fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Minister, która kilka razy prosiła o herbatę

Anna Fotyga
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Eliza Olczyk
– To była świetna kobieta, z fantastycznym poczuciem humoru – mówią ci, którzy znają byłą szefową MSZ i byłą szefową Kancelarii Prezydenta przynajmniej od kilkunastu lat. Po czym dodają zdziwieni: – I co się z nią przez te lata stało?!
Gdy ostatni dzień pełniła obowiązki szefowej Kancelarii Prezydenta, była zadowolona. Towarzyszyła prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w spotkaniach dotyczących podpisania umowy o tarczy antyrakietowej. Czy Kaczyński, przyjmując dymisję Anny Fotygi właśnie tego dnia, chciał przypomnieć o jej zasługach dla negocjacji?
Być może.Tym bardziej że ostro krytykowano ją za to, że wbrew zaleceniom rządu poleciała do Waszyngtonu. Stanisław Żelichowski z PSL oznajmił nawet: – We wspólnocie plemiennej zostałaby ugotowana w kotle!
Fotyga to jeden z polityków PiS budzących wielkie kontrowersje. Pierwsza kobieta na stanowisku szefa dyplomacji (w 2006 r. zastąpiła Stefana Mellera) zbierała razy za swą politykę zagraniczną. Zarzucano jej obstrukcję, strach przed podejmowaniem decyzji oraz doprowadzenie do pogorszenia relacji z Niemcami i Rosją. Anegdota głosi, że Fotyga przerwała kolację z szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem. Po prostu wstała i wyszła. Choć Elżbieta Jakubiak, była szefowa gabinetu prezydenta, wspomina to inaczej. – Przyszła w nowej fryzurze i garsonce, była błyskotliwa, dowcipna. Ławrow przysłał jej kwiaty i zaprosił na kolację w Moskwie. Zrobiła na nim oszałamiające wrażenie, docenił przeciwnika – mówi.
Ale to wyjątki. Fotygę krytykowano też często za wygląd i zachowanie. – Padła ofiarą nagonki. Tak w MSZ, jak i w kancelarii media oraz wielu polityków obchodziło się z nią w sposób, na jaki nie pozwalają sobie wobec mężczyzn – uważa Elżbieta Jakubiak. Fotyga miała podobno stargane nerwy, ale lubiła być ministrem. Pytana o ataki mówiła: – Już się uodporniłam.
Ale nawet jej zwolennicy przyznają, że pomagała adwersarzom, bo "mogła być bardziej otwarta, zamiast szukać wszędzie spisków". Gdy chciała być na luzie, wystawiała się na kpiny. Jak po zwierzeniach w "Przekroju", gdzie opowiadała, że na "balu półświatka" wystąpiła przebrana za rokokową latarnię.
Powodem do awersji bywała też jej apodyktyczność. Podczas posiedzenia Komisji Spraw Zagranicznych oświadczyła, że nie będzie odpowiadała na pytania posłów, bo przyszła wygłosić oświadczenie. Mówiono też, że źle traktuje pracowników w MSZ i w kancelarii. Podczas wyjazdów do instytucji UE potrafiła nagle, późnym popołudniem, zwołać swych ludzi, ustawić w karnym kole i odpytywać z jakiejś niezwiązanej z wyjazdem europejskiej procedury. Podobnie wzywała ludzi do pracy w nocy w sprawie, która nie była pilna. Zwoływała niespodziewane narady urzędników i odpytywała z kilkumiesięcznej pracy. Okazywało się, że nie czytała ich sprawozdań. – Wzięła na siebie za dużo pracy. Wszystko chciała wiedzieć, kontrolować i weszła w konflikty ze wszystkimi. Do tego każdy minister chciał się zajmować polityką zagraniczną i o to były kłótnie – mówi jej współpracownik. Przez nawał pracy Fotyga podobno miesiącami nie podejmowała decyzji albo podejmowała takie, które destabilizowały pracę. Nie było też tajemnicą, iż w PiS uważano, że jej zły wizerunek kładzie się cieniem na prezydencie. Choć, zdaniem jej współpracowników, Fotyga chciała odciążyć prezydenta w trudnych misjach i wziąć na siebie część krytyki. Czy to się udało? Trudno wyliczyć jej sukcesy. Wiadomo natomiast, że nie naprawiła relacji prezydenta z Radosławem Sikorskim. Między nimi też iskrzyło. Tak bardzo, że szef MSZ nie powiesił w galerii byłych ministrów jej zdjęcia.
Była też druga strona medalu. Źli na panią minister urzędnicy dawali jej nieprzyjemny odpór. Nawet gdy prosiła o herbatę, nie zawsze dostawała ją od razu. Musiała prosić kilka razy.
Starzy znajomi, zwłaszcza ci z czasów, gdy pracowała w NSZZ "Solidarność", dziwią się jej zachowaniu i wizerunkowi. To w "S" Fotyga zaczęła współpracę z Kaczyńskim. I podobno do dziś prezydent mówi o niej miękko: "Kawusia" – od jej panieńskiego nazwiska Kawecka. Fotyga imała się różnych zajęć. Była m.in. doradcą premiera Jerzego Buzka i cenioną europosłanką. A nawet wiceprezydentem Gdańska. W 2004 r. odeszła, oskarżając otoczenie Pawła Adamowicza z PO o wywieranie na nią nacisków, by współpracowała z jakimiś biznesmenami. Nie podała konkretów, ale tamtejsza koalicja POz PiS się rozpadła.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA