzące się pary, agenci CIA, kilkoro instruktorów z siłowni, a nawet pracownicy rosyjskiej ambasady w Waszyngtonie. Ludzie bardzo różni, których łączy zagubienie i... głupota. Analityk CIA jest nałogowym alkoholikiem, na zarzut pijaństwa od-powiada zwierzchnikowi: "A co, jesteś mormonem?". Inny, facet o agenturalnej przeszłości, zajmuje się głównie joggingiem i konstruowaniem wielkiego krzesła z wibratorem, które jak wspaniałe trofeum chce podarować żonie. Instruktorka aerobiku otwarcie przyznaje, że warta jest tyle, ile jej ciało, i gotowa jest na wszystko, by zarobić na operacje plastyczne. Jej kolega z pracy to laluś, którego natura nie obdarzyła ani jedną szarą komórką.
Coenowie żartują sobie ze wszystkiego: z polityki, wywiadu, prawników specjalizujących się w rozwodach, panującego w Ameryce kultu młodości. Przede wszystkim jednak pokazują zidiocenie dzisiejszego świata.
Robią to z dystansem i inteligentnie. Z wdziękiem i im tylko właściwym humorem. Dialogi skrzą się dowcipem, nawet najbardziej absurdalne sytuacje są karykaturą i trafnym komentarzem współczesności. No i ci aktorzy! Frances McDormand tworzy świetną kreację jako starzejąca się instruktorka, umawiająca się przez Internet na randki. George Clooney z finezją rysuje kolejną postać ze swojej – jak sam mówi – "coenowskiej kolekcji idiotów". Brad Pitt jako trener z fitness clubu daje próbkę olbrzymich możliwości komediowych. Śmieszny w swej powadze jest też John Malkovich.
Coenowie zawsze lubili się bawić gatunkami, łącząc artyzm z komercją. Już w nakręconym w 1991 roku "Bartonie Finku" komedia przechodziła w ironiczny dramat obyczajowy, by zamienić się w czarny kryminał z surrealistycznym zakończeniem. Teraz też śmiech zamienia się w przerażenie. "Tajne przez poufne" pomimo lekkiej formy nie ustępuje ostrością spostrzeżeń poprzedniej produkcji Coenów – "To nie jest kraj dla starych ludzi". Tyle że tam bracia opowiadali o okrucieństwie, chytrości i gwałcie, tu o bezdennej głupocie. Tam mieliśmy do czynienia z patologią, tu z codziennością.
Ethan i Joel Coenowie konsekwentnie rysują na ekranie obraz Ameryki dalekiej od kolorowych zdjęć z reklamowych billboardów. Obalają mity o szczęśliwych Kopciuszkach i selfmade manach, pokazują dżunglę pełną samotnych ludzi, miotających się między własnymi ambicjami i tęsknotami a oczekiwaniami społeczeństwa. "Tajne przez poufne" to jeszcze jeden kamyk do tej mozaiki. Film, który pod atrakcyjną formą kryje przerażenie. Wspaniałe kino.
 
 
 
 
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA