fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Jak mózg robi numery

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Znów pała z matematyki? To nie znaczy, że dziecko nie przykłada się do nauki. Umiejętność liczenia – na podstawowympoziomie – niektórzy z nas mają po prostu wbudowaną. A inni nie posiadają jej wcale – przekonują amerykańscy naukowcy
Zdolność błyskawicznej oceny liczby przedmiotów bez ich dokładnego liczenia opanowali nie tylko ludzie. Naukowcy zaobserwowali ją również u małp, szczurów czy słoni. Zdaniem badaczy taka umiejętność jest przydatna z ewolucyjnego punktu widzenia. Na przykład po to, by wybrać gałąź, na której jest więcej owoców.
W tej samej formie mechanizm ten funkcjonuje u Homo sapiens. Potrafią to nawet czteromiesięczne dzieci. A dorośli? To dzięki wbudowanemu kalkulatorowi umiemy ocenić, że w pubie czy na koncercie było więcej ludzi niż – powiedzmy – tydzień temu.
Tę arytmetyczną zdolność oceny ilości bez świadomego liczenia naukowcy nazywają ANS (approximate number system). Nie wszyscy mamy ją w równym stopniu rozwiniętą – co potwierdzają doświadczenia wykonane przez zespół Justina Halberdy z Johns Hopkins University. Mało tego – dana przez naturę zdolność liczenia odbija się na szkolnych wynikach z matematyki. Mówiąc wprost – jeśli ktoś nie ma talentu do liczb, matematyka zawsze będzie dla niego trudnym przedmiotem.
– Trudno przecenić znaczenie wyczucia liczb u zwierząt – powiedział Justin Halberda agencji AFP. – Poszukiwanie jedzenia, rozpoznawanie różnicy między trelem ostrzegawczym a miłosnym czy wreszcie u ludzi ocena tłoku w autobusie: to wszystko wymaga umiejętności wyczucia liczb.
Ale dotąd naukowcom nie udawało się sprawdzić, jak naturalna zdolność matematyczna przekłada się na świadome obliczenia z algebry. Uważano wręcz, że są to dwie zupełnie różne rzeczy. Tym bardziej że wrodzona zdolność oceny ilości wiązana jest z regionem mózgu o nazwie bruzda okołociemieniowa. Dowiedziono, że uszkodzenia tej okolicy mózgu człowieka mogą prowadzić do niemożności wykonania najprostszych operacji arytmetycznych. Jednak eksperymenty wskazują, że podczas obliczeń aktywne są również inne regiony mózgu.
Aby sprawdzić, jak naturalna zdolność liczenia ma się do wyższej matematyki, naukowcy przeprowadzili prosty test. Grupa 14-latków obserwowała kolorowe punkty na ekranie. Uczniowie mieli za zadanie ocenić, czy w danej chwili wyświetlono więcej niebieskich czy żółtych kropek.
Obrazy widoczne były dość krótko – niektóre tylko przez jedną piątą sekundy. Dzieci nie mogły zatem świadomie policzyć kropek. Musiały polegać na wrodzonej zdolności błyskawicznej oceny liczb.
Między wynikami najlepszych i najgorszych uczestników testu była zaskakująca rozbieżność. Niektórzy widzieli różnicę między dziewięcioma a dziesięcioma kropkami. Dla innych problemem było rozróżnienie czterech i sześciu punktów.
– Między tymi 14-latkami była po prostu przepaść – mówi Halberda.
Prawdziwa niespodzianka pojawiła się jednak dopiero, gdy naukowcy porównali rezultaty eksperymentu z wynikami nauki w szkole. Dzieci, które świetnie radziły sobie z oceną liczby kropek, generalnie miały lepsze stopnie z matematyki. We wszystkich klasach, już od piątego roku życia.
Dzieci, które w teście naukowym wypadały gorzej, miały słabsze oceny w szkole. Rezultaty się nie zmieniły, nawet gdy badacze wzięli pod uwagę poziom IQ i wyobraźnię przestrzenną.
Według naukowców, których wyniki publikuje internetowe wydanie "Nature", eksperyment dowodzi, iż niektórzy ludzie mają predyspozycje do nauk ścisłych, szczególnie do matematyki. Ci, którzy przez naturę nie zostali wyposażeni w takie zdolności, siłą rzeczy muszą wypadać w testach słabiej.
– Nawet nas zaskoczyło, że matematyka, której z takim trudem uczymy się w szkole, ma tak wiele wspólnego z tym, co robi szczur szukający pożywienia – przyznał Halberda.
Obecnie jego zespół sprawdza, czy istnieją jakieś sposoby na poprawienie wrodzonych umiejętności matematycznych. Wydaje się jednak, że będzie to trudne zadanie. Badania tego zjawiska prowadzone wśród członków plemion Amazonii wykazały, że "naturalna matematyka" idzie im tak samo dobrze, jak wykształconym Francuzom.
Czy zatem uczniowie słabi z matematyki zyskali idealne usprawiedliwienie? – Dobra zdolność oceny liczb nie gwarantuje dobrych stopni z matematyki – zastrzega amerykański naukowiec. – Ani też nie oznacza, że nie można być dobrym z matematyki bez sprawnie działającego wyczucia liczb.
"Nature", afp
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA