fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Pękają kolejne bariery

AFP
Nowy rekord cen ropy. W piątek baryłka kosztowała 142 dolary. Ceny energii rosną w całej Europie i mogą doprowadzić do podwyżek stóp procentowych
– Spekulacja w jakimś stopniu podbija ceny ropy, ale w rzeczywistości to problem fundamentalny – popyt przewyższa podaż. Inwestycje w moce wydobywcze w wielu krajach, jak Rosja czy Meksyk, były niewystarczające – mówi ”Rz” Elke Speidel-Walz, ekonomistka Deutsche Banku. Jej zdaniem rosnące ceny ropy zmuszą Europejski Bank Centralny do podnoszenia stóp procentowych mimo zwalniającego wzrostu gospodarczego.
Droga ropa podwyższa ceny paliw, zwiększając tym samym inflację i obniżając siłę nabywczą konsumentów. To może przełożyć się na niższy wzrost gospodarczy. Zdaniem Urszuli Cieślak, analityka biura maklerskiego Reflex, jeśli cena ropy przekroczy trwale 150 dolarów za baryłkę, to na stacjach benzynowych w Polsce cena litra benzyny E95 i oleju przekroczy 5 zł. – Jeśli cena ropy nie osiągnie tego poziomu, będzie szansa na stabilizację cen na stacjach – mówi Cieślak.
Polska jest jeszcze w relatywnie komfortowej sytuacji, ponieważ m.in. dzięki sile złotego wzrost cen paliw nie jest tak gwałtowny jak na zachodzie Europy. W maju wyniósł średnio 6,5 proc. rok do roku wobec 15 proc. w całej strefie euro.
Obecnie inwestorzy oceniają, że EBC trzykrotnie podniesie stopy procentowe. Elke Speidel-Walz podkreśla: – EBC jest w bardzo trudnej sytuacji. Na początku lipca podniesie stopy, żeby zapobiec wzrostowi żądań płacowych. Lecz co będzie, jeśli żądania się nie pojawią, a inflacja i tak będzie utrzymywała się w okolicach 4 proc.? Uważamy, że na jesieni dojdzie do drugiej podwyżki stóp.
Bardziej ostrożni są ekonomiści UniCredit. Ich zdaniem EBC jeszcze tylko raz podwyższy koszty kredytu, później spowolnienie wzrostu gospodarczego przyczyni się do spadku inflacji.
Pytanie, czy przy zwalniającym wzroście gospodarczym bank centralny w ogóle powinien podnosić stopy procentowe? – Zadaniem EBC jest utrzymanie stabilnej inflacji – mówi Speidel-Walz. Może więc do tego dojść kosztem wzrostu gospodarczego. Wśród bankierów centralnych wciąż dominuje pogląd, którzy upowszechnił się po kryzysie naftowym lat 70., że dopuszczenie do zbyt dużego wzrostu inflacji może później wydłużyć okres sprowadzania jej do niższych poziomów i być bardzo kosztowne.
Krzysztof Rybiński, partner w Ernst & Young, były wiceprezes NBP
Rz: Głosi pan tezę, że świat czeka kryzys energetyczny. Czy to już jego początek?
Krzysztof Rybiński: Tak. Myślę, że może nie liniowo, ale z przerwami i wahaniami, cena ropy przekroczy 200 dolarów za baryłkę. Popyt na energię na świecie rośnie, a w okresie niskich cen nie dokonano wystarczających inwestycji. Śmiać mi się chce, gdy ktoś mówi, że to spekulanci powodują zwyżkę cen ropy. Mamy niedobór podaży, wystarczy spojrzeć na prognozy wydobycia i popytu.
Ale może to dobry sygnał, że świat potrzebuje dużo energii? Oznacza, że wzrost gospodarczy będzie się utrzymywał.
Jeśli ceny energii poszybują bardzo szybko w górę, to wzrost gospodarczy przyhamuje. Banki centralne będą musiały zacieśnić politykę pieniężną i, moim zdaniem, podniosą stopy procentowe bardziej, niż to obecnie przewiduje rynek. Chociaż musi to dotyczyć wielu banków centralnych, decyzje powinny być skoordynowane. Na przykład kraje Zatoki Perskiej powinny uwolnić kursy swoich walut. Ale niekoniecznie czeka nas kryzys gospodarczy. Myślę raczej, że najbliższych pięć – dziesięć lat będzie bardzo nerwowych. Będzie to okres dużej zmienności aktywności gospodarczej.
Jak to wpłynie na Polskę?
Polska ma swój specyficzny problem, który nazywam ślepotą strategiczną. U nas popyt na energię będzie niedługo wyższy niż podaż. Mamy słabe mosty energetyczne z zagranicą, brakuje inwestycji. Za dwa – trzy lata będzie dochodziło do seryjnych blackoutów. To oznacza szok stagflacyjny, brak rozwoju. Nie zawaham się dodać: jesteśmy w tragicznej sytuacji.
i.mo.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: i.morawski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA