fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Dużo zarabiają, więc odchodzą

Szpital Powiatowy im. Władysława Biegańskiego w Iławie.
Fotorzepa, Jak Jakub Dobrzyński
Lekarze zrezygnowali z pracy w proteście przeciw dyrektor placówki, która walczyła z dysproporcjami w zarobkach. Niektórzy medycy dostawali po 20 tys. zł miesięcznie
Kiedy z iławskiego szpitala zwolnili się wszyscy lekarze, zawieszono działalność na oddziałach neurologii i pediatrii. W piątek ewakuowano dziewięciu chorych, których przewieziono do innych placówek. Wczoraj wojewoda warmińsko-mazurski zawiesił najważniejszy oddział – wewnętrzny.
Oficjalnie 45 lekarzy odeszło, bo domagali się zwolnienia Wiesławy Jastrząb – od września 2007 roku dyrektorki placówki w tym 30-tysięcznym mieście. – Szkalowała nas w mediach i na posiedzeniach rady powiatu – mówi Dagmara Omieczyńska-Nastaj, lekarka i nieformalna przywódczyni iławskich medyków.
Jastrząb na powiatowej sesji opowiedziała o zarobkach w szpitalu. Mówiła, że jest spora „grupa lekarzy, którzy zarabiają nieprzyzwoite pieniądze, nieprzyzwoite w stosunku do swych kolegów”. „To są poziomy kilkunastu tysięcy złotych do 20 tys. zł. Nas na to nie stać” – przyznała dyrektorka szpitala.
Dyrektorka szpitala przekonuje, że nie stać jej na pensje w wysokości 15 – 20 tys. zł
„Rzeczpospolita” dotarła do wydruków wynagrodzeń lekarzy za 2007 rok. Ośmioro zatrudnionych w tym szpitalu zarabiało miesięcznie od 10 do 20 tys. zł brutto. 28 dostawało ok. 8 tys. zł brutto. Pozostali zarabiali mniejsze kwoty.
Z naszych informacji wynika, że dyrektorka chciała to zmienić. – Postanowiła zlikwidować dysproporcje w zarobkach. Lekarze się postawili – opowiada jeden z pracowników starostwa.
Grupa najlepiej zarabiających miała przekonać do odejścia pozostałych lekarzy, sugerując, że nowy dyrektor mógłby dać im podwyżki. – Pracowałem w tym szpitalu kilka lat temu. Już wtedy sytuacja była chora. Nie może być przecież tak, że kilku lekarzy zarabia niebotyczne pieniądze. I to oni trzymają ten strajk w ręku – potwierdza lekarz, który prosi, by nie podawać jego nazwiska.
Elżbieta Gelert, p.o. dyrektora szpitala w Iławie: – Nie potwierdzam tych informacji ani im nie zaprzeczam. Widziałam wydruki wynagrodzeń. Muszę jednak dokładnie sprawdzić, skąd się one brały.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA