fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Bieńkowski wraca do NIK

Grzegorz Byszewski
Janina Blikowska
Marek Kozubal
Marek Bieńkowski, były komendant główny policji, nie jest już szefem spółki Orlen Ochrona. Za kilka dni wróci do pracy w NIK
– Odszedł, bo skończyła się jego kadencja – mówi Dawid Piekarz, rzecznik PKN Orlen. Z Bieńkowskim rozwiązano umowę, mimo że, jak zaznacza Piekarz, „dobrze wypełniał swoje zadania”.
Z naszych informacji wynika, że Bieńkowski odszedł w momencie wewnętrznego kryzysu w spółce. Tłem była decyzja PKN Orlen, która postanowiła ograniczyć działania swojej spółki córki.
– Strategicznym zadaniem Orlenu Ochrony będzie teraz ochrona obiektów zakładu produkcyjnego, zarządu i baz magazynowych – wyjaśnia Piekarz. Dotąd spółka zajmowała się też konwojowaniem gotówki i ochroną większej liczby obiektów, np. stacji paliw. Po ogłoszeniu decyzji PKN Orlen związkowcy boją się, że kilkaset osób może stracić pracę.
Marek Bieńkowski od kilku lat jest doradcą prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Od 2005 r. (z krótką przerwą) przebywał jednak na urlopie bezpłatnym – najpierw na pracę w policji, potem w spółce Orlen Ochrona. Do pracy w NIK ma wrócić 2 czerwca.
Za rządów PiS Bieńkowski był komendantem głównym policji. Został powołany na to stanowisko pod koniec 2005 r. Odszedł w lutym 2007 r., gdy szefem MSWiA został Janusz Kaczmarek.
Na krótko wrócił do NIK, by wziąć bezpłatny urlop i podjąć pracę w spółce Orlen Ochrona.
Jak w kwietniu pisała „Rz”, Marek Bieńkowski mógł złamać ustawę antykorupcyjną. Oskarża go o to Julia Pitera, pełnomocnik rządu do spraw walki z korupcją.
Gdy Bieńkowski kierował policją, Komenda Główna współpracowała z Orlenem i jego spółkami zależnymi. Podpisywała m.in. umowy na dostawy paliwa lotniczego dla śmigłowców oraz benzyny i oleju napędowego do samochodów. Pitera uważa, że Bieńkowski nie powinien potem zostać zatrudniony w Orlenie, bo zabrania tego ustawa o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Zgodnie z nią tym, którzy jako kierownicy na stanowiskach państwowych podejmowali decyzje na rzecz jakichś firm, nie wolno potem przez rok w nich pracować. Przepisy pozwalają na wyjątki. Musi się jednak na to zgodzić komisja działająca w Kancelarii Premiera. Były komendant jednak się do niej nie zwrócił.
On sam w oświadczeniu sprzed kilku tygodni twierdzi, że nie złamał ustawy antykorupcyjnej. Utrzymuje, że wtedy gdy był komendantem głównym, nie zawierał żadnych umów na dostawy paliwa z PKN Orlen.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA