fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

W Alpach coraz mniej śniegu

Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Globalne ocieplenie może zniszczyć zimową turystykę narciarską w Europie. Średnia liczba dni śnieżnych w ciągu ostatnich 20 zim – w porównaniu z latami poprzednimi – była rekordowo niska. W niektórych sezonach różnica wynosiła nawet 60 proc.
Badania prowadzi Christoph Marty ze Swiss Federal Institute for Snow and Avalanche Research. Zostały oparte na analizie trendów opadowych, do których dane były zbierane przez ponad 60 lat. Pochodzą z 34 stacji meteorologicznych umiejscowionych na wysokości 200 – 1800 metrów n.p.m.Wynik? Sytuacja pogarsza się od lat 80. ubiegłego wieku. – Nie wygląda to za dobrze – przyznaje Christoph Marty. I zapowiada, że nie należy raczej liczyć na powrót starego trendu.
Inni naukowcy przewidują podniesienie granicy topnienia pokrywy śnieżnej w Alpach o nawet 200 metrów, w wyniku czego położone niżej górskie kurorty skazane zostaną na zamknięcie. Już dwa lata temu z powodu braku śniegu ośrodki narciarskie przesunęły otwarcie sezonu, które zwykle odbywa się na przełomie listopada i grudnia. W St. Anton am Arlberg, gdzie armatki śnieżne są w stanie pokryć 80 proc. tras, było tak ciepło, że nie można było nawet zacząć sztucznego naśnieżania. – Doświadczamy właśnie najgorętszego okresu w Alpach od 1300 lat – mówił Reinhard Boehm, klimatolog z austriackiego Centralnego Instytutu Meteorologii i Geodynamiki.
Ale podobny problem dotyczy także innych ośnieżonych szczytów świata. – Jeżeli nie uda się powstrzymać globalnego ocieplenia i temperatura będzie nadal rosnąć, już za 50 lat w Himalajach nie będzie ani śniegu, ani lodu – uważa Surendra Shrestha, przedstawiciel Programu Narodów Zjednoczonych ds. Ochrony Środowiska. Przykład? Lodowiec Imja na południe od Mount Everestu każdego roku traci 70 metrów długości.
Tempo topnienia lodowców górskich podwoiło się w ostatnich latach - alarmuje Organizacja Narodów Zjednoczonych. Według World Glacier Monitoring Service (WGMS), placówki działającej przy Uniwersytecie w Zurychu, odpowiedzialne za ten proces jest gwałtowne ocieplanie się klimatu.
Zdaniem Reinhard Boehma wyjątkowo ciepły okres rozpoczął się w latach 80. XX wieku. Obecna wysoka temperatura to efekt emisji do atmosfery zanieczyszczeń przemysłowych. W latach 50. ich emisja nieco ochłodziła klimat, gdy jednak zanieczyszczeń zaczęło przybywać, pojawił się efekt cieplarniany. – Nie wątpię, że w przyszłości będzie jeszcze cieplej – przewiduje Boehm.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA