fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Kłamstwa o katastrofie

Rzeczpospolita
22 lata temu doszło do największej tragedii jądrowej w dziejach ludzkości. Zrealizowany przez francuskich filmowców dokument „Zapomniany Czarnobyl” (wtorek, TVP 2, godz. 1.20) pokazuje, jak przebiegała akcja ratunkowa, a także opowiada o zmowie milczenia na temat prawdziwych rozmiarów tej tragedii.
25 kwietnia 1986 roku w nocy w Elektrowni Jądrowej im. Lenina doszło do eksplozji reaktora.
— Takich kolorów nigdy nie widziałem: pomarańczowy, czerwony, niebieski... Prawdziwa tęcza. To było piękne — wspomina Jurij, jeden ze świadków zdarzenia.
Ale to piękno poprzedziło grozę dalszych wypadków. Do chmur przedostały się radioaktywne składniki, znajdujące się w słupie ognia. Tej nocy zginęło 29 strażaków — oni otworzyli czarną listę tysięcy ludzi, którzy zmarli w wyniku choroby popromiennej. Do walki z pożarem i tragicznymi skutkami eksplozji oddelegowanych zostało sto tysięcy wojskowych i 400 tysięcy cywilów: robotnicy, inżynierowie, pielęgniarki, lekarze i naukowcy. Oprócz mieszkańców pobliskich miast to właśnie oni ponieśli najcięższe konsekwencje pracy na skażonym terenie.
Dopiero po 30 godzinach ewakuowano mieszkańców pobliskiej 43-tysięcznej Prypeci — o wiele za późno, by uniknąć zgubnych skutków napromieniowania. O awarii mieszkańcy ZSRR dowiedzieli się dopiero kilka dni po eksplozji, kiedy Szwedzi zawiadomili o niepokojącym wzroście promieniowania na swoim terytorium. Jednak w ZSRR nie odwołano pochodów pierwszomajowych, choć wszyscy powinni pozostać w domach...
Przez kilkanaście lat władze radzieckie twierdziły, że katastrofa w Czarnobylu pozbawiła życia 58 osób. Co ciekawe, na temat rozmiaru i skutków awarii kłamano także za granicą. Radioaktywna chmura przemieszczała się nad Europą — przez Polskę, Niemcy, Włochy, Francję. Na południu tego kraju oraz na Korsyce wraz z deszczem spadł radioaktywny cez 137 i jod 131. Jednak tamtejsze władze zaprzeczały, by skażeniu uległy pola i pastwiska. A kiedy w 1986 roku za zamkniętymi drzwiami odbyła się pierwsza międzynarodowa konferencja poświęcona skutkom awarii w Czarnobylu, kraje zachodnie nie chciały przyjąć do wiadomości przerażającej prognozy radzieckiego naukowca, że w kolejnych latach w wyniku choroby popromiennej umrze co najmniej 40 tysięcy ludzi. Oficjalny komunikat — kłamstwo, z 2005 roku mówi o czterech tysiącach...
Bohaterami filmu Kazimierza Karabasza, nestora polskiego dokumentu, „Co w bagażu?” (wtorek, TVP 1, godz. 0.15) są maturzyści. Dokumentalista przez rok towarzyszył im w czasie najważniejszych chwil wchodzenia w dorosłość. Uczniowie klasy maturalnej, rocznik 2007, z liceum im. Stefana Żeromskiego w Żyrardowie opowiadają o swoich planach na przyszłość, dzielą się obawami przed nadchodzącym egzaminem dojrzałości.
— Ja bym chciała być dzieckiem jak najdłużej, bo to piękne, o nic nie trzeba się martwić — mówi z rozbrajającą szczerością dziewczyna. — Znajomi mówią, że matura to jest pikuś w porównaniu z jednym choćby egzaminem na studiach — obawia się chłopak.
Nie są zbyt zbuntowani przeciw dorosłym, potrafią być krytyczni wobec siebie. Boją się jednak wpaść w wir robienia pieniędzy, przyzwyczaić się do dobrobytu...
Kamera pokazuje ich w czasie lekcji, pozaszkolnych zajęć, klasowego spotkania wigilijnego, studniówki, jednej z ostatnich klasówek, wreszcie matury, którą wszyscy zdali. Aż się prosi, żeby za kilkanaście lat znowu nakręcić o nich film i zobaczyć, ile z ich planów i marzeń zostało zrealizowanych...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA